YANNA.Dziecko gwiazd.
Ludzie zawsze chcieli by, przybyło do nich UFO.innych .Kiedy to sie wreszcie stało, spieprzyli wszystko to,co było potrzebne do porozumienia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
EPILOG Thomas plątał się bez celu po mieście.Myślał o Yani...Yanna.Biedne dziecko...Od dwóch miesięcy trwała wojna między obcymi a ziemanami.Wygrywali ci pierwsi...Całe miato, podobnie jak wszystkie w Stanach, stało w płomieniach.Thomas wiedział że gdy wojna się skończy z miasta pozostaną tylko zgliszcza a i mieszkańców nie będzie wielu... Thomas uśmiechnął przez łzy się z tryumfem.Oto Wielka Ameryka na kolanach!! Prezydent i Senat już wydali oświadczenie o kapitulacji. Czekają tylko na odpowiedź Obcych... -Nie doszłoby do tego, gdyby żyła Yanna...-pomyślał. Wiedział, że Obcy przestaną dopiero wtedy, kiedy minie im wściekłość, a to się stanie nieprędko...Gdyby się nie wtrąciło wojsko i NASA...Gdybyśmy tylko jej pozwolili wrócić do domu...gdybyśmy tylko pozwolili....wróciły wspomnienia... *. Opalał się.Nie miał nic innego do roboty.Jako były komandos i weteran wojny w Wietnamie był bez pracy. Nagle usłyszał straszny hałas.Pisk hamulców, brzęk rozbijanej szyby, coś jak uderzenie samochodu w drzewo, odłos haratanej blachy, trzask i klakson. A potem wszystko ucichło...Postanowił to sprawdzić.W końcu rzadko się zdarza by o szóstej rano na mało uczęszczanej plaży coś się działo..Na kąpielówki ubrał tylko koszulę, otrzepał się z trawy i poszedł.Uszedł spory kawał drogi gdy nagle zobaczył coś dziwnego. To coś było z metalu i przypominało samochód ale nim nie było.Był raczej rodzaj jakiejś jednoosobowej rakiety.Podszedł z ciekawości, aby obejrzeć to coś z bliska...usłyszał za sobą jakiś szelest .Obrócił się .Parę kroków od niego ubrana w skafander astronautów stała może dziesięcioletnia dziewczynka, która celowała w niego czymś w rodzaju pistoletu.... Przypatrzył się jej. Miała długie, kruczoczarne poza łopatki włosy, ciemną (ale nie czarną!)karnację skóry, lekko zwężone, zielone oczy i była ładna. -Indianka ?-zdziwił się Thomas. Ale co by tu robiła mała indianka? Stanął bezruchu.Mała też opuściła broń. -Cześć!!- powiedział głośno i zrobił krok do przodu.Mała natychmiast wycelowała w niego. -Co ona taka nieufna?-pomyślał Zrobił kolejny krok.Mała cofnęła się jeden krok w tył. -Nie jesteś stąd prawda? -spytał.Dziecko popatrzyło na niego podejrzliwie nie spuszczając jednak broni. -Dlaczego nie strzela?-pomyślał zdziwiony. Zrobił kolejny krok.Tamta odbezpieczyła broń. -Dobra, w porządku, nie zrobię już ani kroku-powiedział wyciągając ręce przed siebie. Mała dalej w niego celowała. -Gdyby chciała mnie zastrzelić, juz dawno by to zrobiła...-pomyślał. -Skąd jesteś ?-spytał jeszcze raz.Mała pokręciła głową, i pokazała palcem na język. -To chyba oznacza , że mnie nie rozumie..-pomyślał -Jesteś stamtąd ?-wskazał na niebo.Dziewczynka pokiwała głową. -Jasna cholera, to ufo.-zaklął. -Ale dlaczego jest tak dziwnie ubrana? I czemu nie strzela-zdziwił się.Po głowie chodziły mu różne myśli.Wreszcie.. -Do diabła, to rozbitek.A więc zamiast inwazji ufo, mamy tutaj małą dziesięcioletnią dziewczynkę.Pięknie!-pomyślał drwiąco _Jak masz na imię?-spytał.Dziecko pokręciło głową wzruszając ramionami.Opuściło broń, chowając ją do czegoś w rodzaju kabury. -Uff, -odetchnął. -Jasna cholera, przecież ona nie rozumie ani słowa...-zaklął -J A K C I N A I M I Ę-powiedział cedząc słowa powoli i wyraźnie. Dziecko wzruszyło ramionami... -J A J E S T E M T H O M A S.T H O M A S. A T Y ? -powiedział wskazując na swoją osobę. -YANNA-usłyszał łamaną angielszczyzną. -Szybko się uczy -mruknął z zadowoleniem. -T H O M A S.-wskazała na niego.-Y A N N A.-wskazała na siebie. -R O Z B I Ł A Ś S I Ę -spytał.Pokiwała głową -M A M N I E D A L E K O S W Ó J P O J A Z D .C H C E S Z Z O B A C Z Y Ć ?-spytał.Małej zaświeciły się oczy i otwarła buzię ze zdziwienia... * Wszedł do sklepu.Sprzedawcy nie żyli albo uciekli...Wszystko wokół płonęło a niebo było krwawe..Wziął płatki kukurydziane, które tak lubiła, batonika, którego brała zawsze do szkoły i paczkę jej ulubionych lodów.Yanna....Do domu nie miał co wracać.Pełno jej było wszędzie.W szafie miała swoje ciuchy, na półce stały filmy, które tak uwielbiała oglądać, w łóżku miała swoją pidżamę, w której lubiła wieczorami chodzić, w lodówce płatki, które uwielbiała i lody za którymi przepadała...Yanna..Na miłość boską!! ...Wczoraj był na cmentarzu.Kwiaty , które posadził na jej mogile dwa miesiące temu i zapomniał podlewać, ciągle były kwitnące i świeże... Uśmiechnął się na wspomnienie Yanny. -Juz wiem dlaczego tak bardzo kochałaś kwiatki. To dlatego twoja energia nadal żyje...-pomyślał-Miałaś rację moja mała.Nas nie stać na to by kogoś bezinteresownie obdarować energią. Wykorzystalibyśmy ją do złych celów.Albo odebralibyśmy ją siłą słabszym... Yanna...to była tylko mała dziesięcioletnia dziewczynka... * -Jakie lody lubisz? -Śmietankowe z polewą tofii.-uśmiechnęła się do niego niewinnie .Siedziała na tylnym siedzeniu jego samochodu, trzymając sie kurczowo drobnymi rączkami przedniego siedzienia.Nie miała zapiętych pasów, jak zwykle zresztą.Spojrzał na nią.Ubrana była w czerwoną bluzeczkę na ramiączkach,do tego nosiła jasne dżinsy.Włosy miała spięte w ten sposób, że środkowy pasek zwiazany był czerwona gumką a dwa pozostałe opadały luźno.Na pewno podobała się chłopcom w swoim wieku. -Wszystko w porządku ?-zaniepokoiła się. -W jak najlepszym , kochanie.Czy u was na Omedze wszyscy są tacy śliczni ?-palnął. Spiekła raka.A potem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil panda78
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…