Wróć do katalogu

Zbyszek

Opowiadanie o Bibliotekarzu - agencie. Gość jest troche narwany, ale w końcu to bibliotekarz - wiec co tu dużo mówić... ideał :D

ave80, opublikowano , 13 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ZBYSZEK

Był bibliotekarzem i sprawdził się w tym zawodzie, ale wypożyczył o jedną książkę za dużo i mu odbiło. Od tej pory na hulajnodze przemierza cały kraj i propaguje książkę i czasopismo. Jest tooo – ZB (Zabiegany Bibliotekarz)!!!!

Alejki Parku Solidności zawsze są pełne dzieci. Rodzice nie boją się wysyłać swych pociech w to miejsce, bo są tam bezpieczne. Straż miejska często patroluje okolicę, a i właściciele psów pilnują, żeby ich zwierzaki nie zanieczyszczały trawników. Nawet gołębie spacerują spokojnie nie niepokojone przez ludzi. Każdy wiedział, że gdzie jak gdzie, ale w tym parku chuligana nie uświadczysz. Na ogół... Nagle z ziemi poderwało się całe stadko ptaków a zza zakrętu wyłonił się młody mężczyzna na zielonej hulajnodze. Wyglądało na to, że dość znacząco przekracza dopuszczalną prędkość, ale jak zwykle policji nie ma kiedy jest potrzebna. Zapewne znowu siedzą niedaleko odkrytego basenu... Latem nazbyt często patrolowali tamten rejon parku... Zatem mężczyzna bez przeszkód mknął dalej, mijając przyzwyczajone już do jego widoku dzieci. Wiedziały od dawna, że kiedy nadjeżdża ten dziwak, lepiej nie rzucać się w oczy. Raz zatrzymał się i wygłosił im 15 minutowy wykład na temat wyższości książek nad grami komputerowymi i zabawą w Indian... Pomyleniec jakiś. Dlatego od tamtego czasu, zawsze w pogotowiu trzymają jakąś książkę, aby w chwili gdy mężczyzna je mija udawać, że wspólnie czytają. Mężczyzna wyminął pogrążone w lekturze dzieci i mruknął rozrzewniony: - Wspaniały przykład dają... – potem skręcił na ulicę, naciskając jednocześnie mały żółty guziczek umieszczony z boku hulajnogi. W tym momencie hulajnoga zamieniała się w czerwone BMW z turbodoładowaniem, ABS, szyberdachem i czterema poduszkami (zielonymi, na tylnym siedzeniu). Spokojnie włączył się do ruchu i pomknął w nieznane. Był to Z.B. zwany przez wszystkich Zbyszkiem Book’owskim – Pierwszy Bibliotekarz Kraju. Spieszył właśnie pomagać czytelnikom w odnajdowaniu potrzebnych dokumentów, a czytelników potencjalnych namawiać do czytania. Z.B. – był dzielnym i przystojnym mężczyzną, a trzeba wiedzieć, że te cechy są w zawodzie bibliotekarza niezbędne. Bibliotekarz musi być przystojny, aby w czytelniku wzbudzać sympatię i nie odstraszać, zaś dzielny… no cóż... nie oszukujmy się, przecież czytelnicy to zwierzęta! Book’owski był AGENTEM – szpiegiem na zlecenie GÓRY. Cóż tu ukrywać... był również skorumpowanym bibliotekarzem. Po pierwsze – zdarzało mu się wziąć łapówkę i wypożyczyć do domu cenną, starą książkę. Po drugie Zbyszek szpiegował dla NASA oraz KGB. Dlaczego tak dziwne zajęcie? Może i dziwne ale z przyszłością. NASA interesowali się Obcymi przebywającymi na Ziemi. Jak powszechnie wiadomo Obcy nie mają u siebie książek SF, więc u nas chętnie je czytają. Natomiast KGB interesowało się tym, co czytają politycy. Wiedzieli bowiem, że w politycznych negocjacjach nie można się wahać przed drobnym szantażem. Trzeba czasem wyciągać jakiegoś asa z rękawa. Kiedy okazałoby się, że członek partii lewicowej czyta literaturę chrześcijańską, a poseł na sejm – literaturę poważną, albo - niebeletrystyczną, to w swoim środowisku byłby ni mniej ni więcej – skompromitowany. I to właśnie wykorzystywały tajne służby. Za tego typu informacje Zbyszek B. brał grubą forsę i dlatego stać go było na hulajnogę z turbodoładowaniem (choć tak naprawdę, to hulajnoga służbowa i tylko za paliwo płacił sam).

To był wolny dzień Zbyszka, więc postanowił przejechać się po kilku pobliskich miasteczkach i popropagować w ramach odpoczynku. Takie tam, niegroźne hobby. A, że pragnął również dbać o swą kondycję fizyczną ( jak każdy prawdziwy bibliotekarz), pruł wspaniałą zieloną hulajnogą główną ulicą miasteczka. Nie było to znowu takie trudne... miało jedną ulicę. Wdychał podmiejskie powietrze, wiadomo przecież, że dużo czystsze niż w stolicy. Kontemplował piękno przyrody, napawał spokojem sobotniego popołudnia... Nagle stracił dobry humor. Po tym co zobaczył niełatwo zachować spokój i dawną radość życia. Czasami wydawało mu się, że takie sytuacje wymagają dłuższej sesji u psychoterapeuty. Ale tylko czasem... Na ławce dwóch podpitych kolesiów czytało książkę!!! Zbyszka na ten widok krew zalała (ORh+). - Co za brak kultury czytelniczej! - Przecież to jak z prowadzeniem samochodu – można to robić tylko na trzeźwo. Z. B. trochę się wkurzył i choć ręce trzęsły mu się ze zdenerwowania, wyjął ze skrytki hulajnogi kałasznikowa ( dostał go od ludzi z GÓRY za wybitne osiągnięcia na polu szerzenia w/w. „kultury czytelniczej” – przecież praca bibliotekarza jest często niebezpieczna ) i biegnąc w stronę chuliganów krzyknął: - Ręce do góry zdrajcy KSIĄŻKI!!! Niestety, jestem zobowiązany ukarać was za brak szacunku dla tekstu drukowanego najwyższą karą przewidzianą za to wykroczenie. - Podpici kolesie widząc lufę karabinu skierowaną w ich stronę „twórczo wykorzystali swe ubrania jako przenośne latryny”* , a Zbyszek dokończył: - Muszę obu was skazać na karę pieniężną w wysokości 5 gr. od każdej strony przeczytanej w stanie nietrzeźwym. Kwotę tę musicie panowie wpłacić w ciągu 7 dni od otrzymania mandatu na konto: ZB/748253/09546476/KGB/76393759/ZB/7865757/NASA/4 A teraz wypiszę mandat. No i wypisał. A odchodząc dodał: - Dziękuję panom i zapraszam do biblioteki. Tak między innymi Zbyszek Book’owski propagował bibliotekę…

***

Zbyszek jadł właśnie śniadanie, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi. Wstał niechętnie, bo nie lubił jak mu się przeszkadza w jedzeniu. Na korytarzu stał znajomy – nieznajomy mężczyzna. Z pewnego źródła Zbyszek wiedział, że to śmieciarz z innej dzielnicy. Ale to była informacja nieoficjalna. Oficjalnie człowiek ów, był dla Zbyszka nieznajomym, często przekazującym informacje od szefów. Nie odzywając się, wręczył Book’owskiemu niepozornie wyglądającą torbę. Potem odwrócił się i odszedł, jak zwykle bez słowa. Taka to już konspiracja GÓRY, o nic nie pytać, robić swoje. Wrócił do kuchni i zajrzał do torby. Nawet nie kończył posiłku wiedział, że to sprawa nie cierpiąca zwłoki. W torbie znalazł sporo gadżetów, na wierzchu natomiast zieloną kopertę z instrukcjami. Wyjął dwie kartki i przeczytał uważnie. Pierwsza dotyczyła zadania. Misja specjalna. Niebezpieczne zadanie (normalka). Małe miasteczko na zachodzie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych