Złapać słońce raju
Krótkie opowiadanie, wszelkie kopiowanie zabronione.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce wisiało nad horyzontem, oświetlało parkową ścieżkę. Drzewa rzucały długie cienie zamieniając chodnik w pasiastą drogę. Można było dostrzec krople rosy, które otulały zieloną trawę. Chłodny wiatr trącał liście. W tle rysowały się kontury gór, a różowe chmury oplątały niebo.
*
Mieszkam tu od dawna, przeprowadziłam się w trzeciej klasie podstawówki. Minęło już ponad 15 lat. Nie pamiętam już starego domu, po tamtych miejscach pozostali tylko przyjaciele, którzy i tak odzywają się raz na jakiś czas. Zapominają, tak po prostu. Nie łapią słońca. Praca - która zajmuje większość ich życia - wykańcza. Ich marzenia gdzieś zniknęły, ukryły się daleko i nie chcą wyjść, pokazać się. Tu tak nie jest. Marzenia możesz połączyć z pracą, pasję z działalnością. Chociaż nie do końca można to nazwać pracą, raczej uczynkiem. Pomagasz, dajesz i nie oczekujesz niczego w zamian. Do spełnienia wystarczy Ci szczęście innych.
Moi rodzice przeprowadzili się beze mnie, od tamtej pory jest przy mnie dziadek. Opiekuje się mną cały czas, jakbym była jego oczkiem w głowie. Z całej rodziny tylko ja jestem blisko niego. Z nikim nie utrzymuje kontaktu. Może z przypadku, może z wyboru. Nie chciałam z nim o tym rozmawiać, nie chciałam mu sprawiać przykrości. Może ciężko w to uwierzyć, ale dziadek mieszka tu tylko kilka lat dłużej ode mnie. Kocha to miejsce, nie ma tu dylematów. Żałuje tylko jednego, że reszta rodziny nie jest z nami, że nie mogą zaznać tego szczęścia i błogostanu.
Dziadek jest wspaniały. Kocham jego opowieści, te o wojnie, o jego pierwszej miłości, o zabawach z kolegami. Zupełnie inny świat. Ja rzadko sięgam do swojego dzieciństwa. Na chwilę obecną wspominam tylko podstawówkę i zabawę na szkolnych korytarzach. Mimo, że tak szybko się przeprowadziłam, pamiętam to jakby było wczoraj. Grupka dzieci siedząca w kółeczku i grająca w kapsle. Teraz jest podobnie. Dziadek nauczył mnie grać w szachy. Każdego wieczoru przysiadamy do stołu i popijając zieloną herbatę wciągamy się w rozrywkę. Prawie zawsze daje mi wygrywać, tak było od kiedy pojęłam tą cieżką sztukę. Dziadek jest kochany, najlepszy na świecie.
Nie wiem dlaczego musiałam się przeprowadzić, pytałam o to wiele razy, ale nikt nie chciał udzielić odpowiedzi.
Razem z dziadkiem mieszkamy w dużej chatce z drewnianej beli. Nasz ganek mieści 2 fotele i stół między nimi. Uwielbiam tu spędzać czas rankiem, piękno wschodzącego słońca pozytywnie na mnie wpływa. Czuję się wtedy wolno, chociaż coś mnie gryzie. Po przejściu przez wielkie orzechowe drzwi pierwsze co rzuca się w oczy to schody prowadzące na piętro. Po prawej stronie wzrok przykuwa kamienny kominek, w którym zawsze żarzy się ogień. Przed nim stoi kanapa z futrzanym okryciem, a pod drewnianym oknem, otulonym białymi zasłonami, stół do gry w szachy. Po lewej stronie schodów można dostrzec zarys kuchennych blatów, kuchenki i lodówki. Szafki były pięknie zdobione i pokrywał je granitowy blat. Kuchenka i lodówka były proste, wręcz klasyczne, ich widok przenosił człowieka wstecz, do lat 50. Przed kuchnią stał jasny stół z sześcioma krzesłami. Pasował kolorystycznie do szafek. Krzesła były w tym samym kolorze, obite na oparciu i siedzeniu brązowym, miękkim materiałem. Łazienka znajdowała się pod schodami. Na górze były dwa pokoje: mój i dziadka. W swoim miałam ogromne łóżko zakończone szarymi deskami. Przykrywała je kołdra z puchu, powleczona w białą z wyszydełkowanym wzorem, pościel. Obok łóżka stoi mała szara komoda z nocną lampką i przedwojennym zegarkiem. Naprzeciw znajduje się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vindicta
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…