Wróć do katalogu

Wszystko jest na sprzedaż

Czy dziś jest jeszcze coś, czego człowiek nie sprzeda i nie zrobi dla sławy i pieniędzy? Op. napisane w stylu Masłowskiej.

Z@BIEL@CZEK, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystko jest na sprzedaż

Jest to piosenka o swoim chłopaku, który robi kasę, bo ma za nic masę ludzi, których tylko łudzi, że ma jakiś muzyczny talent. Mimo braku talentu, „pożyczania” cudzych tekstów, farbowania włosów na rudo i orange, wywlekania na jaw wszystkich rodzinnych smrodów, żenienia się i rozwodzenia w świetle jupiterów, mimo pójścia do szpitala, by zrobić sobie fotkę z dziewczyną, która wyszła na kompletną idiotkę, bo się połamała na jego koncercie, mimo wszystkich tych genialnych zabiegów, Michał, przez wielu zwany burakiem, od pewnego czasu cierpi na chroniczny brak medialnego zainteresowania. Zastaliśmy go akurat w momencie, gdy siedząc na kanapie w swoim domu w dzielnicy strzeżonej, głowi się, jak wyjść z tej kryzysowej sytuacji. Czytelnikowi, który nie jarzy od razu, o kim jest mowa, winniśmy jesteśmy wyjaśnienie, że jest to lider nieciekawego zespołu, który został wypromowany przez media, bo w tym kraju wypromować można każde gówno, nawet takiego Michała. Dodajmy również, że nasz główny bohater nie narzeka na brak pieniędzy. Narzeka jedynie na brak medialnego zainteresowania. W przeciwieństwie do piosenki Doroty Masłowskiej, ta nie jest finansowana za z Unii Europejskiej pieniądze, tylko za własne nieznanego jeszcze autora. Czytelnikowi inteligentnemu inaczej, mającemu w dalszym ciągu problemy z identyfikacją głównego bohatera, udzielamy kolejnej wskazówki, by zajrzał na pierwsze strony brukowców. Jeśli widnieje, widniało lub ma zamiar widnieć na nich zrobione przez kogoś zdjęcie faceta, który wygląda jak debil, zachowuje się jak debil i śpiewa jak ostatnia ciota, to właśnie będzie to nasz bohater. Michał jest już po entym drinku. A zawsze po entym drinku wpada na najlepsze pomysły. Bądźmy więc dobrej myśli i uzbrójmy się w cierpliwość. Na pewno coś wymyśli. Na pewno będzie to super medialne, na pewno doda blasku jego kretyńskiemu wyrazowi twarzy, na pewno obejrzy to cała Polska. Bo generalnie rzecz biorąc cała Polska to kraj ludzi, którym niewiele potrzeba do życia, do śmiechu jeszcze mniej, a potrzeby kulturalne zaspokajają poradnikami w stylu jak być boginią seksu, dawać każdemu i z żadnym nie wpaść, nauczyć się pisać powieści w tydzień, tudzież innymi bzdetami w podobnym stylu. Dodajmy również, że narrator tej piosenki nie różni się wiele od reszty społeczeństwa, co też powinno mieć swój wpływ na jej zrozumienie i wyrazisty przekaz. Narrator nie musi nawet się starać, bo większość społeczeństwa się nie stara, a ta druga część, która się stara, znajduje się aktualnie za granicą i w sposób żaden nie będzie miała możliwości wysłuchania tej piosenki. Wróćmy jednak do głównego bohatera, bo powoli zaczynamy tracić wątek. Dla osób, które cierpią na krótką pamięć, winniśmy jesteśmy przypomnienie, że Michał, nasz główny i jedyny bohater, przez wielu zwany burakiem, to muzyczna gwiazda, która zastanawia się właśnie, co zrobić, by utrzymać się na topie. Z braku laku, przypomina sobie te świetne czasy, gdy prawie na każdej wiejskiej potańcówce, grane były jego wielkie przeboje, a kasa wpadała drzwiami i oknami. Teraz wpada głównie za reklamy. Ale za to jaka! Czytelnika-słuchacza, który w tym momencie odniósł mylne wrażenie zawiści ze strony narratora, natychmiast wyprowadzamy z błędu. Narrator nigdy nie zazdrościł, nie zazdrości i nie będzie zazdrościł Michałowi kasy, marketingowego myślenia, ani tym bardziej wyglądu. Narrator zdaje sobie sprawę, że w życiu są ważniejsze sprawy, niż kasa, chociaż każdego dnia przekonuje się, że wszystko jest na sprzedaż. Michał zaś zastanawia się właśnie, czy nie zmienić swojej medialnej fryzury orange na jakąś inną, nie mniej medialną. Po chwili zaczyna wątpić w genialność tego pomysłu i dochodzi do wniosku, że to musi być coś oryginalnego. Bo generalnie rzecz biorąc, wszystko, co oryginalne jest lepsze: podpaska, sznurowadła, srajtaśma czy klej szybkoschnący. Nasz bohater też stara się być oryginalny, ale w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe. Żeby było ciekawiej, do mieszkania głównego bohatera na dzielnicy strzeżonej, wchodzi właśnie super laska, która gorąco zapewnia wszystkich o swojej wielkiej do niego miłości. Zwłaszcza, jak w pobliżu jest jakiś dziennikarz. Akurat w tej chwili nie ma w pobliżu żadnego pismaka, ani nic nie nagrywa żadna kamera, więc nasz drugi główny bohater nie musi wysilać się na czułości. Po prostu sobie wchodzi, zdejmuje ubranie i żeby było ciekawiej, nago idzie do łazienki. Czytelnika-słuchacza, który czuje się w tej sytuacji trochę zażenowany, narrator przeprasza, że nie dotrzymał słowa w kwestii jednego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych