Wróć do katalogu

Puszcza - poznanie

Drugi "odcinek" opowiadania, które chyba jednak powstanie ;)

Selene, opublikowano , 7 min czytania, 1,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Świt jak zawsze przyniósł ukojenie. Delikatne światło sączyło się przez gęstą roślinność zasłaniającą wejście do jaskini. Restor powoli się budził. Przez pół nocy, jak zawsze, wstrząsały nim dreszcze. Wiedział, że musi znaleźć coś, co uchroni go przed brutalnym chłodem nocy. Teraz leżał spokojnie na posłaniu z mchu i wpatrywał się w wylot swojego schronienia. Czuł głód, jednak jeszcze ciągle chciał trwać w pozycji, w której się znajdował. Myślał... Nie, nie myślał. Tkwił tak bez ruchu. Myślenie dawno przestało mu wychodzić na dobre. Zawsze, gdy myślał, coś nieoczekiwanego napadało go znienacka i dawało tylko małe szanse obrony, z których cudem udawało mu się skorzystać. Wreszcie powziął postanowienie. Uzbroił się w znaleziony kilka dni wcześniej spory, ostro zakończony kij i wyszedł na poszukiwanie pożywienia. Pierwsze co zrobił, to skierował swe kroki w stronę polany, na obrzeżach której rosły drzewa (jak mu się zdawało – w istocie były to zaledwie krzaczki) mające jadalne owoce. Wyciągnął takie wnioski podczas obserwacji ptaków i małych ssaków, jak jadły niewielkie, żółtozielone owocki, kształtem przypominające śliwki. Gdy sam spróbował stwierdził, że nie dość, że żyje i dobrze się czuje po skosztowaniu, to znalazł coś, co pozwoli mu przetrwać. Nazwał je „miniterkami”, sam nie wiedział, dlaczego właśnie tak. Miniterki okazały się być wcale soczyste i smaczne. Teraz nazbierał ich sporo, spłoszywszy wpierw natrętne ptaki, i zaniósł je do swojej siedziby. Następnie poszedł nad jezioro, do którego z wesołym wrzaskiem wpadał nieduży wodospad. Różne gatunki kwiatów, okalające zbiornik wodny, tworzyły bajeczną gamę kolorów i zapachów. Zwłaszcza rano, gdy pierwsze promienie słońca miekko ocierały zmarzniętej ziemi łzy w postaci rosy, ich widok zapierał dech w piersiach. Restor boso przemierzył to zjawiskowe miejsce, napił się wody i zatrzymał się na jednym ze sporej wielkości kamieni tuż koło wodospadu. O tej porze ryby (o dziwo normalnych rozmiarów) podpływały tuż pod powierzchnię wzburzonej wody, gdyż tu zawsze było więcej tlenu w ciągu dnia, niż w każdym innym miejscu w nagrzanym słońcem jeziorze. Na to właśnie czekał Restor. Ryb było tak wiele, że ich pole manewru było bardzo ograniczone, co zwiększało prawdopodobieństwo udanego polowania. Jeszcze niedawno Restor nigdy by nie ujrzał siebie w roli łowcy. Nie pomyślałby nawet o podobnym kiju jako o narzędziu potencjalnej zbrodni. A już tym bardziej nie takiej zbrodni, która zapewniłaby przetrwanie. Nawet, gdy był zmuszony wziąć to pod uwagę, długo toczył walkę z samym sobą. Teraz nie miał już oporów. Gdy głód zagląda w oczy, pierwotne zasady przestają był granicami. Wziął swoje zdobycze i ruszył w powrotną drogę. Nie przeszedł nawet paru metrów, gdy ziemia zadrżała i nagły podmuch ściął go z nóg. Gorączkowo ściskał ryby i usiłował wstać, jednak kolejna fala wiatru udaremniła mu ten zamiar. Podczas kolejnych gwałtownych napływów powietrza zdołał się opanować i zauważyć, iż są one dość regularne. Odczekał więc, aż podmuch ustanie i rzucił się w stronę pobliskich…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych