Rocznica
HPFf SB/RL (slash). Komu te terminy mówią wszystko, może zajrzeć. Komu nie mówią nic - odradzam lekturę, bo pewnie się nie spodoba. Poza tym - krótki, nastrojowy tekścik.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zamieściłam to na Forum Syriusza Blacka pod nickiem Hey Jupiter, zakładając się, że i tak zostanę rozpoznana po stylu. Dziwna rzecz - nie zostałam. No cóż - dość już tego ukrywania się pod pseudonimem. Miłego czytania.
Nawet bez patrzenia w kalendarz wiem, jaki jest dzisiaj dzień. Trzynasty maja. Jedna z gorszych dat-rocznic, jakie mogę sobie przypomnieć.
Zawsze miałem dobrą pamięć. Niestety. Do obrazów, słów, zdarzeń i dat właśnie. Zwłaszcza do dat. Wyczuwam ich nadejście niemalże tak, jak Remus pełnie - szczególnie po tamtym treningu w Azkabanie. Paradoksalnie, daty - powracanie do przeszłości - były jednym z niewielu sposobów zachowania choć odrobiny przytomności umysłu.
Z reguły są to złe wspomnienia. A nawet jeśli nie są złe, to bardzo smutne. Lub prawie żadne. A czasami zdarzenia się nakładają i doprowadzają w ten sposób do obłędu. No, może nie aż tak, niemniej jednak są takie okresy w ciągu roku, gdy w moich wspomnieniach dzieje się bardzo dużo, a pierwsze w życiu "A" z eliksirów i brawurowa obrona ścigającego przed tłuczkiem przeplatają się z trzecim przesłuchaniem w piwnicach Ministerstwa, absolutnie koszmarną awanturą rodzinną i totalną porażką sercową. I ja to wszystko sobie przypominam. Ze szczegółami.
Powszechnie utrzymuje się, że w Azkabanie zapomina się wszystko, nawet własne nazwisko. Że dementorzy wysysają każde wspomnienie, pozostawiając pustą skorupę... Nie wiem. Były okresy, kiedy nie potrafiłem przypomnieć sobie wielu rzeczy, były też takie, gdy wszystko stawało się mi się całkowicie obojętne, z reguły jednak umiałem sobie przypomnieć sporo... złego. Problemy sprawiały mi te dobre, bo ich nie czułem. Stawały się więc obce, jak treść książki przeczytanej nieuważnie przed paroma laty, nierealne wręcz. W zimnej i wilgotnej celi nie sposób przypomnieć sobie wieczoru w pokoju wspólnym Gryffindoru i trzaskającego na kominku ognia - można natomiast pamiętać o ostrej kłótni, która miała tam miejsce. I nawet te kłótnie jakoś mnie ratowały.
Trzynasty maja powracał rok w rok. Nie co dzień zdradza się najlepszego przyjaciela, nasyłając na niego najgorszego wroga - nawet jeśli panowie z Ministerstwa mieli na ten temat inne zdanie.
Chata i ten korytarz, a w szczególności wierzba bijąca, długo jeszcze kojarzyły mi się przede wszystkim z tamtym wieczorem. Nocą właściwie. I z tym strachem, panicznym strachem - o Remusa, o Jamesa, o Smarkera nawet. Że przez moją nieziemską głupotę i tchórzostwo coś się stanie. A w przerwach pomiędzy tym - i radzeniem sobie ze zdenerwowanym Peterem - rozmyślanie o pobudkach. Nie wiem, czy nie najgorsze.
Tak, jakbym nie mógł pomyśleć, zanim otworzyłem usta do Snape'a!
Pewnie łatwo byłoby powiedzieć, że miałem wszystkiego dość, a sytuacja mnie przerosła. Mogła przerosnąć. Sumy, wyrażona trochę wcześniej, podczas ferii wielkanocnych, groźba przeniesienia mnie do innej szkoły (w owym czasie tyleż koszmarna, co błogosławiona myśl), animagia, tamten poranek w Chacie sprzed kilku tygodni... Dużo. Ale nie aż tak. Tamtego nie da się usprawiedliwić niczym. Choć zrozumieć można. Tak sądzę. Ja rozumiem - Remus też - a reszta nie musi wiedzieć. Nawet Jamesowi nie powiedziałem.
Oficjalna wersja jest taka, że mi odbiło i uznałem to za świetny żart. Nastraszenie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ariel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…