Wróć do katalogu

Zapach Lavendy - cz. 2

Część druga części pierwszej!

marcinos83, opublikowano , 9 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

* * *

Powiedziała, że zaczeka na niego w głównej sali. Miał dołączyć do niej, gdy się ubierze i doprowadzi do porządku. Obiecała, że wszystko wyjaśni, po czym wyszła – tak się przynajmniej Barnavie zdawało. Bo gdy schylił się po ubranie, po czym ponownie spojrzał w jej stronę, już jej tam nie było. Niewiarygodne, myślał ubierając się, jak można się poruszać tak szybko i cicho. A przede wszystkim, jak można wyjaśnić to, co leżało na podwórzu? W co on się wpakował? Chciał tylko obejrzeć rozgrywki szmacianki... Przemył jeszce twarz wodą, podszedł do drzwi i szarpnął za klamkę. Odmówiła. Drzwi były zamknięte na klucz, tkwiący w zamku. Po tej stronie.

* * *

Gdy dotarł do sali, bardzo starał sie wyglądać na spokojnego, może nawet nieco znudzonego młodego człowieka, który lubi sobie pospać do południa. Dużo go to kosztowało. Tak naprawdę zrobił sie podejrzliwy i podenerwowany oczywistym faktem, że nie rozumie nic z tego, co się wokół niego dzieje. Miał wrażenie, że zdrowy rozsądek zostawił w łóżku, że robi teraz to, czego chce od niego ktoś inny, że nie ma nad niczym kontroli, i przede wszystkim – to wiedział na pewno – że myślenie sprawia mu ogromną trudność, kiedy tylko patrzył na nią. A ona siedziała sobie przy stoliku, spokojnie popijając czerwone wino z wysokiego kieliszka i patrząc przez otwarte teraz drzwi na zalaną słońcem ulicę. Płaszczyk przewiesiła przez oparcie krzesła, jedną nóżkę założyła na drugą. Była idealnie beztroska. Usiąść obok czy naprzeciwko? - No, jesteś wreszcie – zamruczała, gdy usiadł naprzeciwko niej. Poczuł jej delikatny, nieziemski wprost zapach... wszytkie niepokoje uleciały gdzieś w oka mgnieniu. - Pewnie zachodzisz w głowę, co tu się wyprawia – upiła tymi cudownymi ustami łyczek wina. - Skąd ci dwaj, i... - Kim ty jesteś? - przerwał jej. Przez krótką chwilę zdawała się być zaskoczona tym, pytaniem. - No tak, przecież nie wiesz – powiedziała. – Zupełnie zapomniałam. Jestem Lavenda. A ty Barnava, prawda? Świetnie. Miło nam się poznać. Czy teraz chcesz usłyszeć, co mam ci do powiedzenia? - Twierdzisz, że możesz mi coś wyjaśnić? - Nie coś. Wszystko. No nie patrz tak na mnie! – dodała, łapiąc nieobecny wzrok rozmówcy. – Skup się. Co chcesz wiedzieć najpierw? Barnava otworzył usta, ale nic nie powiedział. Co najpierw? Sam nie wiedział, gdzie tu jest jakiś początek. - Po prostu mów – poprosił w końcu. – Mów, a ja... posłucham. No więc zaczęła mówić. Na samym początku wyjaśniła pochodzenie dwóch trupów na podwórku. Oraz to, dlaczego Barnava wciąż żyje. - Chcieli cię zabić. A przedtem nieprzyjemnie potraktować. To Preston Rąsia i krasnolud Cyperendil, zwany także Cyprianem. Noże do wynajęcia. Groźne, zimnokrwiste bydlaki. Teraz także zimnocielne – uśmiechnęła się ponuro, aż Barnavę dreszcze przeszły. – To oni załatwili Magnusa. - Magnus nie żyje? - W przeciwieństwie do ciebie. - Mnie chcieli zabić? - Nie od razu. - Ale dlaczego? - Bo wygadałeś się, że masz coś do Magnusa. Sam im w łapy wlazłeś. - A co oni od niego chcieli? - Nie oni, tylko Rothild. - Kim, u diabła, jest Rothild? - Komisarzem królewskim. Zwierzchnikiem, władzą i sądem tej ziemi. Chciwym, okrutnym, bezwzględnym, zimnym skurwysynem. Łapówkarzem, oszustem i przestępcą. Zabił w majestacie prawa więcej ludzi niż zbóje z całej okolicy przez ostatnie stulecie. Wyciska z ludzi pieniądze na wszelkie możliwe sposoby, a jest właściwie nietykalny. Bo ludzie się go boją. - A Magnus zapewne stał mu ością w gardle? – zaczynał rozumować Barnava. - Bardzo ładnie – posłała mu Uśmiech Gratulacyjny Numer 5. – Udało mu sie po długich namowach skłonić jednego z urzędników Rothilda do wyniesienia zapisków księgowych. To był strzał w dziesiątkę. Setki, jeśli nie tysiące łapówek, nielegalnych transakcji, przemyt i haracze, oczywiście wszystko to leżało w skarbcu, musiało więc być wprowadzone do ksiąg na wypadek kontroli. Rozumiesz? Do ksiąg wprowadzono mnóstwo nieistniejących spadków, dobrowolnych darowizn, znalezisk i tak dalej. W razie kontroli, Rothild miałby wszystko w swoich lipnych księgach, więc niewielka łapówka dla komisarzy załatwiłaby po cichu sprawę. - Ale jeśli wszystko wydawało się w porządku... - Dlatego trzeba było zdobyć te księgi. Magnus planował wysłać je do znajomego, zaufanego prawnika wraz z wyjaśnieniem. Taka niezależna osoba z zewnątrz, biegła w księgach, bez większych problemów szybko wyłapałaby wszytkie te przekręty i oszustwa. Magnus poprosił…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych