Wróć do katalogu

Zlecenie. rozdział 4

morderca odchodzi z fachu, przejście do FBI/CIA+romans z agentką. zgodnie z sugestiami - pocięte, poprawione dialogi i akcja. rozdział 4

gonzo666, opublikowano , 13 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 4

Następnego dnia zostały dostarczone bilety. Zapłacił za pokój kartą kredytową i udał się na lotnisko. Obsługa lotniska była niemiła, w samolocie było jeszcze gorzej. Dziwił się sam sobie jak to wytrzymuje. Po wylądowaniu natychmiast udał się na miejsce, gdzie miał spotkać się z kontaktem, który miał mu przekazać niezbędne dane. W jego głowie wszystko zaczęło się układać w utarty schemat – myśli o kolejnym „celu” i „zadaniu do wykonania”. Szybko poznał łącznika i po wymianie kilku słów przeszedł do sedna sprawy. -To kogo, gdzie i jak mam załatwić? -Celem jest Helmut Meller. Masz jego zdjęcie, zapamiętaj sobie jego twarz. Wiemy z pewnych źródeł że dzisiaj na tym placu ma być załatwić pewny drobny interes. Broń dostarczymy ci taką, jaką zechcesz. Potem, po wykonaniu zlecenia.... -Czekaj. Macie pewność że on tu dzisiaj będzie? -Tak. Oczywiście. -A skąd... a nieważne. Wasze interesy mnie niezbyt zajmują. Mów dalej... -Potem dostaniesz telefon z dalszymi instrukcjami. Masz nową komórkę, a starą wyrzuć. – w tym miejscu informator podał mu nowego Siemensa – my będziemy wiedzieć kiedy zadzwonić. Teraz rozejrzyj się trochę, za dziesięć minut ktoś zadzwoni po raz pierwszy, by dostarczyć ci broń, jaką zechcesz. Krótka, czy długa, to tylko twoja sprawa Po tych słowach informator odwrócił się i odszedł. Teraz Sharp miał czas w spokoju zlustrować okolicę. Jego uwagę przykuły trzy dosyć wysokie budynki. „Z nich można by oddać czysty strzał” pomyślał i stwierdził że to najlepsza możliwość. Postanowił to sprawdzić. Wszedł do klatki schodowej, pojechał windą na najwyższe piętro wszedł po schodach do krat blokujących wejście na dach. Był na nich łańcuch spięty kłódką. Wtedy zadzwonił telefon. -Więc jak? -Dostarczcie mi Dragunova w walizce oraz nożyce do cięcia metalu. -Dobrze. Dostarczymy ci sprzęt za dwie godziny. Potem jeszcze fałszywy dowód i bilet do Moskwy Nic nie odpowiedział. Chciał po tym zrezygnować, ale nie potrafił tego powiedzieć. Rozłączył się. Usiadł na ławce i spędził samotnie dwie godziny, patrząc jak spieszący się ludzie mijają go. „po co w ogóle ja to robię?” zaczął się zastanawiać. „Cholerna robota” stwierdził po raz kolejny. Odczuwał smutek na myśl o swoich zadaniach. Jednak wszystkie jego rozmyślania przerwało przybycie gościa w garniturze, który bez słowa podał mu walizkę i od razu poszedł bez słowa. Teraz postanowił rzucić okiem do walizki, oczywiście tak, by nikt z tłumu nie widział zawartości. W środku był rozłożony Dragunov, celownik optyczny, paczka naboi i byle jak wrzucone nożyce do cięcia metalu. Wrócił więc do budynku, przeciął łańcuch blokujący mu drogę na dach i tam wszedł. Poczuł na twarzy lekki podmuch zimnego wiatru. W oddali było widać zbliżające się chmury deszczowe. Złożył karabin, przytknął lunetę do oka i czekał. W tym czasie zaczął padać deszcz. On jednak był niewzruszony. W końcu Meller pojawił się na placu. Wysiadł z luksusowej limuzyny i powolnym krokiem zaczął kroczyć przez plac, w stronę osoby, która niby miała prowadzić z nim interes, a tak naprawdę robiła jako wabik. Tak spokojny cel był naprawdę łatwy do trafienia. Ostatnie przymiarki związane z wiatrem i padł strzał, a po chwili drugi, upewniający. Jeden chyba minimalnie chybił, ale drugi trafił prosto w głowę. Widząc upadającą ofiarę, Sharp uśmiechnął się, ale w jego uśmiechu nie było ani krzty radości. Rozłożył snajperkę na części, schował w walizce i wziął ją ze sobą, by nie zostawiać śladów. Spokojnie wyszedł. Oddalił się o mniej więcej kilometr, kiedy zadzwonił telefon. Odebrał go: - No zadanie wykonane w naprawdę piękny sposób. Żebyś mógł zobaczyć własną akcję z bliska! - Wcale nie muszę... – sharp zaczął coś mówić, ale tamten go nie słuchał, dalej mówiąc z emfazą w głosie - W końcu! I tak za długo nam bruździł! Mimo rozpryskanej czaszki twierdzę że spotkał go za lekki los! - Dobra, co dalej? Teraz omówili wszystkie szczegóły. Miał dostać dowód osobisty, paszport, oraz bilet do Moskwy, jutro na piętnastą. Miał więc wolne dwadzieścia godzin. Wynajął pokój w podrzędnym hotelu i zaczął oglądać telewizję. Coś w środku nie dawało mu się jednak odprężyć, jeszcze nigdy nie toczył w sobie takiej walki. Wyłączył TV i włączył radio. Leciała „Autobiografia” perfectu. To sprawiło, że wpadł w jeszcze głębszy smutek. Czuł, że marnuje swoje życie. Kiedyś... kiedyś zdawało się mu, że czeka go świetlana przyszłość. Lecz niestety wtedy zdarzyło się coś co wszystko zmieniło. Wracał z kolegami z kina, kiedy zaczepiła ich grupa groźnie wyglądających osobników. Chcieli od nich pieniędzy. Wywiązała się walka. I wtedy on silnym popchnięciem wywrócił jednego na ziemię. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że jego przeciwnik uderzył głową w krawężnik i zginął na miejscu. Pozostali uciekli. Później został uniewinniony, ale jego życie się załamało. Nie pamiętał jak został płatnym zabójcą. Potem mogło się jeszcze coś zmienić, lecz wtedy wydarzył się tamten wypadek samochodowy. Teraz gdyby nie tamte zdarzenia, byłby pewnie szczęśliwy, miałby rodzinę... a tak był zabójcą a także miał problemy z kontaktami z normalnymi ludźmi. Przedwcześnie się zmarnował... Po chwili przerwał te smutne dla niego myśli. Wziął 2 tabletki ze środkiem nasennymi i poszedł spać, a jego sen był krótki i przerywany. Miał świadomość, że mamrocze coś przez sen.... Wstał o piątej, umył się i ubrał. Następnie przypomniał sobie o tym, że musi pozbyć się broni. Zabrał neseser i postanowił go gdzieś zakopać. Wezwał taksówkę, wyjechał na obrzeże miasta, niby do jakiegoś małego klubiku, potem przeszedł spory kawałek, aż znalazł dość odludną okolice. Żałując, że nie wziął jakiś narzędzi do kopania, zakopał ręcznie walizkę. Po sprawie pomyślał „gotowe” i wrócił pieszo do hotelu. Była dziesiąta, pora śniadania. Wziął jedzenie do pokoju, by nie musieć jeść z innymi gośćmi hotelu ze szwedzkiego stołu.. wkrótce potem przyniesiono do pokoju pakunek. W środku był kolejny fałszywy dowód i paszport oraz bilet – klasą turystyczną. To oznaczało, że musiał się męczyć siedząc w najgorszej klasie z innymi pasażerami. Po paru godzinach lotu samolot wylądował na lotnisku Szeremientiewo. Po sprawdzeniu paszportu i przejściu przez kontrolę celną obskoczył go tłum taksówkarzy, ale po chwili zbył ich. Po paru minutach…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych