Zresocjalizowany demon 2/3
Jednak oficer nie słyszał ani nie widział demona. Gdyby było inaczej, niezwłocznie odesłałby lekarza i wezwał egzorcystę. Lawi wiedział o tym, ale nawet gdyby było inaczej, nie odczułby strachu. Pragnął walki z ludźmi oddanymi wierze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Lawi zbudził się o dwudziestej drugiej, padał silny deszcz. Był demonem, toteż ulewa nie robiła mu najmniejszej szkody. Nie odczuwał świata materialnego, jeśli nie chciał lub nie musiał. Opadł lekko jak liść na taflę stawu, nad którym spał i rozciągnął się, by rozprostować mięśnie. Dziś czekało go wiele pracy. Dał dwa dni odpoczynku młodej Rosjance, nie miał zamiaru jej całkowicie wykończyć, a tej nocy planował odwiedziny w oficerskim dworku.
Tak, dziś sprawi dziewczynie taką rozkosz, tak mocno ją wymęczy, że całą niedzielę spędzi w łóżku z błogim wyrazem twarzy. Dziś nie będzie taryfy ulgowej. Uśmiechnął się, to był dobry plan.
Uniósł się wysoko w górę i spokojnie ruszył do Bronowic, był ciekaw, czy dziewczyna już zasnęła. Z oddali dojrzał pobielany dworek otoczony wysokimi dębami. Zadbane domostwo wyglądało cudownie w świetle gwiazd. W pokoju Wassy światło było zgaszone, spała.
Lawi ułożył się swobodnie, pozwalając, by prądy powietrze niosły go samowolnie. Miał jeszcze trochę czasu, chciał zaczekać, aż młodziutka blondynka zapadnie w twardy sen. Wtedy był najskuteczniejszy. Pożądanie powoli w nim wzrastało.
Z tego przyjemnego zamyślenia wyrwał go szelest. Coś kilka kilometrów dalej sunęło po niebie. Słyszał gwizd przecinanego powietrza i ćmy wprawiane w ruch zawirowaniami. To nie był ptak ani nietoperz. To musiał być demon. Ktoś postanowił go odwiedzić. Inkub poprawił włosy oraz ubranie, stanął na baczność i czekał, gotowy na przybycie gościa. Spodziewał się kogoś wyższego rangą i przeczucie go nie zawiodło.
Po chwili dostrzegł zbliżającego się Augustusa. Dawny przyjaciel miał na pagonach belki oficerskie. Lawi zasalutował starszemu stopniem inkubowi. - Witaj, Lawi – zaczął Augustus. Jego głos był przyjazny, bez dozy wyższości. - Nie bądź tak oficjalny, przecież byliśmy przyjaciółmi. Chyba nadal jesteśmy, prawda? - Tak, Augustusie – odpowiedział Lawi. - Ja wciąż jestem twoim wiernym druhem, a jeśli twoje uczucie także nie wygasło, z pewnością można nazwać nas przyjaciółmi. Obaj wybuchnęli śmiechem i wpadli sobie w objęcia. Nie widzieli się setki lat, było co wspominać. Zbliżali się powoli do dworku Kowlewa i rozprawiali o minionych wiekach. Kiedy wylądowali na dachu i usiedli wygodnie, Lawi zapytał. - Skoro posiadasz tak wysoką rangę, Augustusie, zapewne nie masz zbyt wiele czasu dla siebie? - Istotnie. Dużo podróżuję, ale zajmuję się wyłącznie doglądaniem inkubów i raportowaniem ich poczynań. Od czasu do czasu przynoszę im jakiś rozkaz z centrali. Lawi uśmiechnął się półgębkiem. - Mam przeczucie, że nie przybyłeś tu po to, aby pogratulować mi dobrze wykonywanej pracy? Czego ode mnie chce dowództwo, Augustusie? - Masz świetną intuicję – stwierdził oficer. - Oczywiście, nikt nie ma zastrzeżeń do twojej pracy, świetnie się sprawujesz. Ale mamy nowe zadanie dla ciebie. Szykuje się przeniesienie. - Nie rozumiem – zdziwił się Lawi. - Czy aż tak szybko zyskałem w oczach zwierzchników, że otrzymam awans, bo chyba nie zasłużyłem na karę? Zresztą trudno byłoby znaleźć mniej ambitne zadanie niż nękanie tej pięknej dziewczyny, która bez mojej pomocy jest trawiona przez chuć. Augustus zrobił zdziwioną minę. - Nie wierzysz, że aż tak szybko się zasłużyłeś? - Maczałeś w tym palce!? - krzyknął wesoło Lawi. - Tak, przyjacielu - przyznał. - Chciałem trochę pomóc, przekonałem kilka osób, że się w tym miejscu marnujesz. - Kiedy mnie przenoszą i dokąd? - Lawi nie potrafił powstrzymać entuzjazmu. - Spokojnie, przyjacielu. Nie tak szybko. Masz tu robotę i musisz ją skończyć. Wszystko powinno być zgodne z przepisami. Najlepiej, jakby ten uroczy aniołek, którego dziś odwiedzisz, skończył w szpitalu dla szaleńców. - Wedle rozkazu – zasalutował Lawi. Augustus kiwnął głową z aprobatą. - Nie działaj zbyt prędko, wszystko powinno wyglądać profesjonalnie. Chyba pamiętasz, jak w naszej komórce ważne są pozory. Lawi przypomniał sobie, ile kosztował go romans z Orit i wzdrygnął się w duchu na myśl, że mógłby się ponownie narazić…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Obłuda.T
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…