Platforma
Platforma
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Chciałem napisać opowiadanie, lub scenariusz. Jeszcze wczoraj chciałem. Miał być o dwojgu ludzi. Nie, wprost powiem. Miał być o miłości. Jak zwykle zresztą. Mało pociągające. Oklepane, wytarte i przeżyte przez każdego z was. On miał być szarym mężczyzną. Po trzydziestce. Nic szczególnego. Sarkastyczne, wręcz cyniczne podejście do życia. Bez perspektyw na stały związek. Bez perspektyw z własnego wyboru. Ona miała być równie zrezygnowaną kobietą. Ale nie chciałem nakładać im masek smutku. Nie chciałem też pokazywać „flaków” ich osobistej tragedii, jeśli można tak to nazwać. Tragedii po cichu. Wręcz gnicia pod fasadą sztucznego uśmiechu. Nie. Chciałem, żebyście wy to zobaczyli. Ich bezsensowne bycie. Ich beznadziejne trwanie między pracą, samotnym domem, butelką wina na wieczór, telewizorem. Chciałem pokazać to w kolorach, żeby kontrasty powoli rozdzierały wasze serca. A potem w tych samych kolorach chciałem ich ze sobą złączyć. Najpierw powoli. Tylko wzrokiem. Zupełnie przypadkiem. Na granicy kiczu. Potem głębiej. Wejść w myśli obojga. Myśli opisujące pragnienie, pożądanie, niemoc. Wiem, patetyczne, wręcz mdłe. Ale chciałem, by każdy z was poczuł tę początkową mdłość, która przerodziłaby się w ekstatyczną miłość skonsumowaną w jej domu, w jego łóżku, w hotelowym przypadkowym pokoju. Patrzylibyście jak urzeczeni na ich zatopione w sobie oczy. Na ich ciała śpiące po upojnym stosunku. Na krople ich potu. Na to, że mogą być ze sobą, że nic nie muszą sobie mówić, że są połówkami spotykającymi się raz na całe życie, na pokolenie, na chwilę. Na tę jedną chwilę, która miała trwać kilka tygodni. Bez cienia nieporozumienia. Bez żadnej skazy. Byliby nieludzko szczęśliwi. Zazwyczaj w świetle niewyłącznej sypialnianej lampy. Albo przy kuchennym stole, lub na nim, kochając się do nieprzytomności. Lub też wyjeżdżając na pierwszy wspólny wyjazd,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…