Wróć do katalogu

WYBRANY - POCZĄTEK

Trzecie opowiadanie związane z serią opowiadań o Małym Chłopcu.

Morvoren, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WYBRANY - POCZĄTEK

*

Dziecko się narodziło. Otwarło swe małe oczka i, ku zachwycie wszystkich, ziewnęło pociesznie. Nie mogło widzieć łez przerażenia w oczach swych rodziców, podobnie jak czterech czarno odzianych mężczyzn otaczających wiankiem kołyskę. - Magia wzywa waszego syna na swego kapłana. Jego przeznaczenie dawno zostało zapisane w gwiazdach - rzekł jeden z nich. Twarze matki i ojca wyrażały bezbrzeżną rozpacz. - Magia wezwała cię na swego kapłana, mała istoto. Stań więc oko w oko ze swym przeznaczeniem. Siedem lat upłynie od teraz do chwili, gdy odwiedzimy ci ponownie i zostaniesz wezwany do bycia członkiem Rady.

Matka małego Kamila zapłakała cicho. Ojciec tylko przytulił ją mocniej. Mały zaśmiał się uroczo. Nie miał wiele przeciwko swej przyszłości. W końcu niewiele jeszcze rozumiał…

*

- Kochanie, pospiesz się - krzyknęła Adela stojąc u stóp schodów. Odpowiedział jej uroczy tupot małych nóżek oznaczający nadejście Kamilka. Tak kochała tego dzieciaka… Adam zleciał ze schodów jak na skrzydłach udając, że nie może dogonić synka. Maluch przemknął obok matki i wybiegł na zewnątrz, po czym mozolnie wgramolił się do auta. Rodzinny dzień w wesołym miasteczku… Wiele takich było w ich życiu, lecz żadnego naznaczonego piętnem tak wielkiego smutku… Adam i Adela popatrzyli na siebie porozumiewawczo. Kamilek osiągnie wiek siedmiu lat dokładnie za tydzień. Doskonale pamiętali co to oznaczało… Chłopiec miał wygląd prawdziwego cherubinka. Kruczoczarne loczki okalały pyzatą buźkę, w której lśniły dwa ogromne, czarne jak węgielki oczka. Zawsze się uśmiechały. Kamil był raczej szczupły, lecz nie chudy, co to, to nie. Był dzieckiem bardzo zadbanym, lecz nie rozpieszczonym oraz niespotykanie ruchliwym, co niwelowało ryzyko otyłości. Miał sześć lat, jedenaście miesięcy i trzy tygodnie, i bardzo był z tego dumny. Często szczerzył rząd równych, śnieżnobiałych ząbków w serdecznym uśmiechu. Pomimo całej miłości do swych rodziców, miał swą wielką tajemnicę. Czasem, gdy go przerażała i przytłaczała, gorzko żałował, że nie może powiedzieć o niej rodzicom. Kochana mama na pewno utuliłaby go do snu, a tata… Tata na pewno nie pozwoliłby tej zmorze przychodzić-przepędziłby ją i tyle! Ale powiedzieć nie mógł, więc nikt nic nie robił, by mu pomóc. Kamil był naprawdę dorosłym małym chłopczykiem. Magia otaczała go od zawsze. To nie jej się obawiał. To wizja, wciąż ta sama, odkąd tylko sięgał pamięcią. Widział czarno odzianego mężczyznę z lokami takimi, jak jego własne oraz kamienną twarzą, w której żywo płonęły czarne jak węgielki, ogromne oczy. Nie uśmiechały się. Płonęły gniewem, nie radością. A twarz tego mężczyzny… Nie poznawał jej, jakżeby miał. A jednak kogoś mu przypominała, budziła emocje, marzenia, strach… Miał niejasne przeczucie, że widzi swego własnego ojca stojącego nad chłopczykiem, mniej-więcej w jego wieku, i patrzy w bezruchu na egzekucję trzech osób, w tym dwójki dzieci. Dopiero dzisiaj, w dniu swych siódmych urodzin, szepty stały się wyraźniejsze, przekaz jaśniejszy, przeczucia i wrażenia dokładniejsze. Dziś już wiedział, że wspomnienia nie należą do niego. Lecz tam, dokąd miał zostać zabrany, wyszkolą go i zostanie jednym z nich. Człowiekiem w czerni z gniewem w czarnych oczach.

*

Z zamyślenia wyrwało go łomotanie do drzwi. Mama i tata najwidoczniej nie kwapili się, żeby je otworzyć. Gdy walenie stało się nieznośne wstał z łóżka i ruszył w tamtą stronę. - Już idę! - krzyknął i skręcił do kuchni. Musiał zobaczyć gdzie podziała się jego kochana mama Adela, która zawsze otwierała wszystkie drzwi. Minął blat kuchenny, odgradzający kuchnię od salonu, zza którego nic nie widział i wyszedł wprost na aneks kuchenny. Znalazł ją. Wisiała na ścianie, jakby przykuta. Nie ruszała się, nie wiedział nawet czy oddychała. Poczuł, że ziemia ucieka mu spod nóg, lecz się nie przewrócił. Nagle był pewien. To było to. Jego przeznaczenie, nadszedł już czas. Odwrócił się powoli od matki i ruszył ku drzwiom. Nie czuł strachu i doskonale wiedział gdzie się podział jego ojciec. Wiedział, że leży w sypialni, przykuty do podłogi przemożną siłą. Czuł, że ktoś używał magii. Czuł, że ktoś chciał aby to on otworzył drzwi. Łomotanie ucichło z chwilą, w której podjął decyzję o otwarciu drzwi. Niespiesznie pociągnął klamkę w dół. Czterech czarno odzianych mężczyzn powitało go posępnym skinieniem głów. Kamil odpowiedział podobnym gestem. - Puśćcie mamę i tatę. Pozwólcie nam się pożegnać. - Tyle zdołał powiedzieć nim czarna rękawica mignęła mu przed oczami w niezauważalnym ruchu. Za szybko. - Uwolniliśmy ludzi. Chodźmy - rzekł jeden z mężczyzn. - Jakich ludzi? - zdziwił się malec. W odpowiedzi czterdziestoletni, na oko, mężczyzna uśmiechnął się smutno. Gdzieś w głębi duszy wiedział, że jemu zrobiono to samo co temu chłopcu. Nie pamiętał jedynie kiedy i gdzie. I nie pamiętał twarzy ukochanych rodziców. Stłumił te rozważania i ruszył przed siebie szybkim krokiem. Wiedział, że reszta jego kompanów podąża za nim. Wiedział, że malec podąża za nim. Powietrze przed nim zadrgało i zafalowało. Wkroczył w portal. „Trzymaj się, mały” pomyślał. Chłopiec spojrzał na mężczyznę ze zdziwieniem gdy wszystko wokół powoli zmieniało się w światłość.

*

Drobny, czarnowłosy, bezimienny nastolatek usiadł na łóżku w środku nocy. Odkąd przybył do tego miejsca w innym wymiarze, nie wiadomo skąd, wciąż nękały go sny. To nie były koszmary z tych, po których budzisz się z krzykiem, lecz i tak nie potrafił ich nijak sklasyfikować. Widział trzy osoby bez twarzy: kobietę, mężczyznę i dziecko, chłopca o czarnych lokach, oczach podobnych do jego własnych, lecz innych, wesołych. Sytuacje i obrazy zdawały się w jakiś sposób znajome, jednak nie pamiętał szczegółów. Doprowadzało go to do szału! W ciągu dnia trenował za dwóch, po treningach spacerował korytarzami. Nie kładł się do łóżka, jeśli nie musiał. Wiedział, że nie może tak żyć do końca szkolenia, jednak próbował. Samo szkolenie miało trwać dwadzieścia lat. Chłopiec spędził tu zaledwie pięć a już opanował nieskończenie więcej umiejętności niż jego rówieśnicy. Chciał się zaprzyjaźnić, jednak tutaj wszyscy wydawali się jacyś dziwni. Nie miał żadnych oczekiwań, to prawda – przypuszczał, że zawdzięcza…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych