MM: "Czerwona Krew i Zimna Stal" (12)
Dalsze niesamowite przygody bohaterów "Skłóconych Królestw" i "Miecza Przeznaczenia". Po raz kolejny staną oni do walki z siłami ciemności, jakie niebezpieczenstwa czekają na nich tym razem?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Następnego dnia Snake i Amina wybrali się do gospody odwiedzić starego Fonda. Snake przedstawił jej swego przyjaciela i zamówił u niego dzban pitnego miodu, z którego słynęła tawerna. W gospodzie była też córka Fonda i jego dwoje wnucząt. Nicola podeszła do stolika Snake’a witając się z nim i jego towarzyszką.
- Może się przysiądziesz? – zaproponował Snake. - Chętnie... – odrzekła Nicola odgarniając z czoła swe falujące jasne włosy. - Pamiętasz jak opowiadałem ci o naszych przygodach na morzu? To właśnie jest Amina. - Bardzo mi miło – Nicola wyciągnęła rękę do Aminy – Jak ci się podoba w naszym kraju? Latem jest tu naprawdę pięknie... - Bardzo tu przyjemnie – odpowiedziała Amina – I tacy gościnni ludzie...
Do stolika podbiegł mały chłopczyk, synek Nicoli i Hallmarka.
- Wujek Snake! Czy tata przyjechał razem z tobą?
Nicola wzięła chłopca na kolana. Jej twarz posmutniała, ale odpowiedziała pogodnie:
- Tatuś jeszcze musiał zostać... Powiedz dziadkowi żeby przyszedł dziś do nas na kolację, no leć... – wysłała go w kierunku pykającego fajkę starszego mężczyzny za barem. Snake spojrzał na szczupłą blondynkę o zielonych oczach.
- Nicola, strasznie mi przykro... Wiesz o tym...
Dziewczyna otarła ukradkiem łzę z kącika oka.
- Ja tobie również współczuję... Nie wiem tylko jak powiem dzieciom...
Dziewczynka będąca wierną kopią mamy wycierała właśnie talerze pomagając dziadkowi w jego obowiązkach. Rudowłosy chłopczyk zaś zainteresował się krążącą wokół świecznika ćmą która nie wiedzieć czemu obudziła się w środku zimy. Amina milczała gdyż po raz pierwszy nie wiedziała co ma powiedzieć.
Od rozmowy w gospodzie minął równo tydzień. W tym czasie w kierunku lasów Zavadii zdążyła wyruszyć uzbrojona drużyna czternastu zbrojnych rycerzy. Jednym z nich była młoda kobieta jadąca na białym wierzchowcu obok swego towarzysza, z którym wspólnie dowodzili wyprawą. Jeźdźcy pokonali już pierwsze pasmo górskie i znajdywali się właśnie na bagnistej równinie zwanej Doliną Mgieł. Pokryta szronem trawa chrzęściła pod końskimi kopytami a mijane drzewa srebrzyły się w blado świecącym zimowym słońcu. Podróżnikom powoli kończyły się zapasy żywności. Wyjeżdżając z zamku zabrali ze sobą worek pełen mięsa i chrupiącego pieczywa, a nawet trochę owoców, jednak postanowili oddać większą część swego prowiantu głodującym emigrantom z przygranicznych wsi, których rozbite namioty minęli pod murami leżącego na szlaku miasteczka. Dolina Mgieł wydawała się jednak być wymarła i w ciągu dwóch dni nie napotkali żadnej zwierzyny która mogłaby posłużyć za posiłek. Kiedy znaleźli się na górskiej łące, tej samej na której kilka miesięcy temu stacjonował król Ferdinald, Snake i Amina postanowili wyruszyć do leżących poniżej lasów i upolować jakąś sarnę czy jelenia. Pozostali członkowie wyprawy mieli teraz czas na rozbicie obozu i odpoczynek. Podczas gdy para myśliwych ruszyła zboczem góry ku ośnieżonej puszczy, ubrani w ciepłe futra rozbójnicy zaczęli budować szałas ze ściętych młodych sosen. Miejsce to było dobrze osłonięte od wiatru, a jednocześnie widać było stąd zamek czarnoksiężnika i otaczające go lesiste pagórki, pod którymi powstawał tunel kopany przez ludzi Ferdinalda. Król i jego armia znajdowali się prawdopodobnie gdzieś w lesie, a obóz ich był niewidoczny ani z zamku, ani z gór. Snake planował następnego dnia wyruszyć konno do jednego z wejść do kopalni i wypytać pracujących w niej ludzi gdzie może zastać króla. Tymczasem jednak wędrował z Aminą po zimowym lesie tropami niewielkiego stada saren, które odcisnęły na śniegu delikatne ślady swych racic. Amina postanowiła okrążyć stado i nagnać je w kierunku Snake’a, dlatego też podążyła na skróty aby przeciąć zwierzętom drogę. Snake posuwał się wolno leśną ścieżką i obserwował tropy, kiedy nagle usłyszał gdzieś z boku trzask łamanych gałęzi. Wkrótce potem zauważył przedzierające się przez krzaki masywne cielsko. W pierwszej chwili pomyślał że to niedźwiedź. Trzymając w pogotowiu miecz schował się za gruby konar wiekowego dębu. Zdziwienie jego przeszło w niepewność, gdy zorientował się że dziwny zwierz zachowuje się bardziej jak tygrys niż typowy brunatny król lasów. Kiedy masywne stworzenie wytoczyło się na ścieżkę powiało grozą. Przed Snake’m stał dziwny stwór przypominający w połowie wilka, a w połowie tygrysa. Ogromne muskuły prężyły się pod płową sierścią, a zakończone ostrymi pazurami łapska były grubości uda dorosłego mężczyzny. Bestia podniosła się stając na tylnych łapach. Poruszanie się w tej pozycji nie sprawiało jej żadnego problemu. Szerokie nozdrza rozchylały się rytmicznie węsząc zdobycz, a pomarańczowe ślepia zdradzały żądzę krwi. Potwór łatwo zlokalizował kryjącego się za drzewem człowieka. Snake nie miał chwili do stracenia. Wyskoczył niespodziewanie w kierunku stwora mierząc ostrzem miecza w jego szeroką pierś. Bestia była jednak wyjątkowo zwinna jak na swoje rozmiary i uniknęła ciosu. Snake uchylając się przed śmiercionośnymi pazurami uderzył po raz kolejny. Tym razem zaledwie niegroźnie drasnął zwierzę. Stwór ponownie wzniósł się na tylnie łapy, przygniatając przednimi Snake’a do drzewa. Człowiek i potwór zwarli się w zaciętym pojedynku który dla jednej ze stron musiał zakończyć się śmiercią. Bestia krwawiła z kilku niegroźnych ran na boku i grzbiecie, Snake natomiast czuł potwór omal nie zmiażdżył mu wszystkich kości. Na twarzy i rękach miał zadrapania po ostrych jak brzytwa pazurach. Najeżona równie ostrymi zębami paszcza kilkakrotnie już zbliżała się do jego ciała, na szczęście jak dotąd nie-skutecznie. Robiąc unik przed kolejnym atakiem ciężkiej łapy, Snake uderzył mieczem we włochaty łeb odcinając potworowi fragment ucha. Stwór zary-czał wściekle i z całej siły wbił pazury w bok Snake’a, który brocząc krwią z rany upadł na ziemię. W tej samej chwili na pole walki wbiegła Amina. Zaskoczona bestia…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tommy2007
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…