Przygody Królika Kiśla I Koguta Fagasa (8)
Inwazja Komunistów z Jowisza! (Ciężko mi tu cokolwiek napisać. Przeczytajcie, i nie zapomnijcie ocenić oraz skomentować. Od tego zależy przyszłość.)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PRZYGODY KRÓLIKA KIŚLA I KOGUTA FAGASA
Inwazja Komunistów z Jowisza!
Radio już od bladego świtu terkotało wciąż o tym samym. I za cholerę nie dawało się wyłączyć. Na domiar złego dochodzące z zewnątrz wycie syren skutecznie odpędzało sen. Królik Kisiel musiał więc z ciężkim sercem wstać w końcu z wyrka i leniwie poczłapać do kuchni w poszukiwaniu czegoś na ząb. Przypadkowo znalazł w jednej z szafek proszki od bólu głowy, które czym prędzej zażył, w obawie przed nadciągającą migreną. - I po co tak napierdalać od samego rana? Żeby porządny obywatel nie mógł... W tym momencie ktoś nerwowo załomotał do drzwi. - Co za cholera...? – Burknął królik i przetoczył się do przedpokoju. - Sąsiedzie! Sąsiedzie! Żyje pan?! - A co mam, kurwa, robić?! Jak trzeba to trzeba! I nie wydzieraj się pan tak z rańca!! Za drzwiami ani chybi stał Borys z góry i gorączkowo usiłował dostać się do środka. - Otwieraj pan! Zaraz tu przyjdą!! - O kurwa, nalot!! Znajdą towar! – Wrzasnął Kisiel, próbując jednocześnie uciec do kuchni, schować się w kiblu i zabarykadować kanapą jedyne okno w sypialni. - Panie Kisiel, otwieraj pan, do kurwy nędzy!! Jesteśmy na ich drodze!!!
Całe miasto ogarnęła panika. Płonęły budynki, zawaliły się mosty, runęły barykady, obróciły się w proch dokonania tysięcy pokoleń. Wszędzie panowała rozpacz, ludzie rzucali się pod koła nadjeżdżających czołgów w nadziei szybkiego końca. Morza wylały, tamy przerwały a przynajmniej połowa kontynentów na świecie pogrążyła się na zawsze w mrokach epoki lodowcowej. Nie zostało już nic wartego ocalenia. Kisiel chciał kupić fajki w kiosku, ale okazało się, że ten zamienił się w kupkę gruzu. - Kurwa, to chociaż wywieście informację, że remanent... Olbrzymi cień przesłonił resztki słońca. Dał się poczuć drażniący zapach metalu. - ZOBACZ, PIOTRZE, A TEN TU PRZEŻYŁ. Królik zadarł głowę do góry i ujrzał stojące tuż obok dwa trzydziestometrowe roboty. - O ja pierdolę... - WIDZĘ, MATEUSZU, ALE JAK ON TEGO DOKONAŁ? - NIE WIEM, PIOTRZE. SĄDZĘ JEDNAK, IŻ TRZEBA SIĘ TEMU PRZYJRZEĆ. - MASZ RACJĘ, MATEUSZU. WEŻMY GO ZE SOBĄ DO DOWÓDZTWA. Gigantyczne pomieszczenie wypełniał po brzegi jakiś zawiesinowy, fioletowy gaz, który jednak nie przeszkadzał królikowi oddychać. Zapatrzony w niewidoczny sufit nie zauważył wejścia jednego z robotów. - JAK SIĘ CZUJECIE? JESTEŚCIE GOTOWI DO KONWERSACJI? - Eeee... – Kiślowi zaplątał się język między zębami. – Eeee... błeee... bła błe... - ZARAZ WAM TO PRZEJDZIE. MOŻEMY IŚĆ.
I poszli. Robot musiał posłużyć się specjalną pincetą, aby w ogóle podnieść królika z podłogi i wsadzić go sobie do kieszeni. Całą drogę latały wokół nich chmary czujników starających się za wszelką cenę zeskanować dosłownie każdy kawałeczek ich ciała.
Sala obrad mieściła się w głównej kabinie statku. Większość już przybyła, tak więc wchodzącego właśnie Mateusza przywitano oklaskami. Ten czym prędzej skłonił się w akrobatycznym geście po czym sięgnął do kieszeni, wyjął stamtąd królika i umieścił go na przygotowanej do tego celu szklanej płytce, która powiększyła obraz kilkunastokrotnie.
- A WIĘC TO JEST TO, CO PRZEŻYŁO. – odezwał się barytonem najstarszy robot. - O... o co chodzi... gdzie ja jestem... i co to za kutafony... Kisiel czuł się już o wiele lepiej. Szczerze mówiąc, czuł się wspaniale. - POZWÓL, ŻE PARĘ SPRAW WYJAŚNIMY, TOWARZYSZU. JESTEŚMY PRZYBYSZAMI Z INNEJ PLANETY. Z JOWISZA, KONKRETNIE. NAJECHALIŚMY ZIEMIĘ, GDYŻ W TAKIM CELU NAS STWORZONO. BĘDĄC PRZEJAWEM O WIELE WYŻSZEJ INTELIGENCJI BEZ TRUDU UDAŁO NAM SIĘ PODBIĆ W KRÓTKIM CZASIE CAŁY WASZ OGÓLNOPLANETARNY KONSOMOŁ. OWSZEM, STAWIALIŚCIE OPÓR, ALE BEZSKUTECZNY. JAK ZWYKLE ZABRAKŁO WAM ZJEDNOCZENIA I BRATERSKIEJ WIĘZI MIĘDZY NARODAMI. KTO WIE, GDYBY MĘŻNY PROLETARIAT ODZYSKAŁ CHOĆ CZĘŚĆ SWEJ DAWNEJ POTĘGI... - ZA KOMUNIZM!! – Krzyknęli naraz pozostali. Królikowi zadźwięczało w uszach. - ZA KOMUNIZM, BRACIA! ALE, ALE... – Ciągnął dalej dowódca. – PRZECIEŻ JESZCZE NIE WSZYSTKO STRACONE! ZGODNIE Z NACZELNYM PROGRAMEM ZAMIERZAMY JEDNAK ZBUDOWAĆ TU TĄ, JAK WY JĄ NAZWALIŚCIE, UTOPIĘ. JEDYNIE KWESTIĄ CZASU BĘDZIE POWSTANIE NOWEJ, SILNEJ KLASY ROBOTNICZEJ, ZDOLNEJ SWĄ CIĘŻKĄ PRACĄ SŁUŻYĆ ROZWOJOWI IDEI SOCJALISTYCZNEJ NA CAŁYM GLOBIE. A STĄD JUŻ BLISKA DROGA DO KOMUNIZMU, MATKI WSZYSTKICH POLITYCZNYCH USTROJÓW. - NIECH ŻYJE!! – Gruchnęli wszyscy zebrani w sali obrad. - TAK JEST, NIECH ŻYJE! PRZECIEŻ NIE MA TO JAK DOBRY, BEZPRETENSJONALNY KOMUNIZM. NIE POTRAFIĘ ZROZUMIEĆ, DLACZEGO WYBRALIŚCIE TEN KAPITALIZM, TEN GŁUPI I NIEDOSKONAŁY KAPITALIZM, DAJĄCY TAK WIELE NIEWIELU I TAK NIEWIELE WIELU!…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wesker178
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…