Wyrównywanie szans
Smutni panowie przyszli do mojego domu. I zabrali mi...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie mogę im właściwie niczego zarzucić. Byli oficjalni, chłodni, ale jednocześnie uprzejmi. Profesjonalni, nie tylko wobec posiadanej misji, ale także wobec mnie – klienta? Ofiary? Winnego? Niełatwo zdefiniować.
Jestem im także wdzięczny, że przyszli do mojego domu nie o szóstej rano, jak to niektórzy mają w zwyczaju, ale jakoś po dziewiątej, kiedy to już zdążyłem wypić poranną kawę i obmyć kilka części mojego ciała.
- Dzień dobry – przywitał mnie najniższy z nich. Pozostali dwaj milczeli, patrząc na mnie bez specjalnego zainteresowania. Najniższy sięgnął po plik papierów i wyrecytował formułkę: - Ze względu na zaniedbywanie, nieużywanie i permanentne marnotrawienie swojej lewej kończyny zostaje ona panu niezwłocznie odebrana.
- Jak to? – domyślałem się, że wizyta trzech elegancko ubranych panów w moim domu nie może się zakończyć niczym dobrym, ale żeby tak od razu… rękę zabierać?!
- Tak to. Tam na zewnątrz jest mnóstwo osób, którym brakuje ręki. Bo albo nie mają żadnej, albo robią świetny użytek ze swoich obu, a chcą się dalej rozwijać. A pan… - tu wydął pogardliwie wargi. Po chwili przywołał się do porządku i wskazał na mnie ręką, co dla pozostałych dwóch panów było sygnałem do działania. Podeszli, bez specjalnych ceregieli zabrali rękę, stanęli ponownie obok niskiego.
- Proszę jeszcze tu podpisać.
Podpisałem, podziękowaliśmy sobie, wyszli. Ich profesjonalizm, a pewnie i nieliche doświadczenie spowodowało, że cała ta operacja nie była ani bolesna, ani jakoś niebezpieczna. Krwotok był właściwie ledwo zauważalny. Ba, po kilku dniach uznałem, że mieli rację! Bo brak tej ręki naprawdę mi nie przeszkadzał! Miałem problemy z krojeniem cebuli czy obcinaniem paznokci, ale doprawdy, poza tym nie była to jakaś wielka strata.
Niestety, po kilku tygodniach pojawili się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymonjot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…