Wiosna
możecie sie przykuć do tego tekstu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Znowu się zaczyna. Wiosna zapowiadała się bajecznie, lecz w pobliżu czaił się obłęd. Alicja czuła to w środku. Jeśli tak wyglądał początek roku to jaki, kurwa, będzie jego koniec? I kiedy to minie? Na Krakowskim Przedmieściu impreza szła pełną parą. Z okna swojego mieszkania Alicja miała świetny widok na tłum skotłowany na ulicy. Część osób trzymała pochodnie i krzyże. Błogosławieni i wściekli. I chroń nas Panie ode złego, amen!
Odkąd zapowiedziano przeniesienie krzyża ludzie dostali pierdolca. Ta spirala nakręcała się sama. Niecałe dwa dni temu, na spotkaniu Rady Osiedla, Alicja podniosła temat uciążliwych protestów. W odpowiedzi jakiś łysol splunął jej w twarz, nazywając lewacką szmatą. Poczuła uderzenie śliny na policzku. Starła ją z obrzydzeniem.
Policzek swędział teraz bez przerwy. Czuła się brudna. A przecież wolała stać z boku. Nigdy przedtem nie widziała takiego burdelu. Czy to miasto nie ma dosyć wojen? Z przerażeniem patrzyła jak ten sam łysol dziarsko przebijał się w stronę policyjnej barykady. W ręce trzymał megafon. Podszedł do barierki i wrzasnął: NIE ODDAMY KRZYŻA! Zaczyna się, aha. Wiosna.
***
Alicja miała sen.
Obudziła się na ulicy. Słońce, śmiertelnie ranne, powoli wykrwawiało się na horyzoncie. Kamienice wokół wyglądały jak rozbite atomowym podmuchem. Zewsząd patrzyły ślepia strzaskanych okien. Otaczało ją morze samochodów. Przypomniała sobie sceny z filmów katastroficznych, kiedy ludzie porzucali swoje auta i uciekali na piechotę. Wspięła się na starego, szarego poloneza, żeby lepiej widzieć. Ten korek nie miał końca. Rozciągał się na chodniki, miejsca parkingowe, być może na skwery i parki. Śmieci z szelestem przetaczały się między kołami. Gdzie się do cholery podziali wszyscy ludzie?
- Jest tu ktoś? – zawołała. – Ktokolwiek?
Jej głos utonął w wyciu wiatru. To niemożliwe, pomyślała, nie mogli tak nagle zniknąć. Nie mogli zniknąć wszyscy! Zeskoczyła z auta i pobiegła przed siebie. Powietrze było zimne, przesycone spalenizną i słodkim odorem gnijących kwiatów. Warszawa pachniała jesiennym cmentarzem, pachniała przerażająco. Na skrzyżowaniu zakleszczone w metalowym pocałunki tkwiły dwa radiowozy. Jeden z kogutów wciąż błyskał na niebiesko. Niedaleko leżał przewrócony, na wpół spalony autobus przykryty latarniami, które skosił. Alicja zajrzała do jednego z radiowozów przez wybite okno. Na tylnim siedzeniu, wśród odłamków szkła i łusek po nabojach, znalazła stronę wyrwaną z gazety.
Nagłówek głosił: SZAŁ!
Poniżej widniało zdjęcie ludzi biegnących w stronę policyjnej barykady. Ci ludzie byli brudni i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GTFO
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…