Wróć do katalogu

You should call

Nigdy nie był lubiany i tylko ona okazywała mu trochę serca. [...] Nie potrafił zaakceptować samego siebie, i to dlatego odrzucał możliwość bycia z kimkolwiek.

Roan, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

You should call

Było ciepłe słoneczne popołudnie. Zegarowa wieża melodyjnie wybijała pełną godzinę, a spłoszone tym gołębie co jakiś czas wzbijały się w powietrze, aby po kilku zaledwie sekundach powrócić na wieżowy dach. Ze znajdującego się nieopodal starego budynku, którego wygląd doskonale odzwierciedlał jego wiek, wyszła grupka młodych ludzi. Trochę za nimi, w towarzystwie dobrze zbudowanego i dość przystojnego mężczyzny szła młoda rozpromieniona dziewczyna, która najwyraźniej śmiała się z opowiadanej przez niego historii. Był niewysoki, ubrany zgodnie z powszechnie panującą modą, kurtką na ramieniu, w pełni wyluzowany – autentyczny. Mówił szybko i bez przerwy, zasypując dziewczynę gradem żartów i anegdot tak, że dziewczyna nie mogła złapać tchu. On zaś patrzył na nią z pewnym zauroczeniem, a może nawet pożądaniem i wymyślał coraz to nowe opowiastki. Dziewczyna miała kasztanowe włosy, delikatne rysy twarzy, była po prostu ładna. Rozbawiona, bardzo wolno powracała do rzeczywistości. Starała się koncentrować na chwili obecnej, ale poczucie humoru kolegi skutecznie jej to uniemożliwiało. Dopiero po dłuższej chwili przebywania w stanie niezupełnej świadomości zaczęła się nerwowo rozglądać, jakby na kogoś czekając. - Coś się stało? - Nic...- odrzekła wymijająco. - Słuchaj, jeśli chcesz, to mogę cię gdzieś podrzucić. Mam samochód. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Zawahała się, bo była umówiona. - Jeśli byś mógł, to pod kino, ten, z którym się umówiłam, i tak nie przyjdzie, za dobrze go znam. W pewnym sensie miała rację. Chłopak, o którym mówiła właśnie stał za rogiem, dokładnie ich obserwując. W skrytości umysłu czuł, że ona i on mogliby stanowić idealną parę. Nigdy wcześniej nie przypuszczał, że byłby zdolny rozbudzić w sobie taką myśl. Przez pewną chwilę zastanawiał się czy powinien się ujawnić. Targany wątpliwościami, stoczywszy ciężką bitwę z samym sobą postanowił, że wyjdzie z ukrycia. Nie uszedł jednak kroku, gdy spostrzegł, jak „jego” Natalia wsiada razem z „kolegą” do samochodu. Cofnął się w cień. Spotkał ją dopiero na miejscu. Czekała na niego. Jej zachowanie wyraźnie wskazywało na to, że jest zdenerwowana. - Wybacz, nie mogłem wcześniej. - Wiesz...- zaczęła niepewnie, gdy byli już w środku.- Koleżanka namawia mnie na wyjazd na misje, do Kamerunu. - Na misje? - No tak. Osoby świeckie również mogą, nasz wolontariat...- urwała, gdy spostrzegła jego pełne niepokoju spojrzenie. Delikatnie odgarnął jej kasztanowe pachnące rumiankiem włosy. Spoglądał na nią, nie mogąc oderwać wzroku. - Proszę, powiedz – wyszeptała, muskając go po policzku. Poczuł delikatny dotyk jej dłoni - Co mam powiedzieć ? – spytał, udając zdziwienie. - Przecież wiesz... Siedzieli w prawie pustym kinie. W półmroku widzieli tylko siebie, wyświetlany na białym ekranie film był mało istotny. Dokładnie wiedział, czego od niej oczekuje. Nie był w stanie powiedzieć tych dwóch prostych, ale jakże istotnych słów. Nie potrafił wyrazić tego, co czuje. Bał się. - Wybacz mi- wstał. - Damian ?! – dziewczyna nic nie rozumiała.

Zdenerwowany, zły na samego siebie nie słuchał nawoływań. Wyszedł z kina i pokuśtykał w kierunku nadjeżdżającego autobusu. Zza zamykających się drzwi obserwował biegnącą w jego stronę Natalię, płakała. Kocha tę dziewczynę, a jednak, to nie ona go zostawia, to on musi odejść. Jest niepełnosprawny, nie chce swoją ułomnością zepsuć ukochanej życia. Planował to już od dawna. Wie, że Natalia zasługuje na kogoś lepszego, kogoś, kto jest w pełni sprawny... Usiadł. Ze zdziwieniem spostrzegł, że siedzący naprzeciw rudowłosy mężczyzna wnikliwie mu się przygląda. Miał długie, sięgające do ramion włosy i bujny zarost. Oczy miał pełne miłości i chyba współczucia. Przez krótką chwilę wpatrywali się w siebie, jakby prowadzili wymianę myśli. Nie mogąc tego dłużej wytrzymać, Damian zerwał się i wyskoczył, gdy tylko autobus się zatrzymał. Ulice były prawie puste. Gdzieniegdzie tylko zwolna spacerowali anonimowi ludzie. Z początku Damian nie mógł zorientować się gdzie jest. W głowie mu huczało, natłok myśli uderzał do mózgu, powodując ogłuszenie. Stał tak kilka minut, dopiero potrącony otrzeźwiał i rozejrzał się dokoła. Powoli docierało do niego, co zrobił. Ogarnęły go wyrzuty sumienia, jakich jeszcze nigdy wcześniej nie czuł. Natalię poznał jeszcze w gimnazjum. Nigdy nie był lubiany i tylko ona okazywała mu trochę serca. Wielokrotnie stawała w jego obronie, gdy obrzucany wyzwiskami nie był w stanie się bronić. Był słaby, zawsze to wiedział. Systematycznie molestowany stał się wrakiem psychicznym człowieka. Nie potrafił zaakceptować samego siebie, i to dlatego odrzucał możliwość bycia z kimkolwiek. Tymczasem początkowa przyjaźń po latach przerodziła się w miłość. Damian jednak nie był do końca pewny co ją powodowało. Wielokrotnie zadawał sobie pytanie czy nie jest to objaw współczucia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych