Wróć do katalogu

Zbieracz Wszystek

Jest to opowiadanie w klimacie post-nuklearnym

Domelek, opublikowano , 17 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zbieracz Wszystek

Znowu to samo. Znowu zdarzył mu się niewybaczalny błąd jakim jest utrata paliwa. Skąd mógł jednak wiedzieć ,że gdy zaśnie napadną go świry obładowane bronią w tych swoich śmiesznych aluminiowych pancerzach. Zrozumiał gdzie popełnił błąd dopiero gdy obudziwszy się ujrzał nad sobą wylot lufy karabinu M-16 i zapach paliwa które właśnie było upuszczane z baku jego mustanga przez innego bandytę. Możliwe że jego zbyt wielka pewność siebie doprowadziła do takiego zaniedbania obowiązków zabezpieczenia się przed zaśnięciem. Jak sobie przypomniał ile energii i czasu zajęło mu zdobycie takiej ilości paliwa to aż ręce zaciskają mu się w pięści. Teraz jednak większym zmartwieniem było uwolnienie się z więzów jakie sprawili mu w prezencie techniacy na odchodne. Niezbyt miłe było trzymanie tej szmaty w ustach zaklejonej taśmą tym bardziej oddychanie tylko nosem było niewygodne a do tego miał ochotę zakląć sobie głośno. Przede wszystkim jednak czuł lekki dyskomfort kiedy ciężki sznur wpijał się w jego nagie ciało. Mięśnie bolały go od ciągłego napinania ale był to jedyny sposób by uwolnić się po odejściu bandytów. Wreszcie rozluźnił się i poczuł luzy na sznurach także łatwo sięgnął pod siedzenie i odczepił przyklejony wcześniej nóż. Po paru minutach był już wolny. Zdecydowanie inaczej wyobrażali sobie to jego oprawcy widząc go pewnie zdychającego z pragnienia lub jako ofiarę drapieżnika o którego na tym pustkowiu nie trudno. Pozostawienie swojego przeciwnika na pewną śmierć było pewnego rodzaju uciechą na tym smutnym świecie. Oswobodzony chciał rozprostować kości więc wyskoczył na rozgrzany piasek ale instynktownie cofnął się powrotem na miękkie siedzenie swojego forda mustanga GT. W tym momencie bardzo trafnym pytaniem byłoby czemu Ci którzy tak urządzili naszego bohatera nie odebrali mu jego pojazdu. Odpowiedz nie jest jakaś zaskakująco wymyślna i każdy fan Mad Maxa na pewno sam potrafi na nią odpowiedzieć. Dla wszystkich pozostałych odpowiedzią są dwa znaki – C4. Ferox rozpruł tylnie siedzenie gdzie trzymał parę niezbędnych rzeczy i wyciągnął całkiem dobrze wyglądającego colta 45,do tego trochę lekko napromieniowanej wody i komplet ciuchów na przebranie. Wskoczył więc w przewiewne dresy, lekko dziurawy t-shirt i pustynne trampki (różniły się one od zwykłych tym że miałby wzmacniane materiałem podeszwy) i stanąwszy na rozgrzanym asfalcie ,tym razem bez poparzeń, zastanowił się co powinno być jego następnym krokiem. Ten cały burdel w którym przyszło mu żyć, a mowa tu o świecie po wojnie atomowej, zapchany po brzegi śmieciami ,wyschnięty i spalony. Pełen mordu, gwałtu i śmierci. Ten świat gdzie ludzi dzieli się na słabych, silnych i tych którym promieniowanie załatwiło w prezencie po parę kończyn więcej. Ten sam ludzki śmietnik w którym człowiek stał się zwierzyną dla popromiennych drapieżników. Właśnie ten świat w ciągu najbliższej godziny przestawi się na tryb nocny a Ferox pozostanie na środku tej drogi do nikąd bez paliwa na dalszą podróż. Można by się założyć ,że nie pozostało mu nic innego jak odbezpieczyć broń i zachować cz czujność przez 12 godzin nocy. I gdyby na to właśnie postawić jakiekolwiek hydro kto inny cieszyłby się smakiem wody. Ferox nie był tchórzem a jego umięśnione poszarpane bliznami ciało wywoływało trwogę wśród innych mieszkańców pustkowia. W tym jednak wypadku nie zamierzał się narażać więc wziął wszystko co mu pozostało ,otworzył klapę bagażnika i wskoczył do niej po czym najzwyczajniej zamknął się od środka. Miał na tą okoliczność wywiercone kilka większych dziur by mógł swobodnie oddychać. Kolejny raz pokazał jak skrupulatnie przygotował się na taką okoliczność. Zasnął błyskawicznie zmęczony wydarzeniami poprzedniego dnia a po przebudzeniu w jego głowie narodził się kompletny plan zemsty na tych techno świrach. Ferox jako szanujący się szperacz wszystek miał mnóstwo różnych kryjówek gdzie chował znaleźne przedmioty. W sytuacji jakiej się znalazł postanowił wyczyścić najbogatszą. Wybór padł na nią jako że potrzebował pokaźnej siły ognia a z drugiej strony skrytka ta była po prostu najbliżej. Wziął kompas i gdy określił kierunek ruszył póki słońce nie wzeszło do końca. Po przejściu około pięciu kilometrów bez żadnych niespodzianek po drodze znalazł się w punkcie docelowym. Ostrożnie obejrzał się wokół czy nikt go nie śledzi ,ogrom pustyni i płaskiej płaszczyzny zapewniał doskonałe pole widzenia. Podszedł do ledwo widocznej prawie całkowicie zasypanej studni. Dokładniej ujmując widać było tylko rączkę kołowrotka służącego niegdyś do opuszczania i wciągania wiadra z wodą. Ferox zmienił jego zastosowanie i teraz otwierał on właz do ukrytego pomieszczenia. Szperacz uniósł go jak najszybciej się dało i zabezpieczywszy go uprzednio wskoczył do środka. Ogarneły go całkowite ciemności ,on jednak znał to pomieszczenie na pamięć więc odruchowo sięgnął po wiszący na ścianie przenośny reflektor. Wcisnął przycisk i potężny snop światła oświetlił idealnie to malutkie pomieszczenie. Na samym środku stał metalowy przyrdzewiały stół a wokół na ścianach wisiały najróżniejsze przedmioty. Obok garnków, łyżek ,butelek i innego postnuklearnego szmelcu wisiały karabiny Ak-47,M-16,M-4,G-36 i pistolety maszynowe MP-5 i MP-40.Na wspomnianym wcześniej stole stał na dwójnogu karabin wsparcia SAW M249 mk1.W kącie stała pokaźna skrzynka z granatami i minami przeciwpiechotnymi. Ferox znał się na broni i potrafił jej używać jak nikt inny. Skąd takie zdolności u szperacza? A kto powiedział że on urodził się szperaczem…? Jako czternastolatek pierwszy raz pociągnął za spust w walce z innym człowiekiem. W latach wczesnej młodości co najwyżej zabijał przerośnięte zwierzęta ale tamtej nocy zabił z zimną krwią Łowce niewolników który porwane kobiety gwałcił w swojej melinie. Ferox dostał za ten czyn buziaka w policzek ale w jego życiu nastąpił przełom. Stał się łowcą zemsty i w ciągu kolejnych lat opanował swój fach do perfekcji. Był na tyle dobry ,że nikt nie chciał z nim zadrzeć więc sam nigdy nie poczuł smaku zemsty. Teraz gdy odszedł na wczesną zasłużoną emeryturę i przerzucił się na profesję w której jest mniej śmierci i przemocy, właśnie teraz przyjdzie mu wypełnić zlecenie które dostał od swojej podświadomości. I nie ulega wątpliwości że wykona je najlepiej jak potrafi. Miał trzy opcję jak wykończyć tych techno świrów: -Odszukać, wjechać wiernym mustangiem w ich obozowisko i powystrzelać wszystko co się rusza. -Położyć się na wzgórzu i celnym okiem przyłożonym do celownika snajperskiego położyć ich trupem. Odszukać niedobitki i je wykończyć. -Zwabić ich w jakąś pułapkę. Bardzo szybko zrobił w głowie analizę i dokonał wyboru. Jako że zadanie to bliskie było jego sercu zdecydował połączyć te 3 możliwości w kilkudniowy maraton. Wziął spod stołu torbę sportową i odpiął zamek błyskawiczny. Pierwsze co do niej trafiło to zapasy wody pitnej i broń która miała stać się w jego silnych zwinnych rekach narzędziem zemsty doskonałej. Wyskoczył ze swoich tymczasowych ciuchów i ubrał komplecik który nazwał kombinezonem pustelnika. Tak naprawdę był to wysokiej jakości materiał termiczny który w dzień chronił przed słońcem a w nocy utrzymywał ciepło. Do tego wojskowe buty i kilka pasów na broń i przedmioty które musiały być pod ręką jak kompas czy latarka. Droga do samochodu była o tyle trudniejsza ,że słońce parzyło niemiłosiernie a szperacz musiał nieść pokaźną torbę i 10 litrowy kanister wysokooktanowej benzyny dla jego maleństwa. Nie był to ładunek który miał starczyć na długo, byle by dojechać do niedaleko położonej wioski. Zapakował torbę na tylnim siedzeniu, nakarmił konie i wcisnął gaz rozpędzając swojego kochanego mustanga. Jeszcze jak był łowcą zleceniodawcy cenili u niego doskonałą znajomość pustkowi i jego mieszkańców. Wiedział gdzie są kryjówki gangów i innych grup bandytów. Techno świry jak każda banda też miały swoją melina a małe miasteczko jeśli ten burdel można było tak nazwać leżało na drodze do niej. Więc jedynym słusznym wyborem było najpierw zajrzeć tam by coś przekąsić a potem rozpocznie zapowiedziany wcześniej maraton. Do Oazy ( bo taką nazwę nosiła ta wioska) dotarł około 15. To miejsce było przystankiem dla wszelkiego rodzaju bandytów, łowców a nawet mutantów. Cały zgiełk tego miasteczka skupiał się na miejscowym rynku i dwóch knajpkach stojących na nim których właściciele nienawidzili siebie nawzajem. Na początkach istnienia Oazy pracowali razem w jednej dużej mordowni. Ale kłotnia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych