Cicha noc
Moja opowieść wigilijna. Mam nadzieję, ze nie zepsuję nikomu świątecznego nastroju.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dla Ani.
Święta zawsze kojarzyły mu się z zapachami. Igliwie, grzyby i ciasto. Trzy aromaty, które może nie były kwintesencją Bożego Narodzenia, ale z pewnością ich symbolem. Gdyby tak jeszcze sypnął śnieg... Cichy puch, bez zawieruchy i zasp przez które następnego dnia trzeba by się przekopywać. Taki, w którym zdawało się słyszeć dzwonki u sanek najbardziej wyczekiwanego ze świętych. Nie był religijny. Boże Narodzenie nie było dla niego przeżyciem duchowym. To był czas wyciszenia, godzin mijających w rytmie opadających płatków śniegu, tykania wielkiego ściennego zegara. Czas rozmów o niczym, trzaskania dziadka do orzechów i liczenia wydłubanych z ciasta rodzynek.
Z zapachów zostało tylko igliwie. Śniegu nie było nawet na lekarstwo. Nie umiał gotować, a rozmawiać już nie miał z kim. Siedział i patrzył w mrugające spomiędzy igieł lampki. Światełka odbijały się tysiąckrotnymi iskierkami na wypolerowanych czaszach bombek. To dobrze. Dzięki temu nie musiał patrzeć na swe żałosne odbicie.
Elżbieta odeszła dwa dni temu. Obyło się bez bezsensownych scen i szekspirowskich tyrad. Po prostu powiedziała, że ma dość. Niczego konkretnego. Samotnych poranków bez niego, samotnych popołudni z nim, wieczorów z telewizorem i nocy z marzeniami. Nie było go w nich... Nic nie odpowiedział. Nigdy nie wiedział co ma robić w takich sytuacjach, a może zwyczajnie odebrało mu mowę. Dalej było tylko gorzej. Znalazła faceta swojego życia, zdecydowała się odejść i wyjechać jak najdalej stąd. Wtedy naprawdę go zatkało. Chyba coś wyczuła, bo głos jej złagodniał. Szybko dodała, że nie ma do niego żadnych pretensji, nic od niego nie chce i zawsze będzie go pamiętała. Takie tam pierdoły. Został sam na sam z Bożym Narodzeniem.
Święta miały też swoje gorsze strony. Porządki. Oto coś, co potrafiło wyprowadzić z równowagi nawet takiego stoika jak on. Elżbieta była pedantką. Samotne godziny w wielkim domu zabijała bezustannym porządkowaniem dobytku. Świąteczny okres zwiększał tylko natężenie prac .Udawało jej się wciągać w nie również jego. Poddawał się tym przykrym czynnościom ze zwykłą dla siebie cierpliwością. Kochał ją... Teraz myślał, że czasami widział złość w jej oczach, jakby chciała, żeby się sprzeciwił, rozłożył na kanapie z gazetą, albo nawet wysłał ją do diabła... Nigdy się to nie zdarzyło, więcej, to sprzątanie weszło mu w krew. Szybko przyzwyczajał się do nowych zadań, cenili go za to w pracy. Wyglądało na to, że tylko w pracy...
Zaczął sprzątać od pokojów. Beznamiętnie ścierał warstwy kurzu z półek i regałów. Odkładał niezliczone gadżety na bok. Nie wiedział jeszcze czy je wyrzucić, czy może inaczej poustawiać. Po swojemu. Zdejmował i odkurzał książki. Dziesiątki, a pewnie i setki romansów, które czytała niemal bezustannie. Dotykał ich, wdychał zapach jej perfum i kremu do rąk. Ślad jej obecności. Ślad przeszłości.
Na korytarzu przy drzwiach sypialni zobaczył walizki. Jego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil potworyck
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…