Gdzieś na niebie
Jest to krótka bajeczka, którą uwielbiają dzieci mojej siostry. Opowiada o ludkach mieszkających gdzieś na niebie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdzieś na Niebie
Gdzieś daleko, daleko, na odległym granatowym niebie świeci gwiazda, jasna, wesoła błyszcząca. Na tej gwieździe mieszka sobie wesoły ludek gwiezdny. Podobny z wyglądu do ludzi z tą jedynie różnicą, że ich twarzyczki błyszczą się i są jasne jak słoneczka, a ich dłonie wyglądają jak małe gwiazdeczki. Na Gwieździe tej rosną różne roślinki i drzewka, a Ludek zamieszkujący te tereny mieszka w domkach zbudowanych z pyłu gwiezdnego jak iglo ziemskich Eskimosów zbudowane jest z lodu. Na tej oto gwieździe, w pewnym małym domku urodził się malutki chłopiec, chłopiec, którego oczekiwano z wielkim zniecierpliwieniem i radością. Na jego przyjście czekała cała wioska, pieczono ciasta, ciasteczka, torty, szykowano ogromne ilości lodów i słodyczy. Tak, bowiem witano tutaj narodziny każdego nowego dziecka, zabawą. Chłopiec, któremu nadano imię Świetliczek powitał ten nowy dla niego świat głośnym wesołym śmiechem i oklaskami swoich malutkich rączek. Leżał sobie w kołysce i uśmiechał się do wszystkich, którzy podchodzili do niego i witali się z nim dając mu prezenty, a to jakieś ubranko, a to jakąś zabawkę. Ale najbardziej spodobała mu się pozytywka w kształcie rogalika, na której siedziała gwiazdka, wystrugana przez kogoś, kto przedstawił się mu jako dziadziuś. Przy tej pozytywce zasypiał teraz, co wieczór rosnąc powoli i nabierając nowych sił i nowych umiejętności, aż nastał dzień, w którym Świetliczek miał skończyć pięć lat. Jak to we wszystkie urodziny miała być zabawa i dużo słodkości, ale nasz chłopiec nie chciał tych urodzin, nie chciał być duży. Chciał być dalej taki jak był, dalej chciał być najstarszym dzieckiem swoich rodziców, opiekować się młodszymi braciszkami i siostrzyczkami, bawić się z kolegami. Nie chciał być duży, bo wiedział, że będzie musiał odejść i pływać po niebie jako jedna z tysięcy gwiazd, aby kiedyś wrócić i założyć swoją własną rodzinkę ze swoimi dziećmi. Bardzo chciał zostać i tutaj poczekać na to aż będzie wystarczająco duży, aby ożenić się ze swoją najlepszą przyjaciółką Kropeczką i z nią zbudować domek z pyłu gwiezdnego. Dlatego właśnie zrobił to, co zrobił, posłuchajcie. W każdym domku ktoś coś robił, nawet dzieci pomagały rodzicom, układały wzorki na ciasteczkach, wykrajały następne, smarowały torty słodkim kremem, lub pracowały nad prezentami dla Świetliczka. - Kropeczko, Kropeczko! – Zawołał chłopczyk podchodząc pod okienko pokoju swojej przyjaciółki. - Tak? – Kropeczka wyjrzała przez trójkątne okienko, jej buzia promieniała wyraźnie pod warstewką owocowego kremu. – Słucham, czy coś się stało? - Kropeczko, chodź ze mną na chwilkę. – Poprosił Świetliczek. - Ale ja jestem bardzo zajęta, - Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, - robię niespodziankę dla ciebie. - Ale proszę, muszę koniecznie z tobą porozmawiać, proszę. – Poprosił. - No dobrze, ale tylko na chwilkę, - zastrzegła Kropeczka. Kiedy wybiegła z domku na jej buźce nie było już ani odrobinki kremu, chłopczyk złapał ją za rączkę i zaprowadził do ich tajnej kryjówki, czyli na najwyższe drzewo w jej ogródku. - Czy jesteś moją prawdziwą przyjaciółką? – Spytał. - Oczywiście, dlaczego pytasz? – Oburzyła się dziewczynka, a na jej promiennej twarzyczce pokazała się malutka chmurka. - Bo cieszysz się z moich urodzin. - No, przecież to twoje wielkie święto, będziesz już duży. – Znów oburzyła się Kropeczka. -Tak, ale będę musiał odejść. - Ale przecież wrócisz? - Pewnie tak, jak wszyscy, ale kiedy? - Masz rację, to smutne. - Tak, dlatego nie chcę tych urodzin. – Powiedział chłopiec patrząc błagalnie prosto w oczy swej przyjaciółki. - To, co chcesz zrobić? – Spytała dziewczynka. - Nie dopuszczę do tych urodzin, pomożesz mi? - No pewnie, ale co chcesz zrobić? Świetliczek opowiedział jej swój plan. Było już szarawo, zbliżał się wieczór, kiedy nagle po uliczkach wyłożonych kostkami z pyłu gwiezdnego zaczął biegać Piekarz…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil schulcus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…