Złamany obcas
Złamany obcas
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy wchodziłam po schodach obcas złamał się jakoś tak niewinnie, jakby nie miał się złamać, ale było mu obojętne czy trzyma się reszty buta, czy nie. Spojrzałam na biedaka leżącego teraz samotnie na kratce wycieraczki i pomyślałam, że skoro tak chciał, to jego sprawa. Trzeba tylko ściągnąć buty, bo tak niewygodnie i wejść tych kilka stopni, przejść przez drzwi, powiedzieć wesoło dzień dobry, uśmiechnąć się, przytulić, jeśli jeszcze nie w łóżeczkach, a potem położyć głowę na jego udach i w ten sposób zasnąć. Wtedy on, jak to on, włoży dłoń w moje włosy, delikatnie, opuszkami swoimi cudownymi, tak jak lubię najbardziej, pogładzi, lekko podrapie, by na końcu szepnąć na ucho, że śpisz kochanie, a najlepiej byłoby, gdybyśmy razem w letniej pościeli. Zawsze wtedy udaję sen głęboki, by jeszcze na udzie spędzić kilka chwil i czuć rozkoszny bezwarunkowy bezwład. A on zawsze nie protestuje. On nigdy nie protestuje. Jednak to jest to, co widziałyby moje oczy patrząc bezdusznie i beznamiętnie. Lecz oczy, które dawno poplątane z sercem widzą więcej lub zupełnie inaczej dziś wybierają widok bliskiego uda i włączonego telewizora, w kolorach pastelowych wysyłają tę pocztówkę do mózgu, który z uśmiechem łagodnym i dobrotliwym stawia ją na półce Domowego Ogniska i, by sytuacji nadać większego znaczenia, delikatnie cofa, kroków kilka zaledwie, tak jak to czynią ludzie, którzy powiesili właśnie obrazek i chcą sprawdzić, czy ładnie wygląda. Owszem, ładnie, przyznaję, ale teraz w obiektyw mojego wzroku niepostrzeżenie dostaje się półka Realnego Świata, Który Zawsze Musi Się Pojawić, Kiedy Tak Przyjemnie! Cholera!… Bo gdy wzrok mój padł na schody czułam, że muszę zagryźć, zdławić, przełknąć i zmiażdżyć w sobie łzy, których potok wzbierał nagłą falą. Sytuacja, do której zdążyłam się już przyzwyczaić, która w swej nierealności nabrała podwójnego mistycznego sensu, pękła dziś jak bańka mydlana i zupełnie znikła. Próbowałam ratować, ale to był jedynie chaotyczny ruch ręką na oślep. Chciałam nagle zrozumieć, lecz nic zrozumiałego przeze mnie nie przechodziło. Pozostało tylko wejść i zrobić to, co przysięgłam, choć wiem, że niemożliwe, że zupełnie nieprawdopodobne, bym mogła. Właściwie zastanawiam się, co właściwie się stało. Że spojrzał na mnie jakoś inaczej? Ale oni wszyscy tak na mnie patrzyli, więc powinnam być przyzwyczajona. Że inaczej podszedł do mnie tego wieczoru? Jak oni wszyscy. Ale on był pewien tego co robi, w co mnie wciąga i chyba właśnie dlatego, mnie, kobietę zbyt piękną, by można było odważyć się na coś więcej niż tylko dłuższe spojrzenie, zdobył. Powiedzmy, że piszę to ja, Betty, w pełni świadoma praw i obowiązków, jakie wynikają z pożycia małżeńskiego, z dzielenia się wszystkim do deski grobowej i z wiernej niewierności,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…