Wróć do katalogu

Prawie jak fantasy

całkiem nielogiczne opowiadanie fantasy

Abazigalopublikowano 25 listopada 20078 min czytania 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W roku 665 po śmierci Wielkiego Drunkera w małej wiosce o wdzięcznej nazwie Gówno Wielkie na skraju lasu Humpsiompsium (w języku starożytnych baboli oznacza to „wszędzie ku*wa jabłonie”) ludzie spali jak nigdy w życiu. Niesamowita cisza jaka zaległa w całej osadzie wspomagała sny mieszkańców. Duży, aczkolwiek jeszcze młody, z upośledzeniem umysłowym oraz paraliżem prawej nogi, Alfons obudził się koło północy. Śnił o pięknej kobiecie ubranej w białą, jedwabną suknię z czerwonymi cekinami w seledynowe groszki. Spotkał ją u siebie na ganku przed domem, proszącą o pomoc. Alfons już chciał jej pomóc, zdjął nawet spodnie, gdy nagle usłyszał odgłosy kroków dochodzących z przed domu. Obudził się i nakrył głowę pierzyną przestraszony. Ktoś rzucił cegłą w okno. Jednak nie narobił dużej szkody, gdyż nie mieli szyby w ramie. Alfons krzyknął przestraszony: -Kto tam? -To ja. Piękna kobieta z twojego snu. -Nie możesz być kobietą z mojego snu. Ja sobie tą panią wymyśliłem. -Ależ nie, Alfonsie. Jestem właśnie nią. Dokończmy to co zaczęliśmy. -Ja nie wiem jak. Nie wiem o co chodzi. Może zawołam tatusia? -Nie - powiedziała stanowczo kobieta - Potrzebuję tego od ciebie. Tylko ty możesz mi pomóc - powiedziała to milutkim głosikiem. -Ale jak? – zapytał Alfons. -Otwórz drzwi to ci pokaże. Alfons przebiegł przez korytarz podniecony i podbiegł do drzwi. Drzwi były wykonane z gówna i słomy jak wszystkie drzwi w wiosce, ponieważ nastała moda na rzeczy zrobione przez samego siebie (mieszkańcy wioski trochę źle zrozumieli to hasło „coś własnej roboty”). Przekręcił klucz w zamku i otworzył je na oścież. Uchyliły się bezszelestnie, co trochę zdziwiło chłopaka, gdyż zawsze skrzypiały na całą okolicę. Alfons wyszedł przez okno. Rozejrzał się po okolicy. Zobaczył dom sąsiada, w którym nie paliło się żadne światło. „Nie umie włączyć światła, stary pierdoła” pomyślał chłopiec. Obrócił głowę w drugą stronę. Zobaczył długą szosę – koniostradę Północ – Dalsza północ. Jednak na całej widocznej trasie była pusta. Nigdzie nie widział żadnej kobiety. -Halo, gdzie pani jest? – zapytał cicho. -Tutaj – odpowiedział słodko głos. - Za rogiem. Alfons w pośpiechu wyjrzał za róg i powiedział: -Czemu wygląda pani jak brudny szczur wyjadający resztki dzisiejszego obiadu którego nawet Azor nie chciał ruszyć? -Z drugiej strony domu, ciemnoto... aniołeczku.- szybko się poprawiła. Chłopak wybiegł za zakręt i stanął jak wryty. Stała tam jakaś postać schowana w cieniu. Alfons nie widział jej twarzy. Jedyne co mógł zobaczyć to dziwne runy wyszyte na rękawach czarnej szaty, błyszczące w świetle gwiazd. -Proszę się nie opierać o ścianę domu, gdyż wykonana jest z delikatnego materiału (własnej roboty). Kobieta spojrzała na niego z ukosa (miała zespół downa). Maluch chciał uciec albo chociaż krzyczeć, ale jego ciało odmówiło mu posłuszeństwa tudzież nie mógł się w ogóle poruszyć. Mógł tylko oddychać i patrzeć jak mroczna postać podchodzi bliżej i łapie go za jaja. -Hmmm… niezły towar. Przerzuciła gzuba przez ramię. -Kolejny naiwny bachor. Arcykapłani będą zadowoleni. – odezwał się niski, męski głos. Tak naprawdę ta kobieta była transseksualistą, która bardzo lubi małe dzieci. -Poza tym, sam jesteś małym szczurem wyjadającym resztki po psie. – powiedział i odszedł w stronę gór. On już zdobył siedmioro dzieciaków na ofiarę. *** Trzech kapłanów Zarżniy-Kosą’y, bogini mordu i nikczemności, weszło do komnaty. Mieli założone na siebie granatowe szaty, które zdobiły na rękawach różowe runy. Ściany komnaty wykonane były z brązowej substancji niewiadomego pochodzenia. Na środku pomieszczenia był narysowany trójkąt, w którym znajdowały się magiczne symbole (w tym znaczek Batmana). Kapłani rozstawili się w równych odległościach wokół…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych