Wróć do katalogu

Biel

O zrezygnowaniu i nienawiści. Generalnie nie czuję się dobrze w takich klimatach, ale cóż... wszystkiego trzeba spróbować :)

Aaireaopublikowano 1 lutego 20066 min czytania 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Krew. Ciekawe, jak niewiele o niej wcześniej wiedziałam. Myślałam, że z żyły wypływa powolną strużką. Przecież przez lata krążenia wciąż tymi samymi szlakami powinna była nauczyć się spokoju. Godności. Ale nie. Zawsze patrzę na igłę, którą pielęgniarka wkłuwa w moje ramię. Zawsze jestem tak samo zaskoczona, gdy odpina opaskę uciskającą. Czerwień tryska wtedy równą linią. Przypomina światło tych punktowych laserów, którymi bawią się gimnazjaliści.W kilka sekund wypełnia kolejną fiolkę. Ucisk wacika. "No,już." - mówi ze swoim profesjonalnym, pokrzepiającym uśmiechem kobieta w fartuszku. Moja krew wypełnia szklane fiolki codziennie. Czy dlatego jestem coraz słabsza? Ile ze mnie, ile mojej energii jest w tej czerwieni? Czy żabio uśmiechnięte pielęgniarki zabiją mnie w końcu, kropla po kropli? I powiedzą "No, już."? Byłam silna, gdy mnie przywieźli. Pamiętam, że moje pięści potrafiły głośno uderzać w plastikowe okna. W białe okna, białe szafki, białe poduszki... Biel. Wszystko białe! Nienawidzę bieli, która otacza mnie tu ze wszystkich stron. Zbyt słaba, by chociaż odwrócić głowę, nie mam ucieczki. Nawet ja sama jestem już niemal biała, widzę to po swoich rękach. Jakby ta pieprzona nieskazitelność pochłonęła wszystkie inne kolory! Oni tu mówią, że biel jest piękna. Czysta. Ksiądz, tłusty spaślak, który przychodzi mówić nam o sile modlitwy i sensie cierpienia, wciąż powtarza, że niebo i anioły są białe. Nie chcę w to wierzyć. Jeśli wśród bieli się umiera, to potem powinno być inaczej. Nieprawda? Ja chciałabym, żeby niebo było żółte. Tu nie ma nic żółtego. Nie wolno przynosić kwiatów, jajko wygląda, jakby składało się z samego białka, odwiedzający ubierają się jak na pogrzeb. Jakby już się przygotowywali. Może i mają rację. Ale moje niebo nie będzie żółte. Bo Bóg mnie nie usłyszy, on tu nie zagląda. Gdyby nas widział, nie mógłby spokojnie usiedzieć na swoim tronie na dźwięk płaczu tej dziewczyny, którą przywieźli wczoraj. Słyszałam ją w nocy - ciche, zduszone poduszką piski, rozpaczliwie tłumiony szloch... Nie wiem, dlaczego tu jest. Nie pytałam. "Co ci jest?" brzmi nie na miejscu, gdy odpowiedź może brzmieć tylko :"Umieram". Ona wkrótce przestanie. Na początku wszyscy płaczą. Przychodzi lekarz. Biel jego fartucha... uderzyłabym go, gdybym mogła unieść ramię. Gdybym miała siłę pomyśleć, że chcę zacisnąć rękę w pięść. Nie mam. On też uśmiecha się pokrzepiająco, głupio. Uczą ich tego na wykładach z psychologii medycyny? Patrzy w białe kartki, mówi coś, czego nie rozumiem. Jego głos też nie ma koloru, jest czysty i sterylny. "Jak się pani czuje?", "Gdzie się podziała pani wola…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych