Pamiętam i nie zapomnę... cz.1
Opowiadanie pewnej matki, której córką była dziewczynka z zespołem Downa. Wstęp.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pamiętam, było jesień. Złociste korony drzew ozdobiły parki w całej Polsce, a ziemia wyłożona była liściastym dywanem w najpiękniejszych kolorach tej pory roku. Leżałam w sali porodowej. Obok mnie, mój mąż. Trzymał mnie za rękę. Jego uścisk był wtedy taki ciepły i tak miły... Szkoda, że nigdy się nie powtórzył. Przed chwilą urodziłam. Ocierano mi z czoła pot. Byłam zmęczona i przeraźliwie chciało mi się spać, ale postanowiłam, że nie zmrużę oczu dopóki nie zobaczę mojego dziecka. Wiem, że to dziewczynka, tylko tyle usłyszałam kiedy lekarze wzięli ją i otulili miękkim kocykiem. Marek mówił, że jest słodka. Wierzę mu, mój mąż jeszcze nigdy mnie nie okłamał. Ufam mu jak nikomu na świecie. Do sali wszedł doktor. Nareszcie, byłam taka zniecierpliwiona. Stanął na de mną. Najpierw spojrzał na mnie, później na mojego męża. Widziałam po jego wzroku, że coś jest nie tak. - Niestety...- przerwał, jak by nie wiedział co ma powiedzieć. Ta sekunda oczekiwania na dwa, trzy słowa przedłużyła się znacznie. W końcu jednak zdecydował się powiedzieć to co ma do powiedzenia. - Państwa córka jest chora. Obawiamy się, że może to być zespół Downa. Co? Na początku nie do końca to do mnie dotarło. - Słucham?- zapytałam, niedowierzając. - Dziewczynka ma zespół downa. Wygląda na to, że jest w wysokim stadium rozwoju. Niewykluczona jest śmierć dziewczynki w najbliższym czasie. Przeżyłam szok. Jak on tak po prostu powiedzieć, że moja córka, Zuzia może umżeć?! Panie! Ile bym dała, aby to mi się śniło. Spojrzałam na Marka. On wyczuł moje spojrzenie i odwzajemnił mi je. Marek zawsze był opanowany. Mimo trudnej sytuacji powiedział parę słów, które brzmiały bardzo cicho, ledwo były…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pitex_94
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…