Wróć do katalogu

Słoneczny rozmówca

Trzy rozdziały książki, którą piszę.Zwykły chłopiec pewnego dnia dowiaduje się o niezwykłej mocy, która w nim siedzi.Bardzo zależy mi na ocenie i komentarzach, ponieważ chcę tą książkę wysłać na pewien konkurs i chcę żeby nie było żadnych błędów (jes

Paula127, opublikowano , 28 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Trzy rozdziały powieści którą chcę wysłać na pewien konkurs. Tekstu jest więcej, ale umieszczam trzy rozdziały,a w następnej ,,części" umieszczę następne, gdyż z doświadczenia wiem, że trudno na raz objąć bardzo dużą ilość tekstu- czytanie trwa ponad godzinę! Nie chcę zniechęcać, gdyż bardzo zależy mi na komentarzach, a czas do napisania całej książki, mam do listopada. Z góry dziękuję i życzę miłego lektury:):

Daleko, niedaleko, dawno, niedawno. W jakimkolwiek miejscu. Kto wie gdzie? Może tu, a może tam. Może w Meksyku, w Urugwaju, w Kanadzie, Anglii, Japonii, Holandii, Brazylii, Kolumbii, a może w małej Polsce? Żył sobie pewien niezwykły chłopiec. Niezwykły? No właśnie, dlaczego był NIEZWYKŁY? Wszystko zaczęło się pewnego dnia. Tego dnia nasz bohater o imieniu równie niezwykłym jak jego niezwykłość, czyli Kryktus odkrył w sobie pewną nadziemską umiejętność. Ale zacznijmy od początku… Kryktus był bardzo zły. Został okrutnie oszukany. Jego ojciec obiecał mu, gdy był małym chłopcem, że kiedy osiągnie męski wiek, czyli 11 lat za dobre sprawowanie zakupi mu jego wymarzony prezent. Kryktus od zawsze marzył o posiadaniu pięknego białego rumaka. Chłopiec uwielbiał przygody, i te dobre i te złe. Kiedy tylko nauczył się czytać, przeczytał wszelkie istniejące książki o jeźdźcach na białych rumakach i o ich niezwykłych przygodach. Chłopiec zawsze marzył o białym koniu. Postanowił on, że zdobędzie konia i wyruszy w szeroki, pełny przygód, zaskakujący świat. W jego rodzinie była pewna tradycja, każda osoba w 11 urodziny (czy chłopiec, czy dziewczynka) dostawała swój wymarzony prezent. Kryktus był najmłodszy. Miał trzy starsze siostry i tatę. Ojciec najbardziej na świecie kochał swoją żonę, matkę Kryktusa. Niestety mama chłopca umarła przy jego porodzie. Dlatego też był najgorzej z całej czwórki traktowany. Ojciec często go karał za najmniejsze przewinienia, kiedy jego siostrą wiele uchodziło płazem. Tata traktował je jak największy skarb, jaki może posiadać po stracie ukochanej, a już szczególnie jego najstarszą córkę Karolinę. Zawsze powtarzał, że ona jest jego diamencikiem. Kryktus się nie skarżył. Zawsze wypełniał swoje zadania najlepiej jak mógł, a pracował naprawdę dużo jak na swój wiek, bo uważał to za zapłatę za białego rumaka, którego w dniu swoich 11 urodzin miał dostać. Chłopiec od młodych lat planował wyruszyć w szeroki świat z baśni i legend- które z olbrzymią chęcią czytał. Nikomu nie zdradził swoich zamiarów, oprócz najmłodszej siostrze- Soni o rok od niego starszej. Sonia zawsze go wspierała i dodawała mu otuchy w trudnych chwilach, przez co tata z całej trójki dziewcząt lubił ją najmniej. Wszystkie jego siostry w swoje 11 urodziny podostawały wymarzone prezenty. Chłopiec oczekiwał swojego dnia życia z niecierpliwością. Nie zdawał sobie sprawy, że ten pewnie najpiękniejszy dzień jego życia będzie wyglądał zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażał.

1. Urodzinowy początek. -Dziś są moje urodziny! Jedenaste urodziny- Chłopiec podekscytowany wyskoczył z radością z łóżka. W te pędy podbiegł do lustra. Przetarł zaskoczony oczy. Dziwne… -Włosy cały czas są koloru blond, nie urosły ani o centymetr, ani nie ściemniały. -Błękitne oczy nie pociemniały, ani nie pojaśniały. Krótkie rzęsy nie urosły. Brwi nie zgęstniały. Nos się nie wydłużył- Podniósł koszulkę. -Brzuch nadal jest tak samo chudy. Bez śladu młodzieńczego kaloryfera- Zbadał mięśnie. -Cały czas są takiej samej wielkości, co wczoraj wieczorem- Sięgnął po miarkę i zbadał swoje patyczkowate ciało. -Nadal mierzę 155. Nie urosłem, ani o pół centymetra! Zasmucony i zmartwiony odszedł od lustra. Kryktus nie odkrył w sobie choćby najmniejszego śladu młodego mężczyzny, którym się stał. Zdesperowany poczłapał do łazienki. Umył twarz w misce, a potem próbował ułożyć swoje włosy w miarę męską fryzurę. Skończyło się na tym, że wylał na głowę całą zawartość miski, a włosy mimo wilgoci nie chciały się porządnie zakręcić. Do łazienki weszła jego ulubiona siostra Sonia. -Witaj braciszku! Wszystkiego najlepszego! Krzyknęła zafascynowana i rzuciła mu się na szyję. Kiedy w końcu się odkleiła, rozejrzała się po łazience. -Radzę ci porządnie powycierać podłogę- Ściszyła głos. -Jeżeli chcesz dostać tego konia to, radzę ci niepotrzebnie nie denerwować taty- uśmiechnęła się prześlicznie. Jej wesołe oczy skakały z radością, po ukochanym braciszku. Cieszyła się z urodzin tak samo jak Kryktus. -Jasne- Kryktus złapał za ścierkę i odwzajemnił się szerokim uśmiechem. Z daleka czuć było od bohatera wesoły entuzjazm. Przecież dziś odmieni całkowicie swoje życie! -Żartowałam ja to wytrę, solenizancie- odepchnęła swojego brata na bok i rzuciła się do wycierania podłogi. Rozbawiony Kryktus tylko pokręcił głową. Z radością patrzał na swoją siostrzyczkę. -Gotowe, teraz tylko trzeba iść po świeżą wodę do studni- przyjrzała się swoimi roześmianymi oczami jubilatowi. -No, co? Spytał się brat. -Coś ty zrobił z włosami? Znowu się uśmiechnęła. Kryktus poczuł się głupio. -Chciałem wyglądać męsko… spuścił głowę. -Ha ha ha, braciszku ty już wyglądasz jak mężczyzna, mój mały młodszy mężczyzna. Ha ha, co ci wpadło do głowy? Wybuchła śmiechem rozbawiona siostrzyczka. Młodemu młodzieńcowi zaiskrzyły oczy. -Naprawdę? -Oczywiście głuptasie- obeszła chłopca. -No cóż optycznie wydajesz się wyższy niż wczoraj, bardziej umięśniony, mniej patyczkowaty i masz trochę dłuższe włosy- dumnie wypowiedziała rozchichotana Sonia. -Jednym słowem, jesteś idealnym kandydatem na jeźdźca na białym koniu! Chłopiec napuszył się jak paw. A jednak zmieniłem się. Jestem rycerzem, który dziś w nocy ma wyruszyć w świat na swoim nowym białym rumaku ze złotą grzywą. Na tą myśl po jego plecach przeszedł przyjemny dreszczyk. Chcąc czy nie chcąc, uśmiechnął się. Tylko ja, koń i moja księżniczka i masa przygód, które na nas czekają! Jak siostra mówi że się zmieniłem to na pewno się przeobraziłem w godnego przygód rycerza. Tylko trzeba coś zrobić z tymi blond włosami. Ułożyć w miarę stosowną do swojego wieku fryzurę. Ciekawe czy tata zauważy zniknięcie odrobiny olejku do włosów? -He he, i nie musisz wcale moczyć włosów i bez tego wyglądasz cudownie! wzięła ręcznik i zaczęła wycierać z troską Kryktusowi włosy. Chłopiec się naburmuszył. -Ej, Kryktusie proszę cię, czy mogę ci ułożyć męską fryzurę? Bohater odwrócił się tyłem do siostry, założył rękę na rękę i zadarł brodę do góry powtarzając postawę małego księcia, gdy ten nie chciał się kąpać, z książki ,, młody książę”. Siostra od razu zrozumiała, co chodzi braciszkowi po głowie. -Oczywiście jeśli per pan nie zechce się skąpać, będę musiał zastanowić się nad innym rozwiązaniem tego okropnego problemu, czyli na zawiadomieniu sfer wyższych o niesfornej decyzji waszej wysokości! Zarecytowała, słowo w słowo, słowa opiekuna młodego księcia rozbawiona chichotka. Chłopiec nie wytrzymał parsknął śmiechem. -Dobrze królewno- odwrócił się do niej przodem uśmiechnięty od ucha do ucha. ,,Młody Książe” to była jego ulubiona książka. Opowiadała o zwykłym chłopcu, który w młodym wieku postanowił porzucić dom, swoją rodzinę i wyruszył w szeroki świat. Jak to rycerze miał masę przygód. I uwolnił piękną królewnę, dzięki czemu stał się księciem. Kryktus już miał swoją księżniczkę i wcale nie musiał jej uwalniać. Sonia. Ustalili, że razem wyruszam w tą podróż. -Myślisz że tato zauważy, że ma w słoiku trochę mniej tego olejku? Wskazał na najwyższą półkę. Siostra zrobiła przestraszoną minę. Nie wiedział czy udaje, czy naprawdę się boi. -Tylko dzisiaj, w ten wyjątkowy dzień, chyba mogę, co? Zaczął iść w stronę szafki. Na twarzy dziewczynki pojawił się łobuzerski uśmiech. -W dzień twojego święta, buzia musi być uśmiechnięta! siostra chciała być szybsza, odepchnęła brata i ruszyła biegiem w stronę szafki. Kryktus szybko zrozumiał podyktowane zasady siostry. Kto pierwszy będzie miał słoik w rękach ten wygrywa. Bohater uwielbiał takie konkursy. Głównie, dlatego, że prawie zawsze w nich wygrywał. Gdyż jedyną osobą, która chciała się z nim ścigać, była właśnie Sonia. Za wszelką cenę chciał być pierwszy. Nawet jak ona oszukiwała i wybiegła pierwsza. Sonia już dotarła do szafki. Kryktus przyspieszył. Sięga ręką po słoik. Teraz biegł najszybciej jak mógł. Bach. Rozpędzony wpadł na siostrę. Siostra wpadła na szafkę. Szafka zatrzęsła się. Słoik wyleciał w górę, a potem w ekspresowym tempie runął ku podłodze. Brzdęk. Wybuchła olejkowa bomba. Słoik rozbił się na tysiąc kawałków, a olejek wyprysł na wszystkie strony. Jednym słowem olejek teraz był wszędzie. Nastała cisza. Na podłodze teraz leżały dwie obsmarowane od góry do dołu smutne postacie. Bały się wstać. Teraz tylko nasłuchiwały kroków rozeźlonego taty. Po chwili, co wydawała się trwać bardzo długo, obita siostra wstała. Rozejrzała się dokoła. -Wspaniały początek dnia, nie ma, co! Powiedziała przygnębiona. Cały entuzjazm i radość z nadchodzącego dnia w try migi wyparował z zasmuconego rodzeństwa. -O matko- cicho powiedział zmartwiony chłopiec. Duża łazienka była cała w pomarańczowych plamach. Wanna, toaleta, olbrzymia miska na pranie, komoda, suszące się świeże ubrania na sznurkach, ręczniki, brudownik, biały dywan, nawet jedyna szczoteczka do zębów Kryktusa, nie mówiąc o ścianie, podłodze i suficie!

2. Nieszczęście w nieszczęściu. Łazienka była obsmarowana pomarańczową mazią od góry do dołu! Aby uniknąć złości taty, dzieci musiały wszystko wyczyścić! O ósmej godzinie rozpoczęli swoją pracę. Sonia powyciągała wszelkie szmatki, szczotki i gąbki, oraz płyny wspomagające czyszczeniu. Dzieci podzieliły się pracą. Kryktus miał wyczyścić ręczniki, wannę, szafki, komodę, miskę na pranie i brudownik, a Sonia ściany, podłogę, sufit, ubrania i biały dywan, który po olejkowym deszczu nie był już biały. Dziesiąta- przychodzi Laura. -Co wy tu robicie? Krzyczy w piżamie. Potem rozgląda się. -Macie szczęście, że tata poszedł do pracy, chociaż nie, i tak wam się oberwie za rozchlapany olejek- uśmiecha się złośliwie. -Kto wie, jakie będą skutki? Może nasz ukochany brzdąc nie dostanie tego co chciał dostać! Zdenerwowana Sonia rzuciła wiadrem z wodą w siostrę. Niestety Laura szybko zamknęła drzwi tak, że nawet najmniejsza kropla na nią nie spadła. Za drzwiami rozległ się szyderczy śmiech. Wściekła dziewczynka warknęła ze złością. Już chciała wybiec i przyłożyć Laurze, gdy niespodziewanie Kryktus złapał ją za ramię uniemożliwiając jej plany. -Co robisz? Zdziwił Kryktus. I dokładnie przyjrzał się siostrze. -No, co, nie mogłam się powstrzymać! Jaka szkoda że nie trafiłam w jej wesołą buźkę! Ciekawe czy byłaby cały czas taka szczęśliwa?! Wykrzyknęła z gniewem Sonia. Kryktus wytrzeszczył oczy. Skąd w Soni taka mściwość? -Nie warto… pokręcił głową. Był przyzwyczajony, często jego dwie starsze siostry naśmiewały się z niego i musiał jakoś sobie radzić. Nauczył się nie reagować na zaczepki Karoliny i Laury. Odliczył kilka sekund i puścił rękę Soni. -Przynajmniej umyłam drzwi… powiedziała skruszona i zawstydzona. Jedenasta- Kryktus czuł w sobie narastającą panikę! Od trzech godzin rodzeństwo ściera uporczywe plamy, ale one różnią się od zwykłych plam! Tylko, że nie od przecierania i ściągania. Ten olejek wsiąkał z upływem czasu, sprawiając, że ochlapane rzeczy stawały się wyraźniejsze i jaśniejsze. Dwunasta- Rodzeństwo wyciągnęło kanapki. -Chcesz sałatę? Zapytała się Sonia i podeszła do brata. Nagle szybko odskoczyła. -Aaaa- do uszu Kryktusa dotarł przerażony krzyk Soni. -Co się dzieje? Krzyknął przestraszony chłopiec -Braciszku twoje włosy! Co się z tobą dzieje? Krzyczała spanikowana siostra. -Co się ze mną dzieje!? Teraz to Kryktus krzyczał przerażony. Odruchowo sięgnął ręką do włosów. -Aaaa- krzyknął. Sonia przerażona wytrzeszczyła oczy. -Gdzie moje włosy? Szybko podbiegł do lustra. -Teraz wyglądam… jak mężczyzna- napuszył się chłopiec. Sonia odetchnęła z ulgą. -Po, co tak krzyczałaś, przecież marzenia się spełniają, a dziś są moje urodziny! Zaczął oglądać swoją nową fryzurę z każdej strony. -Przez ciebie się przestraszyłem, a teraz wyglądam jak przystojny rycerz! Siostra zaczęła nierówno oddychać. Założyła rękę na serce, aby się uspokoić. W końcu wydobył się z niej cieniutki głosik. -Kryktusie czy to ten olejek tak działa? -Nie mam pojęcia, ale wiem, że moje poranne marzenie się spełniło! -Pewnie tak, tylko tak to można wytłumaczyć- siostra sama sobie odpowiedziała. -Hymm. Zmyliśmy olejek z całego ciała, zanim zdążył wsiąknąć, tak jak w meble- pogładziła brodę.-Wtarłeś olejek we włosy? -Naturalnie, ustawiłem je w męską fryzurę- Kryktus nadal nic nie rozumiał. -Natychmiast to zmyj! Krzyknęła chorobliwie. -Że, co? -Przez cały czas wydawało mi się, że już kiedyś widziałam te same włosy na twojej głowie! Spojrzała na brata sprawdzając czy skojarzył fakty, ale tylko zawiedzona westchnęła. -Miałeś wtedy osiem lat. Nie pamiętasz? Kryktus się namyślił. W końcu wszystko zrozumiał. -Tata mi je później ściął i odrosły mi jaśniejsze. -Eliksir młodych włosów- wypowiedziała Sonia akcentują każde słowa. -Brzmi jak zaklęcie- -Zmyj to natychmiast! -Nie! Siostra spojrzała bardzo groźnie na brata. -Dlaczego, nie? Warknęła. -Bo podoba mi się ta fryzura! Teraz wygląd jak prawdziwy rycerz! -I wyglądałeś jak tego nie miałeś na sobie- próbowała złagodzić sytuacje siostrzyczka. -Braciszku najdroższy, zmyj to, proszę. Skąd wież, co to jest? Na pewno to nie jest zwyczajny olejek do włosów! Czytałam kiedyś taką książkę o dziewczynie, co wtarła sobie też jakiś olejek do włosów we włosy i całkiem jej zzieleniały! Biedaczka musiała je ściąć. -Naprawdę? Przestraszył się Kryktus. Nie mógł się zdecydować. Ale w końcu pomyślał, że siostra jest starsza i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych