Wróć do katalogu

--[rzeczywistość]--

roznie to bywa

ArtX, opublikowano , 10 min czytania, 3,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

--[rzeczywistość]-- Wybiegł na ulice. Ludzie mu się jakoś dziwnie przyglądali, a może to on przyglądał się im? Hmm zwisało mu to - tak to słowo całkowicie mu odpowiadało powtórzył je w myślach po raz setny i poczuł jak wraca mu humor. Biegł dalej, oczywiście nie wiedział, dokąd zmierza, ale przecież nie oto tu chodziło, chciał tyle rzeczy na raz zrobić i tak wiele pomyśleć, ale myśli, zbyt szybkie nagle się stały, przeszły jakąś przyśpieszającą metamorfozę - ha zaczął się śmiać przyśpieszająca metamorfozę, ale kurwa jestem zabawny ech lubię sobie poprzeklinać; można było powiedzieć, że to była jego pasja takie hobby, na które niestety nie często mógł sobie pozwolić.

Biegł... Minął go smok goniący księżniczkę i ziejący ogromnym czerwonym płomieniem hmm spojrzał na zegarek o tej porze hmm. Dziwne -pomyślał- spóźnił się ech machnął ręką nie pomagając kobiecie, która teraz wypalała się w gorącym oddechu potwora...

Mknął przed siebie przez miasto pełne ludzi bez twarzy, normalnie spacerujących, zajętych swoimi codziennymi obowiązkami, wydawało się, że nie odczuli braku twarzy, że im to nie przeszkadza... Mijał ich z nadzieja, że zobaczy, choć jedno normalne oblicze człowieka - bez skutku...Wszędzie białe maski bez oczu nosa czy ust białe kartki; przestało go to śmieszyć, choć za bardzo się nie zdziwił - już wcześniej ich spotykał, choć zawsze trafiał na kogoś normalnie wyglądającego; machnął ręką nie przestawiając biec.

Machniecie ręki niby magiczny gest sprawiło, że krajobraz z ulicy zmienił się na jakiś ogromny gmach, w którym roiło się od czarnych garniturów hmm on sam zdawał się przywdziać na ta okazje podobny.. Popatrzył na twarze otaczających go ludzi, to, co ujrzał przyprawiło go o dreszcze zaczął nie na żarty się bać, ujrzał, bowiem przebiegłe twarze z szyderczymi jakby przypiętymi uśmiechami i te oczy przenikające na wskroś, wysysające i okrutne... Musiał się wydostać;

Uciekł... Trafił na łąkę normalna zielona łąkę w normalnym miejskim parku, słonce świeciło, niebo miało miły szafirowy kolor... Zwolnił pragnął tu zostać jak najdłużej, zaczął spacerować, minął dziewczynkę na kocyku bawiącą się lalkami podszedł do niej urzeczony niewinnością i delikatnością dziecka.. Cześć!! Jak się nazywają twoje lalki?- Zagaił Dzień dobry mama nie pozwala mi rozmawiać z nieznajomymi wiec proszę odejść - odpowiedziała grzecznie dziewczynka z kapeluszem na głowie nie przestając się bawić. O jaka mądra dziewczynka - pomyślał- pogratuluj mamusi dobrego wychowania -odpowiedział i począł się oddalać.. Nagle poczuł nieodparta chęć odwrócenia się i ponownego ujrzenia tej przemiłej osóbki, miał jakieś dziwne wrażenie ze skądś ją zna, zatrzymał się i z lękiem się odwrócił- na szczęście była tam i nadal bawiła się lalkami... Uspokojony miał już oddalić się, gdy nagle dziewczynka się odwróciła i krzyknęła do niego: Hej proszę pana!! Zaskoczony podszedł do niebieskiego kocyka i z zaciekawieniem popatrzył na dziecko Taak? - Odpowiedział. Nigdy nie byłeś dobrym chłopcem i dlatego dziś dostaniesz lanie i możesz zapomnieć o kolacji! -Z surowością i naganą w głosie mówiła dziewczynka. Ależ mamo przecież to nie ja!!! Przecież wiesz ze nie był bym do tego zdolny mamusiu przysięgam, odrobiłem lekcje i posprzątałem swój pokój - płaczliwie z nadzieją i ufnością małego chłopca odpowiedział. Przestań lamentować!!! Masz być silny zachowujesz się jak twoja młodsza siostra a nie jak dorastający chłopiec, który niedługo założy rodzinę i rozpocznie wielka karierę - z wyraźnym zdenerwowaniem odparła dziewczynka coraz bardziej przypominająca jego matkę. Przepraszam pójdę do swojego pokoju - odwrócił się na pięcie i począł maszerować przez zielona trawę ocknął się; dotarło do niego to, co przed chwila powiedział -cala ta wymiana zdań, nie mógł uwierzyć, odwrócił się

Cała ciepła polanka zamieniła się w jego stary rodzinny dom, ogromny, straszny budynek na przedmieściach...Stał troszkę z boku w pokoju siostry, spojrzał w lustro ujrzał w nim siebie jako ośmioletniego chłopca, z niedowierzaniem zwrócił wzrok na swoją sylwetkę - nadal miał czarny garnitur i niczym nie przypominał tego chłopca w lustrzanym odbiciu.. znufff poczuł dreszcze.. Przed nim stał okrągły stół z starym gramofonem, w głębi łoże, na którym leżała umierająca jego młodsza siostra Veronika.... - Wpadła do przerębli, gdy dwa dni temu byli na lodowisku...On ją tam zaciągnął - pamiętał, pomimo ze wiedział ze lód jest kruchy..... Ale nie zrobił tego specjalnie jak twierdziła jego rodzina.... Nie cierpiał tego słowa "rodzina" być może nawet nienawidził, wyraz ten stał się dla niego synonimem smutku, zdrady, nieufności..Teraz zgromadziła się przy łóżku chorej.... W migotliwym świetle świeczki wyglądali jak upiory czekające aż

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych