Autobus
Deszcz. Jacyś ludzie na przystanku. Chcesz ich poznać?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Oczywiście padał deszcz. A ja jak zwykle nie wzięłam parasola. Mokłam na przystanku, co chwilkę spoglądając na zegarek. Jakiś podchmielony pan, przyglądał mi się z ciekawością i sączył alkohol z prawie pustej butelki. Odsunęłam się od niego jak najdalej, ale i tak czułam ten odrażający zapach brudu i wódki. Starsza pani z koszykiem jajek popatrzyła na pijaczka z potępieniem i powiedziała ostro: -Wziąłby się pan w garść i poszedł żonie w domu pomóc, a nie tułał się żebrząc o parę złotych na wódkę! Mężczyzna w garniturze, jakiś biznesmen zapewne, zmarszczył brwi i rzekł do starszej kobiety: -Niech pani da spokój. I tak nie sprawi pani, że z pijaka zamieni się w odpowiedzialną osobę. Sam sobie takie życie wybrał. Parę osób na przystanku pokiwało głową, wyrażając swoją aprobatę. Pijaczek drzemał, tuląc do siebie pustą już butelkę wódki. Parę ludzi zbliżyło się do krawędzi chodnika i otworzyło portfele, szukając drobnych. Niechybny znak, że zbliżał się autobus. Zatrzymał się, wydając z siebie serię zgrzytów i pohukiwań. Ludzie zaczęli się pchać do środka, gdzie musiało być niezwykle przyjemnie, porównując z tym, co działo się na dworze. Gdy udało mi się wsiąść i kupić bilet, rozglądnęłam się za wolnym, miejscem. Niestety, autobus był przepełniony tak, że czułam się jak śledź w puszce. Ludzie byli tak ściśnięci, że sztuką było przedostać się na drugi koniec autobusu. Obok mnie stanęła starsza pani z jajkami. Było dobrze, dopóki jakiś nastolatek, wchodząc do autobusu, nie potrącił jej, sprawiając, że koszyk spadł na podłogę a jajka- no cóż- potłukły się. Co do jednego. Nastolatek wzruszył ramionami i odwrócił się do staruszki plecami. W oczach biednej kobiety, pojawiły się łzy. -Miałam je sprzedać na rynku!- powiedziała drżącym głosem – i skąd ja teraz wezmę pieniądze? Rozpłakała się. Nikt nie zwrócił na nią uwagi, więc poklepałam ją pocieszająco po ramieniu. -Jakoś to będzie!- powiedziałam. Popatrzyła na mnie z wdzięcznością. A ja kombinowałam, jak pomóc biednej kobiecie. Wyciągnęłam portfel i dałam jej pięćdziesiąt złotych. Popatrzyła na mnie z niedowierzaniem. -Nie przyjmę tych pieniędzy! Pani sobie ciężko na nie zapracowała!- powiedziała stanowczo i wyciągnęła dłoń z pieniędzmi w moją stronę. Odsunęłam się szybko. W tej samej chwili autobus zatrzymał się na jakimś przystanku. -Ojej! To mój przystanek! Do widzenia!- powiedziałam i szybko przepchałam się do wyjścia. Autobus odjechał. A z nim biedna staruszka. Pięćdziesiąt złotych to nie jest dużo, ale nie miałam więcej pieniędzy. Mam nadzieje, że jej wystarczy. Przynajmniej na jakiś czas. Zaczęłam powoli iść. To nic, że się spóźnię. I zmoknę. Byłam szczęśliwa, że pomogłam staruszce. I zła na nastolatka. Jak on mógł zachować się tak....tak....chamsko!? Ogarnęła mnie taka wściekłość, że aż drżały mi dłonie.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil CaroLine
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…