Wróć do katalogu

Ten widok jest ci dobrze znany, gdy stoisz na prze

Jest to wolna interpretacja moich snów, które w jakiś szczególny sposób mnie zaintrygowały czy zaciekawiły.

fixon, opublikowano , 25 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Walka. Można tak nazwać czynność którą wykonujemy codziennie, w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy. Lecz nie należy jednak brać tego w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zaczyna się ona wraz z otwarciem oczu po długim i mocnym lub słabym i niespokojnym śnie. A kończy się gdy wyczerpani padamy na łoże i pogrążamy się w błogim zapomnieniu pana snu. Czy potrafisz stawić czoła wyzwaniu jakie niesie życie z wszystkimi swymi smutkami i radościami? Tak naprawdę dotyczą one tylko twej osoby. To tylko ty pozwalasz się nimi opętać i tylko ty dajesz im siłę. A co przyniesie nam jutrzejszy dzień? Już możesz zacząć się go bać lub skakać z radości nie mogąc się go doczekać. A on mimo wszelkich możliwych przeciwnośći i tak nadejdzie. Czy nie odnosisz czasem wrażenia iż wszystko co robisz jest pozbawione jakiegokolwiek sensu? Nie pozwala wszak wydostać się z własnych pęt, którymi jesteśmy skrępowani. Tak naprawdę jedynym instynktem który w nas nieprzerwanie trwa jest instynkt życia, przetrwania, przeżycia. Gdy stracimy już wszystko co mieliśmy, on pozostanie. Nie pozwalając nigdy o nim zapomnieć. Nauka życia jest trudną sztuką. Jedyne wskazówki które możemy otrzymać wynikają z obserwacji świata, ludzi, rzeczy. Poznając skutki i przyczyny ich działania uczymy się postępować w przypadku gdy będzie to także dotyczyć nas. Wiele rzeczy jest bardzo podobnych do siebie. Nawet można by rzec, iż wszyscy robią dokładnie to samo. Bez jakiejkolwiek odmienności. Gdzie oryginalność? Ze strachu przed wytknięciem palcami nie mamy siły na zrobienie czegoś według swego uznania, mimo iż może być ono odmienne od większości. Strach zaciska nam gardło nie pozwalając na jakiekolwiek działanie. I znów po raz kolejny przechodzimy do bierności.

Przypominam sobie takie oto zdarzenie. Dość dawno temu zdarzyło mi się wejść przypadkowo do łazienki, która była już naturalnie zajęta przez osobę, może nawet dwie. I to płci przeciwnej. Naturalnie kąpały się razem, szczęśliwe i roześmiane z własnego towarzystwa. Pierwsze co mi towarzyszyło po przekroczeniu drzwi łazienki to poczucie wstydu i zakłopotania. Naturalnie zacząłem przepraszać i mimo iż bardzo chciałem choć przez chwilę spojrzeć na ich jędrne i mokre ciała to zakodowany wstyd nie pozwalał mi na to. Gdy jednak po krótkiej chwili uświadomiłem sobie zabawność całej sytuacji, wstyd minął a uśmiech pojawił się na mej twarzy. Zacząłem flirtować. Sam nawet byłem gotów rozebrać się i wskoczyć na trzeciego. Lecz moja kandydatura większością głosów została odrzucona.

W każdym szaleństwie jest metoda. Ta stara doktryna nigdy nie zostanie zapomniana, wręcz przeciwnie nabiera coraz większych rumieńców. Czasami szaleństwo jest jedyną metodą przetrwania. Niemożność spełnienia siebie, własnych celów ani niemożność postępowania według własnych zasad, lecz przeciwnie, według zasad narzucanych nam przez większość powoduje popadanie w coraz mętniejsze wody naszej osobowości. Na zewnątrz niby wszystko wygląda dobrze. A w środku? Czara goryczy kipi, wydobywając się powoli na zewnątrz. Każde marzenie niweczone w słowach innych. Bezradność. Siły powoli opuszczające nas. Wpływ środowiska, marzenia o innym lepszym świecie. Gdzieś tam... Najpierw trzeba spojrzeć pod nogi. Z czego jest zbudowane podłoże?

Był czas iż dużo podróżowałem po kraju. Szczególnie umiłowałem sobie lasy i wioski które znajdowały się zawsze koło nich. Czasami trafiałem też do miasteczek. Przypadkowo spotkani ludzie czasami częstowali piwem a ja odwdzięczałem się w zamian opowieściami i przygodami, które przydarzały mi się w mojej wędrówce. Kiedyś wędrując tak przez lasy trafiłem aż w okolice Śląska. Czuć to było po zapachu unoszącym się w powietrzu. Śląsk zawsze potrzebował rąk do pracy. Wydobycie węgla wymagało wiele, bardzo wiele rąk do pracy. Zapotrzebowanie na węgiel stale wzrastało. Ci którzy chcieli pracować, mieli tutaj niepowtarzalną szansę na znalezienie jej. Gdy stanąłem przed sklepem i przeliczyłem pieniądze, zorientowałem się iż nie starczy mi na piwo. Zawsze jednak z sytuacji wybawia nas opatrzność. Zaczepiony przypadkowo kolega uraczył mnie potrzebną sumą. Rozpoczęliśmy rozmowę. Właśnie starał się o papier by być starszym ślusarzem. Szkolenie, które niedawno skończył pozwalało mu na to. Pozostało jeszcze odebrać zaświadczenie. Lecz jak to zawsze w życiu bywa, nic nie może pójść tak jakbyśmy tego oczekiwali. Gdzieś zaginęły jego dokumenty. Musiał czekać, mimo iż inni od niego z grupy już szukali pracy. On jednak musiał czekać i tracił cenny czas. Po chwili rozmowy polubiłem go. Pomyślałem sobie iż może ja też bym się chwycił czegoś konkretnego, zapuścił korzenie. Lecz by ukończyć kurs pomyślałem, na pewno potrzeba nieco grosza, którego jak zwykle nie posiadam. Od niego dowiedziałem się iż za kurs nic się nie płaci, po prostu spłaca się go gdy znajdę pracę i otrzymam pierwsze pobory. To znacznie upraszczało sprawę. Już byłem prawie zdecydowany. Nawet zaoferował bym mieszkał z nim w pokoju robotniczym. Możliwość zamieszkania z nim bardzo mi odpowiadała. Lecz po chwili uzmysłowiłem sobie iż tak naprawdę jedyną rzeczą jaką cenie w życiu jest wolność, którą tak umiłowałem. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i każdy z nas udał się w sobie tylko znaną stronę.

Czy on nigdy nie traci pewności siebie? Obserwując go przez długi czas dochodzimy do wniosku iż na pewno nie. Jego twarz nigdy nie przybiera formy zakłopotania czy wstydu. Takie stany umysłowe nie są mu znane. A więc co tak naprawdę w nim siedzi? Nikt tego nie wie, lecz starannie jest to zagłuszane przez wszelkiego rodzaju używki. Alkohol to już codzienność. Maryśka nie powoduje już takiej zabawy jak kiedyś. Fedka, jest już tylko zwykłym białym proszkiem, który na niewielki czas przyśpiesza krążenie krwi. Kwas nie jest tym, czym miałby według niego być. A wszystkie ciężkie narkotyki? Ta droga wciąż jeszcze go nie dotyczy. Czasami zdarza się, ale ma jeszcze resztki instynktu samozachowawczego. Większą przyjemność czerpie jednak z mieszanek. Trochę tego, trochę tamtego. Najważniejsze to porządnie się zajebać. By zapomnieć. O czym? Przychodzi mi na myśl historyjka z "Małego księcia". Mianowicie Mały Książe ląduje na planecie, na której znajduje się pijak. Jedyną rzeczą którą tam robi jest opróżnianie butelki z alkoholem, która kolejnego dnia jest napełniona od nowa. I tak w koło. Gdy Mały Książę zadaje mu pytanie czego wciąż nieprzerwanie pije pijak odpowiada iż pije po to by zapomnieć. O czym zapomnieć? Pyta książę. O tym że jestem pijakiem. Czy to jest dostateczne wyjaśnienie?

Z otchłani wspomnień przywołuję swój obraz. Stoję przed klatką i próbuję odpalić papierosa. Zajmuję mi to chwilę czasu. Na szczególną uwagę zasługuje pora roku. Jest zima a ja mając nogi obute w trampki, w katanie i szaliku, który niby ma chronić mi szyję. Z plastikowej półtoralitrowej butelki pociągam większy łyk pomarańczowego napoju. Skrzywiam się. Wytrawny obserwator zaobserwuje iż to nie jest zwykły napój. Znajduje się tam coś jeszcze... Wystarczy spojrzeć na mą osobę. Jest po prostu pijana. Rusza ona w dalszą drogę. Przemierza cmentarz, gdy pragnie przejść przez drogę i znaleźć się na chodniku nie zważa na przejeżdżające samochody. Jeden z takich pojazdów omal nie wpada na niego. Wyskakująca z niego postać wydziera się wściekłym głosem. Krzyczy iż gdyby w porę nie zahamował to ktoś najprawdopodobniej leżał by teraz pod kołami. Jeżeli już tak usilnie chce ze sobą skończyć, to niech skoczy na przykład z okna lub balkonu. Tak mniej więcej wyglądał monolog człowieka, który miał okazję się na kimś wyładować. On nawet nie zwraca uwagi na tą postać, tylko rusza dalej przed siebie. Z samochodu wysiada dziewczyna. On pyta ją czy nie wie kto to był? Ona rozpoznaje w nim dawnego lidera, dawno już nie istniejącego zespołu „Smoke”. Przypomina mu dawne przeboje takie jak „Ja i ty” lub „W moich sanch”. Przypomina mu iż kiedyś podobało mu się przecież. On jednak krótko stwierdza, iż już mu to się nie podoba. Zadaje pytanie co mu się w ogóle przytrafiło. Ona odpowiada iż ten stan to podobno przez dziewczynę. Sam zastanawia się jak można doprowadzić się do takiego stanu przez dziewczynę? Stwierdza iż jakby się dłużej przyjrzeć tej postaci to można by powiedzieć iż to już nie jest człowiek a właściwie tylko jego cień. Ona jednak mówi tajemniczo iż cień już go opuścił. To kim on jest? Nikim. On ma jednak nadzieję iż ona go nigdy nie opuści. Ona mówi iż nie ośmieliłaby się. Wsiadają w samochód i odjeżdżają. Rusza dalej przed siebie. Idzie chodnikiem ze wzrokiem utkwionym w ziemię. Nagle jakiś samochód zatrzymuje się i wyskakuje z niego osoba i woła jego. Ten odwraca głowę. Poznaje swego kolegę. Podnosi rękę w geście przywitania. Na jego twarzy pojawi się wymuszony uśmiech. Pyta go w którą stronę się udaję. Ten wskazuje od niechcenia kierunek ręką. Kolega proponuje mu podwiezienie. Gdy jadą kolega mówi iż nie warto pić z powodu jakieś tam kobiety. I tylko dlatego iż nie wyszło. „Zbyt łatwo się poddajesz. Rozumiem iż ci się spodobała, rozumiem iż zaprosiłeś ją do lokalu i zacząłeś z nią o tym rozmawiać. Rozumiem że powiedziałeś jej co do niej czujesz. Powiedziałeś jedno słowo za dużo. A wszystko przez to iż za dużo wtedy wypiłeś. Gdybyś rozmawiał z nią na trzeźwo to wszystko inaczej by się skończyło. Kto wie, może nawet szczęśliwie? Na wyznanie to jednak po trzeźwemu nigdy byś się jednak nie zdobył. Zbyt mało odwagi. No i dylemat gotowy. A że nie potrafisz go w żaden sposób rozwiązać to starasz się o tym wszystkim zapomnieć. A tak naprawdę to tylko...” Nagle podczas jazdy otwiera drzwi, jakby chciał wysiąść. Ten gwałtownie hamuje. Wysiada i rusza w powrotną stronę. Już nie chce iść tam gdzie miał iść. Zostawia kolegę w zdumieniu. Postanawia wrócić do domu. Chciał pobyć przez chwilę sam. Włączył magnetofon i udał się z butelką na balkon. Chłód był jego jedynym przyjacielem. Słyszy że ktoś puka, lecz nie miał żadnej ochoty na widzenie się w tej chwili z kimkolwiek. Drzwi zostają otworzone i osoba lub też może osoby wchodzą do środka. Odnajdują go na balkonie. Pytają się co tu robi? Lecz to pytanie wydaje się zbędne. Widzą przecież do połowy napełnią butelkę. Sami mogą wyciągnąć wnioski. I wyciągają. Jeden stwierdza iż on ciągle i nieprzerwanie pije. Drugi mówi mu że jest pojebany! Wszyscy stoją przez chwilę w ciszy, nikt nie wie za bardzo co powiedzieć. W końcu jeden wyrywa mu butelkę z ręki gdyż chce się tego napić. Pociąga łyka i na jego twarzy pojawia się zdumienie, lecz za chwilę wybucha śmiechem. Gdy drugi zobaczył leżącego kolegę na ziemi i pękającego ze śmiechu z nieśmiałością sięgną po butelkę. Gdy i on łyknął też popadł w obłędny śmiech. I przez śmiech komunikuje innym iż przez cały ten czas oszukiwał ich że jest pijany. Przez ten cały czas pił zwykłego ptysia, a nie jakiś tam rozrobiony spirytus. To nie ja, lecz alkohol oszukuje chciałem powiedzieć, lecz przez ten śmiech ze mnie nie potrafiłem wykrztusić żadnego słowa.

Jak trudno jest przyrzec sobie iż od jutrzejszego dnia pozbędziesz się jednego z nałogów, który przez długi czas zatruwał ci życie. Który to już raz podejmujesz wyzwanie? Czy tym razem zwyciężysz, czy też po chwili na rzec silniejszego nałogu niż twa wola poddasz się mu znów. W środku jednak bardziej wyniszczonym psychicznie po nieudanej i sromotnie przegranej walce. Im więcej razy próbujesz, tym za każdym razem wierzysz coraz mniej w wygraną. Coraz bardziej słabszy i słabszy... Lecz wiara zawsze w tobie pozostanie. To ona każe ci próbować wciąż od nowa i nowa.

Któregoś razu w ramach pokuty, czy może też by się sprawdzić zamierzałem biec od naszego miasteczka aż do morza. Raczej chciałem dobiec gdzieś do Elbląga i zamoczywszy się w naszym morzu wrócić z powrotem. Szczytny cel i jakże wymagający. Zmuszający do wielkiego samozaparcia i wytrwałości. Na początkowej trasie zamierzał mi towarzyszyć Kanapa. Chciał się udać do jednej z wiosek. Tam prawdopodobnie znajdowała się jego znajoma. Wystartowaliśmy szybko. Od razu chciałem narzucić sobie mocne tempo, by ten bieg nie trwał zbyt długo. I nie stał się nużący. Do wioski dotarliśmy dosyć szybko. Widzieliśmy jak dziewczyny zrywają wiśnie. Było to lato a więc pora na nie. Wypatrując wśród nich zobaczył w końcu swą znajomą. Zakrzyknął do niej. Ta zwróciła na niego uwagę. Kazała jednak poczekać nim nie skończy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych