Wróć do katalogu

KĄCIK MARUDY- Jesienna depresja

ogólne marudzenie;)

luminka, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Od 23 września czyli od momentu kiedy nadeszła jesień większość ludzi ma depresję. Nie muszę chyba dodawać, że mnie też ona dopadła dlatego kiedy miałam przypływ niecodziennej większej dawki energii postanowiłam spytać ludzi jak oni sobie z tym paskudztwem radzą. To znaczy z depresją oczywiście. Zaczęłam tą nietypową ankietę od mamy. Kiedy wysłuchała tego co miałam jej do powiedzenia spojrzała na mnie jakbym jej właśnie oznajmiła, że widziałam jak Eddie Murphy udaje małpę na naszym podwórku i powiedziała: - Skarbie, czy ty czasem nie masz za mało do roboty, co? Zadzwoń do Adriana to od razu nabierzesz humoru. Jasne. Moja mama to naprawdę potrafi udzielać rad. Ja nie mam co robić?! Prace domowe, które zadają nam nasi niezwykle humanitarni nauczyciele ciągle zaprzątają mi myśli jednak za każdym razem kiedy chcę się za nie zabrać dostaję ataku lenistwa i kończę na mojej kochanej niewygodnej kanapie której sprężyny wbijają mi się w plecy przez co zapewne w przyszłości bardzo szybko będę miała problemy z kręgosłupem i skończę na bezrobociu jako nie do końca sprawna fizycznie. No tak, ale stwierdzenie, że nie mam nic do roboty jest po prostu komiczne. A Adrian? Pomysł nawet nie jest zły tylko kiedy ostatni raz do niego zadzwoniłam i poprosiłam żeby przyjechał bo dopada mnie chandra to odpowiedział, że za godzinę ma trening kosza i że nie może sobie go odpuścić ponieważ zbliżają się ważne zawody międzyszkolne. Tak. Ja wcale nie żartuję. Mój chłopak woli się uganiać za głupią pomarańczową piłką przypominającą mega pomarańcze, niż przyjść i mnie pocieszyć. No ale takie jest życie. Totalnie niesprawiedliwe. Dlatego wolałam już do niego nie dzwonić. Jako, że mamy odpowiedź była totalnie nieprzydatna poszłam do taty, który niewątpliwe jest bardzo praktyczny bo poradził mi żebym poszła na basen. Tak, tato. Odjazdowy pomysł. Szkoda tylko, że w moim jedynym stroju kąpielowym wyglądam jak słoń a przynajmniej jak małe słoniątko a innego nie pójdę sobie kupić. Dlaczego? Ponieważ kiedy rozmawiam z kochanymi sprzedawczyniami, które w 99% przypadkach mają figurę Kate Moss i proszę o mój rozmiar patrzą na mnie jak na wyjątkowo nieudanego, zmutowanego człowieka. Ale nie szkodzi. Skorzystam z rady innej osoby. Następna w kolejce była moja starsza siostra, która stwierdziła: - Boże, ale ty masz problem. Po prostu idź na zakupy. Łatwo powiedzieć. Mój portfel ciągle świeci pustkami i nic nie wskazuje na to żeby miał się kiedykolwiek zapełnić a zakupy „przez szybkę” jakoś nie sprawiają żebym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych