Wróć do katalogu

Przekraczając próg czyjegoś mieszkania wkraczam w

Właśnie po raz kolejny to zrobiłem. Przekroczyłem próg czyjegoś mieszkania i wkroczyłem w zupełnie nieznany mi świat.

fixon, opublikowano , 15 min czytania, 2,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Właśnie po raz kolejny to zrobiłem. Przekroczyłem próg czyjegoś mieszkania i wkroczyłem w

zupełnie nieznany mi świat. Znacznie potęguje fakt, iż w tym mieszkaniu jestem po raz pierwszy a

więc jeszcze nie wiem jak się mam tu poruszać. Czy mam dużo miejsca, czy wręcz przeciwnie?

Przebiegam szybko wzrokiem po mieszkaniu. Jak widać jest to kawalerka. Zwykła mała kawalerka.

Jeszcze stare budownictwo. Zauważam to po drewnianym, poniszczonym parkiecie. Zupełnie takim

samym, jaki ja posiadam w swym mieszkaniu. Mam tu dziś nocować. Jest nas tu czworo. Może

przedstawię pokrótce osoby, jeżeli państwo pozwolicie? WAKACJE - słońce przyświeca tylko ludziom o jasnych sercach, tak jak temu człowiekowi.

Uśmiech z jego twarzy nie znika nigdy. Także poczucie humoru. A ma je w nieograniczonych

ilościach. Czasami ciężko z nim się porozumieć, gdyż wszystko zamienia w żart. A wszystko to

dzięki nieograniczonych warstwach dobrego humoru, który zalega w nim całymi pokładami. Nie musi

sięgać po jakąkolwiek używkę, gdyż ona nie jest mu do niczego potrzebna, by coś w sobie poprawić.

Sam decyduje o swoim humorze a nie zdaje się na sztuczne pobudzanie mózgu w celu dokonania

pewnych sztucznych doznań. Wolność myśli dla każdego, i to bez sięgania po coś mocniejszego niż

woda mineralna (nie gazowana). PEDRO - wszystko powinno znajdować się na swym miejscu. Nie lubi bałaganu ani nieporządku.

Wszystko powinno być starannie zaplanowane. I to o wiele wcześniej. Porządek miarą sukcesu.

Człowiek ten jest konkretny, jeżeli da się z kimś coś załatwić, ale tak bez ściemniania i

niepotrzebnego gadania, to tylko z nim. Nie lubi bardzo zbędnego gadania. Szczególnie obietnic

bez pokrycia. Każda czynność musi być wcześniej zaplanowana i następująca po kolejnej znajdująca

się w określonej wcześniej kolejności. KAJA - miłośniczka dobrej zabawy i dobrych ludzi. Siostra Wakacji. W ich żyłach płynie

wspólna radosna krew. Posiada tysiące zalet, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w

społeczeństwie. Okażą się one w tym oto opowiadanku niezbędne do przetrwania do jego końca. Nie

wszyscy są jej charakteru. A szkoda, bo może wtedy było by znacznie łatwiej żyć i oczywiście

przyjemniej. FONZI - autor tegoż to opowiadania. Targany tysiącami namiętności będzie się spalał i

kończył znów. Aż zastanie go blady świt. Każdy z nas starał się zdjąć buty w przedpokoju, lecz z powodu ograniczonych rozmiarów

było to zadanie niewykonalne. Jako pierwszy zdjąłem buty i udałem się do głównego i jak na to

wskazywało jedynego pokoju. Książki stoją równo poustawiane na półkach. Zawsze w nowym mieszkaniu

to najpierw przykuwa moją uwagę. Klasyka. Sienkiewicz, Prus, Reymont. Gdy patrzę na ilość

książek, które napisał Sienkiewicz, jestem zdumiony. Ta ilość jest spora. Widać facet robił to co

lubił. To zupełnie tak jak ja, stwierdzam po chwili. Lecz chyba mu nie dorównam. Pod względem

ilości jak i języka, którym się posługiwał. Jak to zawsze w nowym mieszkaniu czuję

podenerwowanie. Chodzę niespokojnie po mieszkaniu, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca.

- Dlaczego tak wciąż chodzisz? Usiądź sobie? Czy masz jakieś owsiki? - zagaduje Wakacje.

- Po prostu w nowym mieszkaniu musi minąć chwila zanim się zaaklimatyzuję.

- Już minęła. - powiedział. Niestety ja tego jeszcze nie odczuwałem. Udałem się do kuchni w

poszukiwaniu eliksiru młodości i wiecznej radości, jakim było piwo.

- Kaja czy możesz mi powiedzieć w której reklamówce znajduje się moja własność, zakupiona za

ciężkie pieniądze? Spojrzała szybko na reklamówki, niektóre już zostały rozpakowane.

- Sprawdź w tej stojącej przy ścianie. – powiedziała. Zajrzałem do niej. Na wierzchu nie było ich

widać. Wsadziłem jednak rękę w głąb, pogrzmerałem trochę i wyciągnąłem to, o czym marzyłem.

Chwilę mocowałem się z puszką, lecz udało mi się ją otworzyć. Pierwszy głęboki łyk. Drugi trochę

mniejszy. Chwila przerwy, i na pierwsze objawy upojenia nie trzeba było długo czekać. Szum w

mojej głowie, lecz któż się o tym dowie oprócz mnie samego? Zanuciłem przez chwilę znaną

wszystkim melodię, lecz nikt jej nie rozpoznał. Nie każdy z nas poświęca tyle czasu oddawaniu

słuchaniu się muzyce, co ja. Upaja mnie ona i dostarcza niezwykłych doznań.

- Kaja czy posiadasz jakiś sprzęt nagrywająco - odtwarzający? - zapytałem.

- Niestety nic takiego nie mam. - odpowiedziała. Trochę ta wiadomość mnie zmartwiła, lecz nie

dałem tego po sobie poznać. Trzeba starannie kryć niektóre negatywne emocje.

- Szkoda. Moglibyśmy włączyć jakiś rozrywkowy utwór i trochę poskikać.

- Mam tylko kablówkę. W niej powinno być kilka kanałów muzycznych. Telewizja została jednak opanowana przez Wakacje. Oglądał Discovery gdzie kilku śmiałków skakało

ze spadochronów.

- To jest dopiero odwaga. Muszę kiedyś się na to zdobyć. Wpierw jednak muszę zrobić kurs

spadochroniarza. Kaja wystawiła głowę z kuchni, w której robiła kanapki. Wszyscy byli bardzo głodni. Popatrzyła

przez chwilę na program, po czym powiedziała:

- To nie dla mnie. - po czym powróciła do wykonywanej czynności. Wakacje siedział i oglądał dalej

program, który bardzo go wciągnął. Nic w tej chwili nie miało dla niego znaczenia. I nic poza tym

programem go nie interesowało. Przez chwilę skupiłem się na telewizji. Lecz w przeciwieństwie do

mojego sympatycznego kolegi, nie bardzo mnie to zainteresowało. Pociągnąłem spory łyk z puszki, o

mały włos nie krztusząc się przy tym. Jak na razie nikt nie przejmował inicjatywy. Pedro siedział

i co raz spoglądał na kuchnię kiedy wreszcie pojawi się taca z kanapkami.

- Siostra! - zakrzyknął brat. - Długo jeszcze? - nie usłyszał odpowiedzi, gdyż właśnie o to

pojawiła się ona i postawiła na ławie tacę z kanapkami. Każdy od razu pochwycił kanapkę i połknął

ją prawie w dwóch kęsach. Ja z kanapką w jednej a piwem w drugiej, delektowałem się jednym i

drugim.

- A tak mówiąc między nami to czym się w życiu zajmujesz Kaja? - zapytałem. Właściwie nic o niej

nie wiedziałem. Może odsłoni trochę welon tajemnicy.

- Księgowość. - odparła po chwili.

- To tak jak ja, bardzo dawno temu. Ale wyparowałem stamtąd. Nie potrafiłem sobie radzić z tą

nagonką, jaka tam panuje. A ty? - przyjrzałem się jej. Byłem ciekaw czy powie mi prawdę, czy

tylko udzieli jakieś wymijającej odpowiedzi.

- U mnie panuje to samo. Wszędzie podejrzewam tak jest. Masz rację, najważniejsze jest móc

odreagować na stres. Dla mnie jest to karate. Tam wyrzucam wszystkie nagromadzone emocje.

- Masz już jakieś osiągnięcia?

- Dopiero od niedawna należę do tego zgromadzenia. Nagle dotarło do mnie iż ja, gdy pracowałem nie potrafiłem w żaden sposób zwalczyć ogarniającego

mnie znużenia tą całą bieganiną za kilkoma nic nie znaczącymi papierami. Może gdybym tak huknął

kilka razy kogoś w głowę to nie czułbym już takiego naładowania kolejnego dnia w pracy. Ale to

też żadne wyjście. Ciągle do przodu. Do przodu. Na skos.

-Kto idzie zapalić? - padło pytanie rzucone przez Kaję. Nie było chętnych oprócz mnie. Zawsze

zresztą pierwszy, gdzie tylko mnie wpuszczą. Wszędzie wywęszę jakieś zgromadzenie. Takie

zgromadzenie jest dla mnie możliwością wymiany zdań. Poczęstowała swymi papierosami. Ja natomiast

odpaliłem je. Najpierw jej, w następnej kolejności, sobie.

- Czy nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych