Opowieść Bez Tytułu - Rozdział 1, czesc 2
Druga część pierwszego rozdziału. Wciąż bez tytułu =). Była długa przerwa w publikacji, z powodu kłopotów z netem ;]. Zarazem dodaje prawie cały drugi rozdział. Miłego czytania :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zbliżała się północ. Niski, młody mężczyzna z krótką, starannie przystrzyżoną brodą, tupał niecierpliwie nogą w bruk. Nie podobała mu się ta okolica - portowe doki nie były miejscem dla kogoś jego pokroju. Co parę chwil nerwowo sięgał do jednej z licznych kieszeni swojej ciężkiej szaty, by sprawdzić godzinę na małym, złotym zegarku. Malutka kropla wody rozbiła się o jego nos. - Nie dość, że się spóźnia, to jeszcze zaczyna padać... - wyszeptał sam do siebie, zakładając na głowę kapelusz o szerokim rondzie. Gdy jego kieszonkowy zegarek wskazał kwadrans po północy, zirytowany ruszył w kierunku głównego placu Nathyrfu, gdzie mieściła się gospoda w której nocował. Nagle zatrzymał się ze złośliwym uśmiechem na twarzy. Skręcił w mniejszą ulicę, wiodącą w głąb okołoportowych zabudowań. Złoży pośrednikowi niespodziewaną wizytę. Stawiał szybkie kroki, omijając - dopóki było to możliwe - powiększające się kałuże, aż stanął przed starym, wielkim murowanym domem. Choć z okien nie dobywało się światło i budynek wyglądał na opuszczony, mężczyzna wiedział, że obserwuje go conajmniej kilka par oczu, a wewnątrz wysokiego domu kwitły intrygi i drobny handel. Po chwili wahania wspiął się po kilku schodkach prowadzących do drzwi i zanim zdążył zastukać żelazną kołatką, odezwał się głos: - Czego tu szukasz o tak późnej porze? - Wpuść mnie - powiedział surowo niski człowiek. - Muszę się zobaczyć z Keliarem. Natychmiast. Nastała chwila ciszy. Moment później drzwi się otworzyły. W środku było gwarno, mnóstwo wątłych postaci siedziało przy stołach, pijąc, śmiejąc się i przechwalając. Prawie wszyscy wewnątrz byli ubrani w ciemne i praktyczne ubrania, toteż po chwili zebrani nieco ucichli, gdy zobaczyli bogato ubranego gościa, który czuł na sobie dziesiątki spojrzeń. - Cóż cię tutaj sprowadza, drogi Terrenthalu? Czyżbyś ponownie potrzebował usług moich ludzi? - ktoś odezwał się głośno. Wszystkie głowy odwróciły się w kierunku wysokiego człowieka, stojącego na schodach wiodących na wyższe poziomy budowli, do którego należał głos. Blond włosy sięgały mu do ramion, był ubrany w drogi, lecz niewątpliwie praktyczny strój. Biżuteria połyskiwała na jego dłoniach i szyi. Terrenthal, nie zwracając uwagi na pozostałych zgromadzonych, ruszył pewnym krokiem w kierunku schodów. - Myślę, że "twoi ludzie" nie są wystarczająco kompetentni, by powierzać im jakiekolwiek dalsze zadania - powiedział stanowczym tonem. - Jeden z nich albo wpadł, albo przywłaszczył sobie to, co zamówiłem. Za chwilę sam się przekonasz, Keliarze, jakich ludzi rekrutujesz w szeregi tej gildii! W sali rozległy się szepty. Ucichły, gdy mag wydobył z torby przerzuconej przez ramię kryształową kulę. Keliar wolnym krokiem zszedł na parter i stanął obok maga, który już umieścił magiczny kryształ na małym stojaku na stole. - Cóż, zatem pokaż nam zdradę! - rzekł ze śmiechem mistrz gildii. - To jakis absurd! Oskarżasz o złamanie zasad gildyjnych człowieka, który jeszcze nigdy nie zawiódł. Nie słuchając już słów Keliara, Terrenthal zaczął odprawiąc magiczne gesty i wypowiadać formułę czaru. Na powierzchni kryształu powoli formował się obraz. Ku zadowoleniu wszystkich obserwujących zajście złodziei i zdumieniu maga, kryształ spoczywał nie w kieszeni złodzieja, lecz na piersi jakiejś kobiety! Czarownik po chwili oddalił nieco obraz, by objąć widzeniem większy obszar. Dziewczyna była
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atreides
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…