Wróć do katalogu

Norbert

opowiadanie z cyklu Kochankowie

marta, opublikowano , 7 min czytania, 3,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Norbert i ja. Chodzimy do jednego liceum. Norbert jest w mat-fizie. Nie znamy się. Po jakiejś imprezie zaczynamy mówić sobie 'cześć'. I tak mijamy się na ogromnych szkolnych korytarzach. Jestem szarobura. Tego wymaga szkolny regulamin. I dlatego, tak sobie tłumaczę, Norbert nigdy nie zatrzymuje na mnie wzroku. Rzuca szybkie cześć i już go nie ma.

Z każdym cześć myślę o nim więcej. I co z tego? Mijamy się tak i mijamy. Aż pewnego majowego dnia wychodzi temat szkolnej wycieczki. Szczęśliwym trafem jest zbyt mało chętnych w naszej klasie. Jedziemy z mat-fizem. Kanałami dowiaduję się, że Norbert jest na wyjazdowej liście. Przez moment cieszę się jak głupia. Tylko z czego? Bez sensu.

Jedziemy autobusem. Beznadziejnym ogórkiem. Celem jest Wałcz. Szlak zdobywców wału pomorskiego. Mało mnie to wszystko obchodzi. Historia należy do przeszłości. Było. Nie ma. Za cel wycieczki obieram więc Norberta. Popatrzę na niego. Poobserwuję dokładnie. Pewnie okaże się zwykły. Najzwyklejszy. Przestanie mnie intrygować. Na to liczyłam. Po cichutku.

Po części oficjalnej nastąpił czas wolny. Całą grupą postanowiliśmy pójść do lasu. Słońce świeci. Ptaki śpiewają. A my piękni osiemnastoletni. Z Norbertem idziemy cały czas blisko siebie. Osobno. Ale w małej odległości. Ktoś rzuca hasło: włazimy na czołg! Reszta leci. Ja i Norbert idziemy powoli. Idziemy idziemy. Jesteśmy już sami. Chcę coś powiedzieć. Nie wiem co. Ścieżka staje się nagle wąska. Zwalniamy. Nie ma ścieżki. Trawa. Krzaki. Drzewa. Wchodzimy prosto w ten drapiący gąszcz. Norbert idzie za mną. Bardzo blisko. Jego oddech na mojej szyi. Gałęzie chrupią pod nogami. Wszystko stuka chroboce i chrzęści. Jego ręka na moim biodrze. Już nie idziemy. Stoimy. Obracam się w jego stronę. Wkłada rękę w moje włosy. Palcami masuje skórę na mojej głowie. Ma zielone oczy. Jasną karnację. Brązowe włosy. Chłodne usta. Stoję jak pajacyk z opuszczonymi wzdłuż ciała rękami. Boję się poruszyć. Jego policzek na moim policzku. Skroń na mojej skroni. Las pachnie mchem. Zamiast skupić się na tym co się dzieje, zaczynam intensywnie myśleć. O tym, że chciałabym mu tyle powiedzieć. Że mam już opuchłe i obolałe myśli, od gromadzenia tych kawałków szkolnej codzienności, w których on choć przez chwilę zaistniał. Że mam wielką ochotę przebić ten bąbel jakimś słowem. Norbert głaszcze moje plecy. Oddycha w moje usta. Absorbuję chciwie jego zapach. Znowu myślę. Że te chwile mogłyby sobie tak trwać. Zapętlić się w czasie. I tak pozostać. Bez słów. Niedopowiedziane. Niewymówione. W głowie układam sobie słowa, które chciałabym aby mi powiedział. Sztuka afirmacji. Dobrze sobie wmów, a uwierzysz. Ręce Norberta chcą coraz więcej, coraz dalej, coraz szybciej. Nie wiem, co wydarzy się za chwilę. Mam wrażenie, że las się z nas podśmiewuje. Ludzie (szumi bezgłośnie) z drzewa przecież sami zeszliście jeszcze tak niedawno, a natura was przeraża. Drapie was, jest niewygodna, niedopasowana. Musicie ją najpierw przetworzyć, przerobić na mebel, by się jej nie bać. Kładziemy się, jakby niechętnie, na kosmate podłoże. Mamy przecież ochotę na siebie a nie na liście i patyki. Mrówki i krzaki. Wszystko dzieje się teraz szybko. Za szybko. Podnosi mi spódnicę. Szorstki materiał oplata mi teraz brzuch. Odchyla majtki. Nie chcę, aby to robił. Nic nie mówię. Nie tak miało być. Słyszę jak rozpina rozporek. Jest nade mną. Wpycha język w moje

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych