Burza
Chwila abstrakcyjnego milczenia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-- Proszę pana! -- zziajane dziecko dopadło do jeepa i spojrzało na mnie dużymi zielonymi oczyma.
-- Słucham -- odpowiedziałem zapalając spokojnie papierosa.
-- Niech szanowny pan spojrzy na zachód -- powiedziało dziecko, płci jak w końcu przyjąłem - nierozróżnialnej, wskazując łapką we wspomnianym kierunku -- nadchodzi burza!
-- Wiem -- uśmiechnąłem się krzywo -- właśnie na nią tutaj czekam -- zaciągnąłem się spokojnie papierosem i spojrzałem na zachod, gdzie, za kilometrami bezkresnej, przygnębiająco pustej dezolacji, zwanej skądinąd pustynią, wyłaniały się srebrno-chaotyczne chmury. Nie, może nie tyle chaotyczne co nieokreślone. Ciekawe skąd wziął się ten kolor i dlaczego jest kolorem. Odpowiedział mi szept wiatru -- "Sssss..." -- oczywiście mało konstruktywnie. Zresztą niczego innego się nie spodziewałem. Dzieciak szarpał mnie bezlitośnie za rękaw.
-- Psze pana, psze pana -- dusił się potokiem własnych słów -- Bo mama mówiła, że to nie jest taka normalna burza.
-- Wiem -- odpowiedziałem nie tyle lakonicznie, co z beznamiętną rezygnacją. Zresztą nie miała ona większego znaczenia niż dym który wypuściłem z płuc. I jedno i drugie mnie zabija. Zagadki, nieświadomość, niewiedza i te cholerne substancje smoliste. Z dziką sadystyczną satysfakcją zaciągnąłem się ponownie, pieszcząc się myślą, że się zabijam. Bardzo miłe uczucie swoją drogą...
-- Mama mówiła że ta burza jest zła -- ciągnął dalej malec niczym mityczny AK-47 o nieograniczonym magazynku, którego jednyną wadą jest wiecznie wciśnięty cyngiel. Ludzie uwielbiają sobie tworzyć mity.
-- Ta burza jest równie zła co ja -- odpowiedziałem malcowi szczerząc zęby. Oczy dzieciaka nienaturalnie wyszły z orbit, a później powróciły na swoje miejsce, obdarzając astronomię jeszcze jednym bardziej wysublimowanym przedmiotem badań.
Malec ucichł.
-- Mama także mówiła -- zaczął w końcu szeptem -- że to pan sprowadził tę burzę.
Spojrzałem na niego spodełba.
-- Kim jest twoja mama? -- spytałem powoli lecz wyraźnie, tak aby każda głoska odbiła się od puszki mózgowej malca.
-- Moja mama jest wiedźmą! -- odpowiedział dumnie malec.
Ależ oczywiście, mogłem się domyślić. Mały patrzył na mnie swoimi dużymi oczami... studiował moje niebieskie oczy zwrócone w kierunku nadnaturalnej burzy, mój demoniczny uśmiech czychający w kąciku ust na bezbronne ofiary. W końcu spytał nieśmiało -- Czy ta burza nas zabije?
Nie spodziewałem się takiego pytania...
-- No... nie. Po prostu przestaniesz istnieć... -- nie wiedziałem jak to ująć -- no bo ty... ty i tak nie istniejesz.
Malec zmarszczył brwi komicznie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Velmont
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…