Każdego roku jest zawsze pierwszy dzień wiosny i t
Marzec, a dokładnie dwudziesty pierwszy jego dzień. Ten dzień jest początkiem nadchodzących zmian w naszym życiu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Marzec, a dokładnie dwudziesty pierwszy jego dzień. Ten dzień jest początkiem nadchodzących zmian w naszym życiu. Po długich i samotnych zimowych wieczorach przychodzą teraz długie dni i niekończące się eskapady z przeolbrzymią ilością przyjaciół i znajomych. Może spotkamy gdzieś wśród tych nowych twarzy jakiś cień wspomnienia z przeszłości? Czyjąś znajomą, dawno nie widzianą twarz, która może zdoła rozświetlić i rozgrzać nasze skostniałe serce. Wiosna niesie upragnioną nadzieję, większą lub mniejszą, lecz zawsze nadzieję. Ten dzień wyczekiwany przez nas z takim wytęsknieniem. Przez chwilę na naszych twarzach pojawia się przelotny uśmiech. I jakiś trudny do zdefiniowania spokój. Czujemy się znacznie lepiej niż dotychczas. Oddychanie nie sprawia nam już takiej trudności. Nie musimy szybko i łapczywie chwytać powietrza wprost do naszych udręczonych płuc. A wręcz przeciwnie robimy to powoli i z pewną rezerwą. Ktoś może nam powiedzieć, iż to zwyczajny dzień, taki jak każdy inny w roku. Nie słuchajmy go, chce nas zwieść gdyż sam już przebywa w mrokach swej duszy a słońca unika jak swego zaciętego wroga. Żyje w ciemnościach i nigdy nie wypełza na światło. Tego jednak dnia młodzież wszystkich szkół wychodzi na ulice miasta by dzisiejszego dnia po raz pierwszy odetchnąć świeżym, wiosennym powietrzem. Ten dzień w tradycji jest też dniem przebierańca. Każdy, kto bardziej odważniejszy ma szansę spróbować swych sił w cudzej skórze i cudzych ciuchach. W starej szafie możemy wygrzebać nieraz cudaczne ubrania. Najlepszym miejscem do prowadzenia obserwacji jest centrum miasta. Sam jego środek. Tam stoi pomnik jakiegoś dawnego aktywisty, teraz zupełnie już zapomnianego. Nikt nie pamięta nawet jego imienia, choć kiedyś był wynoszony na piedestały. Pozostał po nim tylko ten zmurszały pomnik. Siadając na jego brzegu mamy właściwie całe centrum miasta na widoku. Widzimy właściwie wszystkich mijających nas. Niektórzy z nich, oglądają się za ludźmi, którzy poprzebierani i uśmiechnięci idą w marszu wolności przez miasto. Oglądają i zastanawiają się skąd tylu kolorowych i uśmiechniętych ludzi. Na ogół przecież w mieście jest spokojnie i nikt nie sprawia większego kłopotu. Na naszych twarzach pojawia się tylko lekko drwiący uśmiech skierowany w tamtą stronę. Niektórzy tak zajęci organizowaniem rzeczywistości wokół siebie, zapominają o dniach, niewielu dniach, które wnoszą do ich życia kilka zupełnie spontanicznych chwil radości. Zatroskani i zamyśleni nad własnymi sprawami zapominają o ważnych dniach w ich życiu. Takich jak ten, gdzie uśmiech nie jest wymuszonym grymasem na twarzy, lecz spontanicznym i całkiem dobrowolnym aktem własnej woli. Piwo często gasi pragnienie. Nie tylko fizyczne. Pogrążeni w wiecznym zamyśleniu nie potrafimy już wyrazić szczerego i spontanicznego uśmiechu. Wyraz naszej twarzy jest tak nieprzyjemny i odpychający. Każdy kolejny łyk piwa zbliża nas jednak do krainy szczęśliwości. Właściwie to wszystkiemu jest winna nasza głowa albo raczej mózg, który się w niej znajduje. On, pod wpływem reakcji chemicznych powoduje przedziwne poczucie lekkości i łatwości życia. Znikają wszelkie problemy, zmartwienia i smutki a w ich miejsce pojawia się poczucie szczęśliwości i euforii. Tak łatwo temu ulec. Wypite jedno piwo, ktoś inny podsuwa drugie, ktoś zupełnie inny, trzecie. Znacznie trudniej jest jednak odmówić. Ktoś proponuje wyście na piwo. Odmówisz? Zostaniesz znów sam z poczuciem, iż mimo że coś zyskujesz, coś innego jednak straciłeś? Żaden dzień w roku nie oferuje tyle nowych przyjaźni czy nowo poznanych ludzi. Na ulicach pojawiają się setki osób. Setki nowych i zupełnie nie znanych twarzy. Niektóre twarze są dziwnie znajome, jakby już kiedyś gdzieś napotkane, lecz gdy próbujemy sobie przypomnieć gdzie to miało miejsce, twarz rozpływa się we mgle zapomnienia. Nagle po przeciwnej stronie ulicy dostrzegamy dziwnie znajomą twarz, z którą kiedyś coś nas łączyło. Jakieś przedziwne uczucie.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil fixon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…