Wróć do katalogu

Zrozumienie.

Zapraszam do czytania i komentowania.

mhc, opublikowano , 12 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce zachodziło gdzieś za brudnymi blokami kiedy wystukiwałem w klawiaturę słowa "to już koniec, już cię nie kocham". Wystukiwałem je wstrzymując łzy gdzieś w kącikach oczu, i z całą pewnością nie powodował ich dym z tlącego się w moich ustach papierosa. Te łzy powodował fakt, że właśnie skłamałem. Bo kochałem ją nadal. Jednak czasem jest tak że aby wyjść z tego wszystkiego z podniesionym czołem musimy kłamać. I mimo że obydwie ze stron zdają sobie sprawę z tego że kłamią, żadna nie odważy się powiedzieć prawdy. Jakby chciała uwierzyć w kłamstwo, chciała uwierzyć że tak jest wygodniej... "Chciałbym wymazać cię z mojej pamięci". Nieprawda, nie chciałbym. Chciałbym móc zacząć poznawać cię od nowa. Chciałbym się ciebie uczyć, bezustannie. Chciałbym cofnąć czas, i poznać cię raz jeszcze. Lecz wiedząc że to niemożliwe muszę zapomnieć o tobie. Z dnia na dzień. Zapomnieć nagle, tak jak nie pamiętam z kim jechałem dziś autobusem i jaki kolor oczu miała ekspedientka w sklepie. Chociaż doskonale zdaje sobie sprawę że to jest niemożliwe. Ze nie zapomnę o tobie. Nigdy. Nie mam już siły. Wyłączyłem komputer. Za oknem chylił się ku końcowi kolejny zwykły dzień w zwykłym polskim mieście. W jednym z tysiąca takich samych miast, pełnych tysiąca takich samych mieszkańców. I było jeszcze widno. Nie widziałem wielkiej potrzeby siedzenia w domu, zresztą myślę, że to nie byłoby najlepszym pomysłem. Nie ma gorszej rzeczy w takiej sytuacji niż puste cztery ściany. Wziąłem portfel, telefon, papierosy i wyszedłem z mieszkania. Kiedy tylko znalazłem się na ulicy zobaczyłem mojego znajomego z którym szczerze mówiąc nie chciało mi się wdawać w żadną rozmowę. On najwyraźniej był innego zdania, bo gdy tylko mnie zauważył znalazł się obok mnie szczerząc zęby w uśmiechu. -Siemano! -No, cześć. -Słuchaj stary. - zaczął - Masz jakieś plany na dzisiaj? Nie miałem żadnych planów na dzisiaj ale nie chcąc odpowiadać od razu powiedziałem: -A co? Teraz przynajmniej kiedy on mi coś zaproponuje będę mógł odpowiedzieć jak mi się będzie podobało. Jak mi się spodoba jego propozycja odpowiem "nie, nie mam" a jak mi się nie spodoba powiem "mam, muszę lecieć. trzymaj się!". -A nic, tak sobie myślę że moglibyśmy wyskoczyć na jakiś browar. - powiedział. W zasadzie moglibyśmy bo dopiero teraz zdałem sobie sprawę że wyszedłem bez żadnych konkretnych planów. A, no tak. Próbowałem zapomnieć. -W sumie, czemu nie? - wyjąłem z kieszeni paczkę marlboro - Zapalisz? -Przecież wiesz że nie pale. - odpowiedział. -Serio nie palisz? Tym lepiej dla mnie. Wyjąłem z paczki jednego szluga, wsadziłem do ust i odpaliłem. Zaciągnąłem się nim głęboko pozwalając wypełnić wszystkie zakamarki moich płuc i wydmuchałem pokaźną chmurę dymu. -Kiedyś zdechniesz na raka. - skwitował to mój kumpel śledząc wzrokiem tytoniowy dym. -Na coś trzeba....

Siedzieliśmy przy stoliku w jednej z knajp które nie wiadomo jakim cudem jeszcze prosperują, bowiem zwykle jest w nich maksymalnie czterech klientów, dla których zapewne kupno czterech piw wiąże się ze sporym uszczupleniem budżetu. Piliśmy czwarte piwo a ja już niemal odpalałem papierosa od papierosa. -...no i wiesz, to ja jej mówię żeby spierdalała, no bo wiesz, ona była zwykłą szmatą, i wiesz jak to jest... Mój kumpel prowadzi monolog chyba z samym sobą bo od dłuższego czasu plecie takie bzdury że kompletnie nie wiem o co mu chodzi. A ja siedzę nad już prawie pustym kuflem i prawie pełną popielniczką i zastanawiam się jak zapomnieć. I kiedy tak siedzę i wyglądam przez okno, wyglądam w mrok wieczoru który zdążył już zapaść na zewnątrz, wydaje mi się że widzę ją, ją właśnie. Że idzie gdzieś, ale nie sama. Ze idzie ze swoim nowym facetem. Trzymają się za ręce, śmieją i całują co kilka kroków. Obserwuję ten rozgrywający się w mętnym świetle latarni spektakl i czuję jak coś przeraźliwie ściska mnie w sercu. A może to tylko przywidzenie? -Na co tak patrzysz, zobaczyłeś pewnie jakąś fajną dupę, co? - z zamroczenia wyrywa mnie kumpel, rozochocony co nie co bo do baru weszły dwie dziewczyny. Całkiem ładne i całkiem sympatycznie wyglądające dziewczyny, a kolega dodatkowo jest z gatunku "przelecę wszystko co się rusza" więc ożywił się momentalnie. -A nic już, wydawało mi się że kogoś widziałem. -uciąłem krótko. -Ty, może się dosiądziemy do tamtych dupeczek, co ty na to? - rzuca przygotowany na bajerowanie kumpel. Widzę że za wiele nie zdziałam odwodząc go od tej myśli więc przystaję na jego propozycje. Wstaliśmy i podeszliśmy do sąsiedniego stolika. Lekko wcięci ale jeszcze nie pijani. W moim stanie podejrzewam że nawet gdybym wlał w siebie beczkę piwska to i tak nie zapomniałbym o tym o czym chciałem zapomnieć. -Hej, jestem ------ a to mój kumpel ------. Uznaliśmy że moglibyśmy się do was dosiąść i postawić jakieś piwko czy coś. - zaczął swój bajer - Co wy na to? Widać że jemu zależało żeby jednak się dosiąść, chociaż mi to w sumie było obojętne gdyż nie miałem ochoty wdawać się w jakiekolwiek konwersacje. potrzebowałem po prostu posiedzieć w spokoju i zapomnieć. -W zasadzie...czemu nie? - powiedziała blondynka o dosyć smukłej twarzy. Kompletnie nie w moim typie. Jej koleżanka milczała, najwyraźniej przyjmując ten fakt zupełnie obojętnie. Tak więc usiedliśmy z nimi. Mojemu kumplowi gęba się nie zamykała, za to ja wypowiedziałem w ciągu godziny może pięć zdań. I wszystkie były wymuszone, bo żadnego z nich nie wypowiedziałem sam z siebie. Siedziałem tylko paląc papierosa za papierosem i gapiąc się w kufel. Myślę że tego wieczoru ustanowiłem jakiś rekord w wypalonych papierosach w ciągu jednego wieczora. No więc kiedy oni w trójkę trajkotali w najlepsze ja tylko od czasu do czasu przytakiwałem, i to tylko dlatego żeby stworzyć jakiekolwiek pozory że ich słucham. -Czemu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych