Czerwony Kapturek - cześć trzecia
Droga do babci może być prawdziwym utrapieniem, prawda?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie pamiętała dokładnie ile biegła, ale zdążyła się nieźle zziajać. Czuła lepki pot cieknący jej po kręgosłupie i perlący się na czole. Całe ciało wydawało jej się plugawie brudne...nienawidziła tego! Zatrzymała się i wsparła o najbliższe drzewo. Ręka aż po nadgarstek zatopiła się w miękkim mchu opatulającym korę swym zielonym, śliskim kożuchem. Normalnie pewnie odskoczyłaby z obrzydzeniem, ale teraz była zbyt zmęczona by wybrzydzać. Czuła jakby jej płuca oplatał drut kolczasty, a powietrze przypominające mokrą szmatę wcale nie poprawiało sytuacji. -Nigdy...więcej...skrótów...przez las!- Wysyczała wściekle ocierając twarz z potu. Była teraz pewna, że babcia nie dostanie zaopatrzenia na czas. Dobrze, że koszyk był zabezpieczony przed wypadaniem ładunku... Powoli ruszyła przed siebie. Ścieżka była wciąż widoczna i Czerwony cieszyła się, że jej nie zgubiła. Wstążka wydeptanej ściółki była niczym nić Ariadny prowadząca ją po labiryncie, który poza Minotaurem krył i inne nie mniej paskudne sekrety. Sprawdziła Colta - na całe cholerne szczęście był na miejscu. Powoli kroczyła ścieżynką nucąc pod nosem melodyjkę, którą zasłyszała będąc jeszcze małą i stosunkowo niewinną dziewczynką. Wiedziała, że zapuszcza się coraz głębiej w głuszę, ale za nic nie chciała wracać tam, gdzie dzikus walczył ze zmiennokształtnym i spotkać się z ewentualnym zwycięzcą. Nagle coś na nią spadło, poczuła ciężar i dotyk miękkiej tkanki na plecach, a jakieś silne uchwyty owinęły się dookoła piersi - kleszcz! - Sukinsynu... - warknęła dziewczyna błyskawicznie wydobywając rewolwer. Przystawiła go do miejsca, gdzie powinna znajdować się groźna "paszcza" stwora i pociągnęła za spust. Piszczący dźwięk połączył się z chlupoczącym oddechem, a lepki chłód mazi wypełniającej wnętrze pajęczaka spływającej po plecach jeszcze zintensyfikował całe doznanie. Odnóża zwolniły uchwyt. Odetchnęła z ulgą. Wciąż pamiętała jak jeden taki kleszcz przyssał się do potylicy jej kolegi z dzieciństwa i nie tylko pozbawił go całej krwi, ale i napakował tysiącami jajeczek. Ten
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Karthris
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…