Wyobraź sobie...
Jednopartówka.Prosta lecz ważna.Śmierć...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Wyobraź sobie..."
Wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci. Nie dosłownie, oczywiście. Ale wiesz, że pozostało ci niewiele czasu. Najpierw myślisz, że nie chcesz umierać, że akurat ciebie to ominie. Ale jednak widzisz wycelowaną lufę pistoletu, obserwujesz ze strachem w oczach, jak drży niebezpiecznie. Przychodzą ci do głowy głupie myśli - "Cóż, nie będzie to przynajmniej śmierć nieoryginalna". Ale nagle sobie zdajesz sprawę, że gówno cię to obchodzi. Że nie zależy ci na tym, by umrzeć w ten, a nie inny sposób, że po prostu chcesz żyć. Co teraz czujesz? Bezsilność. Nigdy nie powstrzymasz szaleńca, czy też zdeterminowanego mordercy. On strzeli, chyba, że dziwnym zrządzeniem losu trafi go piorun, gdy będzie miał zamiar pociągnąć za spust. Nieprawdopodobne, co? Nierealne. A przynajmniej na tyle niemożliwe, by nie mogło przytrafić się akurat tobie. Zaczynasz zastanawiać się, co będzie działo się dalej, gdy już usłyszysz huk wystrzału, choć nie zdążysz zdać sobie z tego sprawy. Właściwie, to przecież nic nie jest pewne. Może polecisz sobie spokojnie do góry, zostawiając wszelkie troski tu, na Ziemi. Być może spadniesz w dół... W dół? Rozpaczliwie przypominasz sobie swoje grzechy, zaczynasz przepraszać w myślach Boga, czy kogokolwiek innego, za swoje występki. A jeśli nigdy nie wierzyłeś, zaczniesz mieć wątpliwości. Pomyślisz, że może źle zrobiłeś, że może czekać cię sroga kara. Zaraz potrząśniesz z dezaprobatą głową, wmawiając sobie do znudzenia, że Boga nigdy nie było i nie ma. I może masz rację. A może nawet na pewno. Wciąż obserwujesz te wydarzenia tak, jakby osoba kuląca się ze strachu, nie była tobą. Jakby był to zupełnie inny człowiek, bohater książki sensacyjnej, czy też filmu. Ciągle musisz uświadamiać sobie, że to T Y. To ty tam ślęczysz. To ty być może ronisz łzy, myśląc, jak wiele cię ominie. Jeśli jesteś młody, zapłaczesz, że nie przeżyłeś pierwszego razu. Jeśli trochę starszy, pożałujesz, że nie założyłeś rodziny. A jeśli jesteś w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Someone Person
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…