Wróć do katalogu

Jutro też będą przegrzebki - (3)

...no i następny kolejny fragment. Zapraszam do lektury :)

Excelsioropublikowano 8 lipca 202410 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Podwórko przed domem Agnieszki i Pawła Milton Keynes. Kilka dni później.

Wbrew pozorom życie na emigracji ma kilka dobrych stron. Na przykład to, że obligatoryjnie musisz stać się minimalistką. Nie wiem, być może w innych krajach jest jakoś inaczej ale w UK to absolutny standard. Tutaj przy Britten Grove mieszkaliśmy w sumie najdłużej bo osiem miesięcy, trzy tygodnie i cztery dni. Oczywiście wiem to z wyliczeń Pawła, ja nie byłabym aż tak drobiazgowa. Najkrócej wynajmowaliśmy flat przy Walton End. Właściciel, wysuszony Hindus, którego ciuchy zawsze pachniały kurczakiem curry masala, stwierdził, że musimy zapłacić mu jakąś absurdalną kaucję za wynajęty razem z mieszkaniem pokryty skajem zestaw wypoczynkowy pamiętający czasy kiedy jego kraj stał się brytyjską kolonią i zepsutą zmywarkę. Pomimo to, że jestem absolutną psychofanką chicken curry masala wyprowadziliśmy się stamtąd jeszcze przed upływem pierwszego miesiąca. Biorąc pod uwagę tego typu historie posiadanie większej ilości rzeczy staje się zwyczajnie kłopotliwe a słowo kłopotliwe użyte tutaj to raczej eufemizm. Musisz być w ciągłej gotowości aby cały swój dobytek zmieścić w kilku kartonowych pudełkach i przenieść się w kolejne miejsce. To chyba trochę jak podczas wojny. Ciekawe czy jakiś psycholog wymyślił już termin “syndrom stresu po emigracyjnego”. Jeśli nie, to może w przyszłości ktoś powinien odpalić mi coś za prawa autorskie. Ja z tym przymusowym minimalizmem nigdy nie miałam większych problemów. Tym zawsze różniłam się od innych dziewczyn, przynajmniej tych które znałam, że nigdy nie lubiłam mieć za dużo ubrań. Błękitne, w miarę luźne jeansy i czarne trochę węższe, rozpinana bluza z kapturem, spodnie dresowe do biegania, dwa, trzy ulubione białe t-shirty, oliwkowa spódnica typu cargo, kilka bluzek do pracy i ze dwie sukienki, których i tak prawie nigdy nie zakładam. To wszystko w przeciwieństwie do Pawła, umieszczającego właśnie w bagażniku karton oznaczony jako “W.S.1”. W S oznacza tutaj work suit czyli ciuchy do pracy a cyfra jeden słusznie sugeruje że pudeł z ciuchami do pracy jest jeszcze kilka. Do tego kartony oznaczone jako “S” jak sport oraz “C.F.W”, casual fall winter a na końcu perełka “N.C.O” czyli not classified outfit. Założe się, że bardzo go irytowało, iż nie uporał się z ich przyporządkowaniem do odpowiednich kategorii i pewnie cały czas mieli to teraz w głowie. Ja wszystkie moje szmaty mam w jednym średniej wielkości kartonie z napisem “AGNIESZKA”, jeśli chodzi o to, jestem przygotowana na dowolny konflikt zbrojny, który mógłby właśnie wystąpić w Milton Keynes.

To już wszystko? Chyba tak, sprawdzałem kilka razy. Poczekaj zobaczę jeszcze tylko w kuchni. Myślałem że tam już byłaś… Poczekaj!

Tak naprawdę, czegokolwiek byśmy stąd nie zapomnieli, nie zrobiłoby mi to większej różnicy poza kilkoma sprzętami z kuchni. I nie chodzi wcale o jakieś drogie urządzenia w stylu thermomix. Nie używam tego typu rzeczy bo po pierwsze ten minimalizm o którym mówiłam a one jednak zajmują trochę miejsca, po drugie uważam, że używanie tego typu stuffu zabiera dużą część przyjemności z gotowania. To trochę jak oglądanie filmów na Netflix zamiast chodzenia do kina. Niby masz większy wybór ale to już nie to samo. Mój zestaw obowiązkowy to dwie żeliwne patelnie, mała i duża, stara włoska maszynka do makaronu firmy Marcato, uwielbiam ręcznie robione tagliatelle i linguine, tarka, niewielki blender, kuchenny termometr i mój bezcenny zestaw noży. Zaglądam do szuflady bo gdyby noże zostały musiałabym tu wrócić i to nawet z Lecha Wałęsy. Szuflada jest jednak pusta więc myślę, że dla pewności i tak sprawdzę jeszcze w bagażniku kiedy w kuchni znowu pojawia się Paweł.

Nic nie zostało? W każdym razie nic ważnego… Chyba jednak nie do końca - odpowiada podchodząc do lodówki na drzwiach której przymocowane magnesem w kształcie oscypka wisi nasze zdjęcie z tamtych wakacji, dwa lata temu w Zakopanem.

Gdyby ktoś był ciekawy to na zdjęciu oprócz nas, na tle Wielkiej Krokwi robiących jakieś naiwne, zadowolone z życia miny nie ma żadnego białego ani nawet szarego niedźwiedzia.

Chcesz? Jasne.

Biorę od Pawła magnes w kształcie oscypa bo przecież może się jeszcze do czegoś przydać a on prawie zabija mnie swoim spojrzeniem zbitego psa.

Myślałem że… Zostawiam dla ciebie żebyś pamiętał o mnie w tych całych Chinach.

Paweł chowa zdjęcie do portfela a ja wychodzę z kuchni trochę szybciej żeby już na mnie nie patrzył tym wzrokiem i żeby sprawdzić czy moje noże na pewno są w bagażniku. Tak wiem, zachowuje się teraz bardziej jak Czarna Mamba z Kill Billa niż dziewczyna, która ma się rozstać na trzy miesiące ze swoim facetem ale nie macie pojęcia ile czasu trwa skompletowanie dobrego zestawu noży kuchennych, nawet jeśli są to tylko cztery noże. Poza tym, jakiś czas temu totalnie oduczyłam się być sentymentalna. Nie było to wcale takie trudne. Po prostu zamieniłam ten ckliwy pierwiastek siebie na ironię i sarkazm, których wiem że bardzo nadużywam i że to wcale

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych