Wróć do katalogu

Ropucha

Wakacyjne przygody.

wladtur48, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dzisiaj chcę opowiedzić wam niesamowitą historię, która wydarzyła się w górach Katskill, koło Nowego Jorku.Nigdy nie sądziłem, że fabuła zrodzona przez wierszową wyobraźnię sprawdzi się w rzeczywistości. Wiersz "Góry", opublikowany na blogu przerósł mnie wyobraźnią, co jest dowodem, że niekiedy jakaś siła wyższa kieruje naszym pisaniem. Opowiem przygody jakie przeżył Adaś na letnim campie. Była słoneczna, parna niedziela dnia piętnastego lipca dwa tysiace dwunastego roku. Wyjechaliśmy z Nowego Jorku, dokładnie o godzinie dziesiątej rano. Głównymi pasażerami długiego minivana była dwójka dzieci - dziewięcioletni Adaś i jedenastoletnia Julia. Całą urlopową wyprawę sponsorowali rodzice dzieci. Mieli nas dostarczyć bezpiecznie do ośrodka wczasowego, który znajdował niedaleko małego, górskiego miasteczka, o wdzięcznej nazwie Margaretwill. Szefem wyprawy była groźna babcia dzieci - Joanna. Podróż minęła bez żadnych przygód. Po czterech godzinach jazdy dotarliśmy do celu podróży. Okazało się, że był to obóz dla dzieci, wzmocniony armią opiekunów w różnym przydziale wiekowym. - Co ja tu robię - zadałem sobie milczące pytanie. Niewysokie góry pokryte lasami mieszanymi strzegły skrawka płaskiego terenu, porośnięty krzakami, gdzie szemrał górski strumyk, który poił okoliczną, dziką zwierzynę resztkami czystej, przeźroczystej wody. Kilka dwupiętrowych, starych budynków wczasowych, spory basen pływacki i trzy stawy rybne w których rezydowały żaby. Kort tenisowy i rozwieszona siatka do gry w siatkówkę - zapraszały. - Pokiwałem głową z dezaprobatą, głośno zaś chwaląc ośrodek. - Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda - z tą myślą, uzbrojony w optymizm, zacząłem swoje niezaplanowane wczasy. Rozładowaliśmy torby z prowiantem, po czym rodzice dzieci powrócili do Nowego Jorku. Jakby na powitanie nowych gości zbiegły się z okolicznych gór czarne chmury, wisząc złowrogo nad skrawkiem płaskiego lądu, jakim była nasza wypoczynkowa…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych