Białe Pióro
Historia dziewczyny i chłopaka, smutna opowieść o próbie walki z zapisem gwiazd.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nauczycielka weszła do sali. Rozłożyła dziennik. Spokojnie, w pełni opanowana usiadła na krześle. Spojrzała, na zgromadzoną w klasie ciżbę wzrokiem kata. Niedosłyszalnie stuknęła palcem w dziennik, poczym zaczęła mamrotać nazwiska uczniów w takiej ciszy, że nawet oddech zdawał odbijać się echem od ścian. Alicja! – Głos nauczycielki pełen sadystycznej radości, ze znalezienia nowej ofiary, która zaraz będzie płaszczyć się przy tablicy patrząc błagalnym wzrokiem po sali szukając choćby najmniejszej, najdrobniejszej podpowiedzi, rozległ się w klasie powodując nieprzyjemne dreszcze na karkach uczniów. Dziewczyna wstała, ściskając wcześniej dłoń chłopca, który siedział obok. Wzięła zeszyt i powolnym krokiem ruszyła w stronę tablicy. Sekundy wlokły się niemiłosiernie. Nienawidziła tych momentów, nie lubiła chodzić do odpowiedzi. Zwłaszcza, kiedy wiedziała, że z góry skazana jest na klęskę. Wreszcie doszła do celu. Jeszcze dwa kroki. Tablica otwierała się przed nią, jak wielkie, mroczne okno. Wpatrzyła się w nią uporczywie, szukając choćby jednego, jasnego punktu. Wzięła kredę i zaczęła pisać na tablicy dyktowane zadanie, a biały pył rozsypywał się obok delikatnie jak śniegowy puch, lecz bardziej twardy, mniej przyjemny w dotyku. Znów czas zaczął przystawać w miejscu, jakby się zmęczył. Wszystko: słowa, myśli, głosy zaczęło się mieszać. Przestała rozumieć ich sens. Chciała już wrócić na miejsce. To było głupie. W końcu, ostatni znak napisany martwą, szorstką kredą na ciemnej tablicy. Spojrzała z wyrazem tryumfu w oczach na nauczycielkę. Śledziła uważnie ruch jej palców i ślad, zostawiany przez końcówkę długopisu. Pełna dziwnego opanowania i spokoju wyciągnęła rękę. Zabrała zeszyt. Znów przemierzała drogę od tablicy do ławki. W pełnej ciszy, ale teraz jakby innej. Mniej napiętej. Zaczynała się zwyczajna monotonia. Uśmiechnęła się krzywo do Zika. Usiadła, mimowolnie opierając rękę na jego nodze. Otworzyła zeszyt. Zaczęła notować, bez entuzjazmu, nie myśląc o tym, o czym pisała, myślami błądząc gdzieś daleko poza klasą. - Alva, dobrze się spisałaś. – Cichy szept oderwał ją od rutyny pisania i przyciągnął na ziemię. - Dzięki, Zik.
***
Dzwonek przedarł ciszę swoim urywanym trelem. Odetchnęli. Zapisali ostatnie słowa notatki. Pozbierali swoje rzeczy. To już koniec. Jak dobrze. Alicja wrzuciła na prędce do torby piórnik i zeszyt. Czekała na Zika. Wyszli razem, trzymając się za ręce. Taki niepisany zwyczaj. Już nikt nie pytał. Nie byli parą, byli przyjaciółmi. Każdy to wiedział. Zresztą, to nie było wcale takie istotne. Wszyscy myśleli teraz tylko o jednym: opuścić te przygnębiające mury, odetchnąć powietrzem nieprzesiąkniętym atmosferą strachu, skupienia, od ciszy, zakłócanej szelestem kartek.
***
Szli przez park, otaczał ich smętny, biało-brązowy krajobraz zmęczonych, sennych drzew. Milczeli, słowa były takie ulotne, nie potrzebowali ich. Co chwilę zimny wiatr chłostał ich twarze - to była naprawdę mroźna zima. Obok nich przebiegł mały, łaciaty pies, odciskając w śniegu niewyraźne ślady łap, rozsypując wokół roziskrzony pył. Po kilkunastu minutach minęli ostatni rząd drzew i skręcili w boczną uliczkę mijając ośnieżone samochody. Kilkanaście metrów przed nimi grupka dzieci rzucała się srebrzystymi śniegowymi kulami. Jedna z nich, rzucona niewprawną ręką skierowała się w stronę dziewczyny, która wpatrywała się jak urzeczona w grę światła na śniegowym pocisku. Zik objął ją zasłaniając plecami, a kula rozprysnęła się na jego barku. - Uważaj dziewczyno! – Rzucił z uśmiechem. Tylko krótki, niedostrzegalny ognik widoczny przez ułamek sekundy w jego oczach wyrażał jakieś nieokreślone uczucie tęsknoty. Tęsknoty, która nie miała zostać zauważona jeszcze przez długi czas.
***
Stanęli przed blokiem, szare, podniszczone mury, ozdobione gdzieniegdzie kolorowymi sprayami chuliganów przytłaczały, niczym wielkie, pradawne grobowce codzienności, a nagie o tej porze roku żywopłoty tylko uwydatniały smutek okolicy. Alva przystanęła. Spojrzała na budynek z niechęcią, tak silną i wymowną, że Zik aż się cofnął. - Nie chcesz wracać? Rozumiał. Nagle, kierowana nieokreślonym impulsem wtuliła się w jego ramię. Schowała twarz, a wraz z nią samotne łzy. - Będziesz? – Wyszeptała niemal niedosłyszalnie w jego kurtkę. - Będę, zawsze. Obiecuję. – Objął ją i zaczął kołysać lekko, jak malutką dziewczynkę – Nie pozwolę Cię skrzywdzić.
***
Wyrok zapadł. Przypieczętowany tą jedną chwilą. Ścieżki powoli zaczęły się prostować i tak niewiele już pozostało bocznych dróg. Zbyt mało, by można było coś zmienić. Zawsze dziwił się, dlaczego ludzie nie nauczyli się jeszcze czytać z gwiazd. Dziś przeklinał tę umiejętność. Wśród srebrnych punktów widział jasno swój los, zobowiązania i karę, którą wydano na niego. Jednak nie zwracał na to uwagi. O wiele gorszy wydawał mu się zapis Alvy. Płakał każdej nocy, gdy gwiazdy otwierały przed nim swoje księgi. Każde nowe słowo odczytywał z bólem, jednak nie przestawał. Chciał poznać całą prawdę.
***
Kilkanaście miesięcy później miał sobie znów przypomnieć te chwile, zbierać je, niczym drobne ziarnka morskiego piasku przeciekające przez palce. Do dziś nie wiadomo jak to się stało, że nikt nie zwrócił wcześniej uwagi na sytuację tej dziewczyny. Może, gdyby wiedzieli, dałoby się odmienić los? Dopiero tragiczne wydarzenia tamtych dni naświetliły historię Alicji. Historię kilkunastu lat.. Do dziś też, tylko nieliczni domyślali się roli, jaką w tych wszystkich wydarzeniach odgrywał Zik. Nie mogli wiedzieć.
***
Siedział, rozglądając się niepewnie po klasie. Bał się. Niepokój, jakieś złe przeczucie zaciskało swą lodową pięść na jego sercu, dusiło w gardle. „Ona przyjdzie, tylko za chwilę, nic jej nie jest..” Pocieszał się w duchu, starając się z całej siły w to uwierzyć. Z napływającym, coraz głębszym niepokojem przywitał urywany dźwięk dzwonka. Czuł strach, przed czymś nieokreślonym. Zamknął oczy i zobaczył, jak kolejne rozwidlenia drogi znikają we mgle. Wstrząsnął nim dreszcz. Był pewien, że stało się coś, czemu miał zapobiec. Coś, na co nigdy nie powinien pozwolić. Z drżącym sercem czekał na kolejny dzwonek.
***
Zapukał do drzwi, przed którymi tyle razy żegnał dziewczynę. Trafiłby tu nawet z zamkniętymi oczyma, nie było mowy o pomyłce. Obrzucił spojrzeniem okolicę. Palące słońce rozgrzewało mu plecy i odbijało się na tle zielonych, świeżych jeszcze liści drzew. Jednak odwrócił wzrok, to nie czas na podziwianie cudów natury. Ciszę zakłócał tylko śpiew ptaków. Zastukał jeszcze raz. „Może wyjechała?” Ciche pytanie przemknęło przez myśl, ale jak wtedy by ją odnalazł? Usłyszał ciche kroki za drzwiami. Wiedział już, że Alva tam jest. Uchyliła drzwi zerkając ze strachem przez szparę. Włosy, zazwyczaj zaczesane do tyłu opadały jej na twarz. Z jej ruchów odczytywał wyraźnie strach,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aditi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…