Wróć do katalogu

Przygody Królika Kiśla i Koguta Fagasa (5)

Co się zaczyna, kiedyś się kończy. (Czyli tak naprawdę nic już nie trzeba dodawać)

Wesker178, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PRZYGODY KRÓLIKA KIŚLA I KOGUTA FAGASA

Co się zaczyna, kiedyś się kończy

Przeraźliwe wycie ostrzegawczych syren zakłócało jedynie miarowe walenie ogromnych tłoków, trących o siebie, iskrzących się i gotujących w środku. Jedyna metalowa kładka pozwalająca bezpiecznie przejść nad tym piekłem była niestety poza zasięgiem Lisa. Przyczajony za ogromnym, tłustym silnikiem próbował wytężyć wzrok, lecz ciemność skrywająca pozostałą część Kombinatu pozostała nieodgadniona. Zgrzytające przemysłowe piece wypluwały wprawdzie z siebie niezliczone ilości gotującej się jeszcze surówki, to jednak w bardzo niewystarczającym stopniu rozświetlało mieszaninę mroku i pary. Gdzieś u góry, właśnie w tej chwili, zawaliło się coś metalowego, a pięciometrowe odłamki tego czegoś posypały się w dół jak rozbite, gigantyczne bombki. Towarzyszący temu wybuch nie zwiastował niczego dobrego. Lis wcisnął się pomiędzy palety z gotowymi częściami i zamarł w bezruchu. Najgorsze było to, że nie wiedział, z której strony zaatakują. Przeklinał w duchu swoją głupotę, swoją łatwowierność, która zapędziła go w sytuację bez wyjścia. To była jej wina. Ciemność przecięła smuga białego, skoncentrowanego światła, która wyruszyła w poszukiwaniu celu. Huk poruszających się tuż obok tłoków skutecznie tłumił odgłosy zbliżającego się oddziału SPK. Trzymając kurczowo karabin, czternastoletni Szary Lis płakał.

________________________

Kogut Fagas zerknął, tak jakby od niechcenia, na lustro przed sobą. Garnitur zbyt go uwierał, muszka nie pasowała kolorystycznie do całości, do tego jego piękny, czerwony grzebień, z którego był tak dumny, wyraźnie stracił cały swój blask. Ogólnie czuł się jakby przed chwilą ktoś go przeżuł i wypluł. Stres sprawiał, że drżały mu nogi. Pocił się jak na wieść o świętach. Miał sucho w dziobie i twardy jak kołek język. Nic dziwnego – żenił się. Do pokoju zajrzała jedna z druhen, Karolina, kuzynka panny młodej. - Widzę, że dałeś sobie radę z tą muszką. - Nie do końca – Wydusił z siebie Fagas – Nie pasuje do reszty, chyba ją... - Za chwilę zaczyna się ceremonia. Nie czas na wybrzydzanie, mój drogi panie. Powątpiewający kogut jeszcze raz zmierzył się w lustrze.

Goście dopisali. Nie licząc połowy Wydziału, stawili się również dawni znajomi pana młodego ze studiów, paru jajogłowych z Miejskiego Koła Filozoficznego pod wezwaniem najświętszego Arystotelesa Mądrego Inaczej, blisko dwudziestu przybyszów ze wschodniego wybrzeża, głównie palantów zajmujących się propagowaniem zdrowej żywności, drużyna podwórkowego baseballu, szukająca darmowej biby, dwie lotne eskadry straży pożarnej, broniące spokojnej zabawy i dobrego imienia związków zawodowych, krewni i znajomi Kasi, z czego połowa legitymizująca się niezdrowym pociągiem do żarcia, oraz grupa tancerek topless, paru klechów, banda służących i wałęsający się tu i ówdzie fotoreporterzy, dopełniający zbiorowisko. Królik Kisiel w ciągu piętnastu minut zdążył znienawidzić połowę z nich. - Co pan powie prasie o wypadku w fabryce Petrochemu? - To co zwykle. Wypierdalajcie w cholerę z tymi pytaniami.

Na dźwięk gongu większość z gości usiadła w ławkach i rozpoczęła się ceremonia.

________________________

Bezceremonialnie wywlekli go, ogłuszyli, skrępowali i wywieźli w nieznane. Od początku Lis wiedział, że nie będzie miał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych