Rupture
"(...)Zawsze wydawało jej się, że okazywanie uczuć, zwłaszcza tych pozytywnych i silnych, to oznaka słabości..."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Powiesz mi wreszcie, o co chodzi? Bo zarzuciłaś jakimś fochem i... - Nie zarzuciłam fochem. I o nic mi nie chodzi. – siedziała na przeciwko niego patrząc jak nerwowo chodzi przed ławką i pali papierosa. Jakieś dwa dni temu może by się ucieszyła, że coś go w ogóle ruszyło, ale teraz nie miało to żadnego znaczenia. - A może jednak? Zrobiłaś się jakaś dziwna, jakbyś... - Nie obraziłam się na ciebie. Po prostu... nie wiem czego teraz ode mnie chcesz. I co w ogóle tutaj robię. – znieruchomiał. - No nie. Nie przeginaj. Przecież wiesz! – patrzył jej prosto w oczy. Po chwili wyrzucił niedopałek, podszedł bliżej i położył ręce na ramionach. Nie zareagowała. – Widzisz? Nie taka byłaś... jesteś... - Co? – nie umiała mówić o uczuciach. Nigdy. A już na pewno nie komuś, kogo ledwo znała. – Przecież w ogóle mnie nie znasz. Nie znałeś. Więc skąd możesz wiedzieć... - Ewa... proszę cię, powiedz co się stało... – gdy się poznali i gadali, mogłaby powiedzieć mu o wszystkim. Ale teraz? O nie. Był ostatnią osobą, której mogła teraz ufać. - Nic, mówiłam z tysiąc razy. Chodź, bo moja siostra ciągle dzwoni. Czekają na nas przy pomniku. - Nie skończyliśmy... – machnął ręką.
Siedziała zwinięta w kłębek, tuląc do siebie maskotkę. Te jego smutne oczy... czemu mu nic nie powiedziała? Ha. Proste. Zawsze wydawało jej się, że okazywanie uczuć, zwłaszcza tych pozytywnych i silnych, to oznaka słabości. Zwłaszcza, jeśli nie wiesz na czym stoisz. Z biegiem lat to założenie jedynie bardziej się umacniało i coraz częściej potwierdzało. Tak jak teraz. Zawsze bardziej bała się ludzi, którzy ranili albo mogli ranić, dlatego że kogoś bardzo dobrze znali. Premedytacja była wówczas czymś oczywistym, potrzebny był tylko powód. Ale ludzie raniący nieświadomie potrafią to zrobić boleśniej. I właśnie to zrobił. Teraz, tutaj...
- Wyjaśnisz mi wreszcie, o co nam wtedy poszło? O co chodzi do dzisiaj? Zmieniłaś do mnie stosunek i nie wiem o co chodzi... – teraz się nie wykręci. Jakież to było wszystko żałosne. - Powinieneś wiedzieć... – syknęła wściekle. - Ale nie wiem! – wyprowadzała go z równowagi. Nie mógł znieść całej sytuacji. Kumplowali się do tej pory, wszystko było w jak najlepszym porządku. I z dnia na dzień nagle wszystko się zmieniło. - Powiedz mi, co ty tak naprawdę o mnie wiesz...? – znów zaczynała. - Nie zmieniaj tematu! - Nie zmieniam! Właśnie o to mi chodzi! Mówisz coś, albo myślisz sobie coś, w ogóle mnie nie znając! - Wiesz dobrze, że nikogo nie można do końca poznać. I o czym niby mówię?! – coś powoli zaczynało mu świtać, ale nie był w stanie dokładnie określić, co. - Ale ty nie znasz mnie W OGÓLE, rozumiesz? Nic o mnie nie wiesz! Nic o mojej przeszłości, o moich innych znajomych. Niczego nie wiesz, a mówisz... twierdzisz... – spuściła wzrok. Oddech. Nie powie tego, bo przestałaby kontrolować swoje pięści. - Możesz jaśniej? Masz rację, nie znam twojej przeszłości, ale ona przecież nie jest taka ważna... Nie znam tych ludzi, to fakt, ale mówisz o nich czasem... - Przeszłość nie jest ważna może dla ciebie. Ja nie mówię, że jest najważniejsza, ale to ona nas kształtuje. Rozumiesz? – pokręcił przecząco głową – Gdybyś wiedział... - To mi opowiedz. - Teraz? Mam ci opowiadać? Nie chcesz tego słuchać. To nie jest teraz istotne. – więc o co jej chodziło? Nie rozumiał tego wszystkiego jeszcze bardziej niż zanim zaczęła tłumaczyć. - Nadal nie wiem o co chodzi. - Wkurzyłeś mnie. Powiedziałeś... komuś właściwie dla mnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil podniecona_zakonnica
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…