Wróć do katalogu

Zatracenie

śmierć, nadzieja, szok, zagubienie

blastula, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zatracenie

„Nie zawsze Boskie zamiary są w zgodzie z tym, gdzie jesteśmy i co czujemy, ale jestem pewny, że On ma we wszystkim swój cel.” Paulo Coelho

Zabiłeś mnie.

Stoję nieruchomo na balkonie, próbuję opanować tabun nieuporządkowanych, nieuczesanych myśli. Przed oczami mam twoją skażoną twarz. A podobno przyjaciele nie odchodzą. Słyszysz? Sam mówiłeś, że nie odchodzą. Nie żyję. Istnieję tylko bezrozumnie, bezsensownie, z przyzwyczajenia, zatracona pomiędzy snem a rzeczywistością. Wczoraj odleciało w niepamięć, jest bez znaczenia, jest tak daleko ode mnie, że już go nie widzę, nie czuję, a otacza mnie ze wszystkich stron. Jutro przykryte mgłą, tracę widoczność, z wyciągniętymi rękoma próbuję wyczuć zakryte karty. Teraz - powinno być najważniejsze. Dla mnie nie ma teraz. Odebrałeś mi je.

Nie spalili Cię. Zakopali tylko w czarnej ziemi, przykryli kwiatami, postawili lampki, znicze.

Podobno każdy ma swoją parę skrzydeł. I aureolę. I uśpione pragnienie latania. Mnie odpadło skrzydło. Najpierw jedno, potem drugie zginęło gdzieś na dnie zagraconej szuflady. Szukałam ich długo i nawet święty Antoni nie pomógł. Poddałam się wreszcie. A potem był sen. Tak bardzo chciałam się obudzić. Tak bardzo. Chciałam tylko otworzyć oczy i zobaczyć twój szeroki uśmiech i ciepło bijące od twojej osoby. Chciałam tylko się obudzić. Przedzierałam się ciężko przez ten sen mając przed oczami mgłę i cień. Biegłam ku przebudzeniu, ku zwyczajności, ku rzeczywistości. Biegłam bez słów z nadzieją w sercu. Do celu. Na drodze zobaczyłam list. Podniosłam pomiętą kartkę, litery poświęcone łzami, trudne do odczytania, okazały się kolejnym kolcem w serce.

„A o te skrzydła się nie martw. Odrosną.”

Nie obudziłam się. To nie był sen. To nie był film. Tutaj nikt nie zmartwychwstaje. Wiatr rozwiał nieuczesane włosy, posklejane deszczem, a może łzami? „Parasol nie chroni od łez”- śpiewam sobie w myślach. Płacz. Płacz sobie. Wypłacz siebie. Z tej wysokości wszystko wydaje się być takie małe i bez znaczenia. Dziesięć pięter wystarczy, by zobaczyć cię jeszcze dzisiaj.

Tego dnia byłam w twoim pokoju. Twoja mama mnie wpuściła. Ku memu zaskoczeniu nie zauważyłam porozrzucanych rzeczy po całej podłodze, łóżka pokrytego stosem książek, ani nawet bezwartościowych ulotek, które tak zawzięcie zbierasz. Zbierałeś. Nawet kurze były pościerane. Nie mogłam uwierzyć. Naprawdę. „Mikołaj nie jest już Mikołajem.”- pomyślałam wtedy, ale nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że słowa te są aż tak zgodne z prawdą. Podeszłam do okna, otworzyłam je i wzięłam głęboki oddech. Czułam się tak bardzo bezpiecznie i dobrze, jak nigdy. Usiadłam w twoim fotelu kulawym na jedną nogę i włączyłam płytę, której prawdopodobnie słuchałeś podczas śniadania, co zasugerowała mi plama z jajka na okładce. Bardzo przygnębiająca melodia, a i tekst nie nasuwał optymistycznych myśli. Na stoliku leżał jakiś zeszyt. Otworzyłam go. Na pierwszej stronie był wiersz:

nie poddam się nie boję się ognia znam już każdą nutę tej melodii tekst tego hymnu mam wyryty na ciele krew spływa nierównym torem mych myśli niewyprasowanych i czuję mroźny oddech białego niedźwiedzia czekam na jakąś reakcję

uwielbiam te dreszcze nadają smaku moim planom

bierze mnie ze sobą jestem związany przyklejony jestem jej częścią

odejdę pewnie szybciej niż zdoła przewidzieć odgłos nadjeżdżającego pociągu niebieski polarek, czarne oczy czerwonego nieszczęścia nie zatrzymają mnie tutaj

już mnie tu nie ma odszedłem z nią

Nie wiedziałam, że Mikołaj pisze wiersze. Zawsze pozował się na twardego faceta, który, szczerze mówiąc niewiele ma do powiedzenia, jest wewnętrznie pusty, a zamiast serca ma kilogram mułu. Nigdy nie dałam się na to nabrać i zawsze wiedziałam, że pomimo wszystko, jest to człowiek, który myśli. Zastanowiły mnie wersy tego wiersza, nie miałam pojęcia, co chodziło po głowie Mikołajowi. Kiedy tak myślałam nad tym, nagle wszedł do pokoju. Wyglądał inaczej niż zwykle. Miał czerwone oczy, bardzo zmęczony wyraz twarzy, i do tego na odległość dało się wyczuć ogólne zrezygnowanie i bezsilność. - Widzę, że posprzątałeś sobie pokój. Tylko tutaj jakieś resztki ze śniadania zostały.- powiedziałam pokazując na okładkę płyty. - Nnnooo.- zamruczał bardzo dobijającym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych