I część.
Ot, o przewrotnej miłości niszczącej życie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ostatecznie przecież mógł się nad nim nikt nie zatrzymać, mógł się nad nim nikt nie pochylić, nie pomóc. Mogło, ostatecznie zabraknąć człowieka z dobrym sercem. Bracia zakonni przecież od dłuższego już czasu pomstowali, że ludzie żyją jak zwierzęta wyrzekając się dobra i sprawiedliwości. Zastanawiające jest tylko to, czy narzekali tak, z jakiegoś głębszego powodu, niż braki datków, czy może tylko o to chodziło… Suma summarum - ludzie mieli być źli, niezdolni do współczucia i bezlitośni. Mieli mordować potrzebujących pomocy i tych, którzy zupełnie jej nie potrzebowali , mieli gwałcić cnotliwe niewiasty a także te, które wiek cnotliwych białogłów miały już za sobą. Mieli wszczynać bójki zarówno w gospodach szanujących klienta, portowych mordowniach i kościołach. Nieszczęśni ludzie mieli ze skóry obdzierać tych nieszczęsnych ludzi, którzy skórę ową mieli innego koloru. Ogólny smród, bród i zarazy miały masowo przyśpieszać koniec bytowania - zarówno pojedynczych jednostek jak i całego świata. Każdy katar przecież mógł być oznaką kary boskiej która zdziesiątkować, w założeniach, miała naród ludzki. Na każdej, większej lub mniejszej uliczce , zarówno w miastach jak pomiędzy wiejskimi chałupami krążyli wariaci obłąkani wizją zbliżającego się niechybnie końca świata . Jakby samego widoku owych obszarpańców było mało - ich brudnych szmat , brudnych twarzy i rąk, bosych, nienaturalnie sinych , odmarzniętych stóp, widoku braku uzębienia , pijackich rumieńców i błędnego spojrzenia- wszyscy ci narodowi wieszcze cierpieli na jedną, wspólną chorobę, pogłębiającą się wraz z powiększaniem się ilości wypitego piwa - przewlekłe, nieuleczalne gadulstwo. Tematem mogło stać się wszystko, wraz z rozmiarem biustu córki karczmarza, myszami na podłodze i deszczem za oknem chociażby i ostatnio spotkany dzieciak bez ręki. Nie trudno się domyśleć, że wszystko mijane po drodze było złem wcielonym, pomiotem szatana i wszelakich nieczystości z piekła rodem. A jednak. Karoca zaprzęgnięta w dwa białe konie turkotała na trakcie , skrzypiała, gdy konie naprowadziły koła na kamienie wystające spomiędzy piachu. Zapewne w środku nie siedziała żadna głowa ozdobiona koroną, ani nawet diademem. Ale znowu, kiedy ktoś porusza się w karocy świadczy to o tym, że byle karczmarką nie jest. Terkoczący środek transportu minął leżącego przy drodze mężczyznę i byłby nie zatrzymał się w ogóle gdyby nie damski krzyk wydobywający się zza okienka. - Stać! Stój, stój! - uderzała dłonią w szybkę wmontowaną w drzwiczki. Powóz zatrzymał się kilka metrów dalej, konie rżały . Ubrany w czyste, ale nie wystawne odzienie mężczyzna zeskoczył z kozła, skłonił się otwierając drzwiczki. Z perspektywy leżącego przy drodze, poturbowanego człowieka osoba która z drzwiczek wyszła była aniołem, kwintesencją dobra i piękna. Za daleka, by jej dotknąć. Zbyt ciche dźwięki udawało mu się z gardła wydobyć, by udowodnić, że istnieje. Leżał w rowie od kilku już godzin, w chłodzie, głodny i krwawiący, obolały i skrzywdzony. Gy nachyliła się nad nim, stracił przytomność.
**
W życiu znajdował się w większych pokojach, nawet salach zamkowych. Pięknych , przystrojonych komnatach. W zakonnych , ciasnych celach. W szpitalach i burdelach. Ale ten jeden , jedyny pokój zapamięta na wieki. Ze snu , który trwać musiał przynajmniej jedną noc wybudził go nagły, silny ból - zarówno pleców jak i ręki. Krzyknął tłukąc pozostałości szklanej tafli snu w swej świadomości. Mężczyzna w białej szacie pochylał się nad nim…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lady_Adriana
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…