Norbert... Norbert...
opowiadanie z cyklu Kochankowie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Trzy godziny... Czego ja chcę? Chodziłam po mieszkaniu, ale myślami byłam jakieś sto kilkadziesiąt kilometrów stąd. Spoglądałam na telefon. Podeszłam bliżej. Podniosłam słuchawkę. Wybrałam numer. Halo? głos Norberta. Cześć... Cześć Marta... Norbert, przyjedź... Marta, co masz na sobie...? Granatową koszulkę... Nie pytam o koszulkę... Norbert przyjedź... Tylko to potrafiłam mu powiedzieć. Będę w piątek. Pa, do zobaczenia. Odłożyłam słuchawkę. Prowadzenie erotycznych rozmów przez telefon irytowało mnie. Te idiotyczne jęki w słuchawkę. Udawana namiętność. Seks potrzebuje fizycznej bliskości, dotyku. Był wtorek. Piątek znajdował się bardzo daleko, po drugiej stronie przepaści środy i czwartku. Znowu telefon. Halo? Cześć Marta (to Wojtek). Cześć... Będę dziś wcześniej w domu, przyjedziesz? Nie mogę Wojtek... Stało się coś? Nie... Tak... Nie wiem... To znaczy tak... Marta, co jest? Nic... Jak miałam mu powiedzieć, że były dwie Marty? Jedna chciała tego, co powinna chcieć, a druga zupełnie czego innego. Teraz byłam tą druga Martą. Wojtek, zadzwonię później, dobrze? Dobrze, pa. Nie zadzwoniłam. Cały czas nie robiłam nic innego, tylko czekałam na Norberta. Jego usta. Jego ręce. Jego zapach. W piątek rano zaczęłam się bać. Przerażała mnie nieuchronność końca tego spotkania, które się nawet jeszcze nie zaczęło. Umówiliśmy się, że przyjedzie do mnie, a potem gdzieś wyjdziemy. Mieszkałam z rodzicami. Nie miałam zielonego pojęcia dokąd pójdziemy. Dochodziła siedemnasta. Rodzice kręcili się w przedpokoju. Marta, wychodzimy... Boże, nie przesłyszałam się? Mamo, przyjeżdża Norbert, idziemy do Kaśki na imprezę. On na pewno nie będzie miał jak wrócić do domu... Czy mógłby przenocować w gabinecie taty? Sytuacja był absurdalna. Wiedziałam, że bardzo lubili Norberta, że będzie im głupio odmówić. Nie miałam prawa stawiać ich w takiej sytuacji. Nie mogli się na to zgodzić. Marta... jak sobie to wyobrażasz...? Zwyczajnie. Po prostu wracamy z imprezy, Norbert przenocuje, a rano pojedzie do domu... Wszyscy myśleliśmy o tym samym. Nasze myśli nie ubrane w słowa kłębiły się w przedpokoju niczym ciężkie chmury. Wiedziałam, że oficjalnie nie mogli się zgodzić. Ich zgoda oznaczałaby przyzwolenie na wszystko, co mogło się zdarzyć między ich córką, dziewiętnastoletnia kobietą, i prawie rok starszym facetem. Dobrze, powiedziałam by przerwać męczące milczenie. Postaramy się upchnąć Norberta u kogoś innego... Trafiłam w dziesiątkę. Marto, odezwała się mama, jeśli nic nie znajdziecie to oczywiście, niech Norbert przenocuje u nas. Ojciec udawał, że nie słyszy tych słów, pochłonięty wiązaniem krawata.
Kiedy zadzwonił do drzwi, moje serce zwariowało. Powoli otworzyłam. Marta... Norbert... Dotknął ustami moich ust. Delikatnie. Przez krótka chwilę. Rozbierał kurtkę, a ja patrzyłam na niego. Dawno się nie widzieliśmy. Czas odgrodził nas ścianą obcości. Podszedł do mnie. Położył dłonie na moich biodrach. Ściana runęła bezgłośnie. Zjesz coś? zapytałam wbrew sobie. Chciałam na niego jeszcze chwilę poczekać. W tym czekaniu było tyle napięcia, magii... A może to czysta fizjologia? Tyle, że ładnie wystrojona w tęsknotę, opatulona emocjami? Nie nie, zaprzeczyłam natychmiast. W takim razie co? Czy można się uzależnić od ciała jednej jedynej osoby? Jeśli nawet istniała odpowiedź na to pytanie, na pewno nie znajdę jej teraz. Nie Marta, nie chcę jeść... Stanął za mną. Włożył ręce pod moja koszulkę,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marta
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…