Złota Bajka o Trzech Królewnach i Małym Chłopcu
Bajka dla dzieci i "nie-dzieci", historia prezentu dla chorej dziewczynki o poszukiwaniu Przyjaciela na całe życie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I
W ciasnej izdebce na poddaszu, u państwa Les Miséres, mimo późnej pory tliło się jeszcze skąpe światełko. To wychudłe szczapy drewna, wynędzniałe jak wszystko w tej rodzinie, wieńczyły swój żywot w starym, powoli rozpadającym się, piecu.
Sześcioro wybałuszonych oczu wśród niewinnie umorusanych twarzyczek, z których najstarsza dopiero co ukończyła szóstą wiosnę, wpatrywało się weń z wielką pobożnością i w nadziei, że ów "kamienny pan z dużą buzią" napełni kiedyś nabrzmiałe z głodu brzuszki...
- A jak wygaśnie? - wyszeptało z przestrachem najmłodsze.
Pytanie skierowane było do wymarniałej, skulonej w sobie kobiety, chyłkiem siedzącej przy posłaniu, na którym od czterech dni leżała w gorączce trzyletnia dziewczynka. Matka, bo to ona była ową kobietą, siedziała w samej bieliźnie, gdyż całe, pozostałe odzienie użyła by wyścielić posłanie dla swej chorej córeczki, za które służyły jedynie dwie zmurszałe deski.
- A jak wygaśnie? Będzie nam zimno... - najmłodsze nie dawało za wygraną.
Tym razem zmęczony głos odpowiedział:
- Nabierzecie sobie popiołu z żarem na ręce i wysmarujecie się nim całe.
W tym momencie drzwi skrzypnęły i podmuch przeszywającego na wskroś zimnego powietrza owiał całą izbę. Dzieci pochwyciły się za rączki i zbiły się w gromadkę. Matka pozostała bez ruchu choć wydawało się, że skuliła się w sobie mocniej a jej wzrok niemym gestem zdawał się pytać:
- Co powiedział doktor?
Mężczyzna zamknął drzwi, postawił wiadro z wodą i rzekł:
- Na jutro już nie ma opału. Przyjdzie chyba spalić deski...
Przerażenie spowodowało, że głos wydobył się w końcu z krtani kobiety:
- Gadaj, co powiedział doktor?
Najmłodsze ubiegło ojca z odpowiedzią:
- Mamo, czy Marysia umrze?
Tego już było za wiele dla matki. Powalona niczym obuchem, legła na zimnej podłodze i z histerią zaczęła krzyczeć:
- Dlaczego ona?! Przecież to jeszcze dziecko! Jeszcze nie zaznało nic z tego świata więc dlaczego chcesz je już stąd zabrać? Zabierz mnie! Ze mnie wynędzniałej i zniszczonej na tym padole już wielkiego pożytku nie będzie. Zostaw ją a weź mnie!
- Cicho głupia! - przerwał ostrym głosem mąż - Co ty za brednie wygadujesz, a kto się zajmie tymi trzema darmozjadami jak ciebie zabraknie? ...A z nią? Zresztą doktor powiedział, że i tak się nic nie da zrobić. Przynajmniej jedna gęba mniej do wyżywienia. A jutro... jutro będzie trzeba spalić deski.
Najmłodsze podniosło się sprzed pieca, podeszło do ojca i cichutkim głosem zapytało:
- Tato, a jak ja zachoruję to też będzie jedna gęba mniej do wyżywienia?
W pokoju zapanowała posępna cisza. Dorosły człowiek, nie potrafiąc znaleźć odpowiedzi, wybiegł z izby. W oczach kręciły mu się łzy a wściekłość wyrywała słowa:
- To przez tę nędzę... Już nie jesteśmy ludźmi...
Najmłodsze wróciło na swoje miejsce i spojrzało na piec. Nikt nie śmiał się odezwać gdy po chwili smutno westchnęło:
- Wygasł...
II
Marysia słyszała wszystko co o niej mówiono, jej maleńkie wargi, zbielałe chorobą, drżały głodne od dawna nie wydobywanych zdań lecz nie mogły wykrztusić ani słowa. Jeszcze długo w nocy, gdy cała rodzina pogrążona już była we śnie, dziewczynka na swym niepewnym posłaniu rozmyślała co też przyniesie ranek....
Raptem w rogu izby dał się słyszeć ledwo dosłyszalny szelest a tuż po chwili dźwięk, jakby ktoś lekki, w za dużych butach, przemierzał izbę w kierunku Marysi.
Musiało być bardzo niewygodnie temu komuś bo co rusz to przystawał, sapał ciężko, a szmer, który mu dodatkowo towarzyszył wskazywał, iż ciągnie za sobą coś, co było większe od niego samego...
Zdumionym oczom dziecka ukazał się najpierw stary, z lekka pogięty, cylinder małych rozmiarów, a zaraz potem cała postać, niewiele większa od swego nakrycia głowy. Był to Zapominalski Świerszcz wraz ze swymi skrzypkami. Lecz ciągnął on za sobą coś jeszcze. Tym czymś okazał się finezyjnie pozaginany liść z kroplą rosy swobodnie weń pływającą. Właśnie Świerszcz kończył wciągać swój dziwaczny bagaż na posłanie chorej:
- Eps, no, nareszcie. Ależ to ciężkie. Myślałem już, że nie dam rady.
W tym momencie Świerszcz napotkał pytający wzrok dziewczynki. Zamyślił się trochę, jakby usiłował sobie przypomnieć o czym to miał mówić, aż w końcu odezwał się w te słowa:
- No co? Przyniosłem ci swoje lustro, żebyś mogła zobaczyć jaka jesteś piękna. A nimi to się wcale nie przejmuj. Oni tak tylko gadają bo się na niczym nie znają. Nic a nic.
I Świerszcz zaczął się bujać na swoim dużym liściu, który służył mu także jako fotel. Po chwili zeskoczył z niego jakby sobie coś nagle przypomniał i dodał:
- Ale ze mnie gapa. Byłbym zupełnie zapomniał. Przecież mam dla ciebie bajkę. Utkałem ją z najpiękniejszych kwiatów polnych i teraz ci ją zagram.
I Świerszcz począł stroić swoje skrzypeczki. Gdy wszystko już było przygotowane, powiedział jeszcze:
- Co to ja miałem teraz... Aaa, bajka. Posłuchaj, jest twoja.
I ze skrzypiec popłynęła prześliczna melodia a dźwięki w uszach chorej dziewczynki zamieniały się w kolorowe słowa:
Bardzo, bardzo dawno temu, w odległym państwie, w skromnej chatce ukrytej w gęstwinie najprzeróżniejszych drzew mieszkał sobie mały chłopczyk wraz z dziadkiem.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil escoba
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…