Wycieczka z Ianem
Górska wyprawa z przyjacielem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szliśmy tak zmęczeni, że nawet nasze cienie stąpające po purpurowym dywanie rozścielonym przez promienie gasnącego słońca uwiesiły się naszych szyi, potęgując jeszcze udrękę. Jednostajnym, nużącym rytmem posuwaliśmy się powoli, ale uparcie w kierunku naszego ostatniego etapu górskiej wędrówki - Przełęczy Krzyżne, skąd były już tylko 4 godziny marszu do schroniska. Było nas dwóch - zapaleńców pragnących zdobyć najtrudniejszy szlak Polskich Tatr zupełnie bez aklimatyzacji, bezpośrednio po oderwaniu się od codziennej pracy przed komputerem. Oprócz wyczerpania dokuczało nam także pragnienie, jako że nikłe zapasy wody były już na ukończeniu od wejścia na Granaty. Przełknąłem głośno ślinę, czyszcząc na chwilę gardło z wszędobylskiego pyłu, dostającego się w niewiadomy sposób do ust i zatrzymałem się nabierając tchu. Chwilę później posłyszałem za sobą rumor spadających kamieni i stłumione przekleństwo wypowiedziane czystą, szlachetną polszczyzną. Cieszę się tylekroć, ile razy słyszę nasz ojczysty język będący najpiękniejszą chyba mową świata. Odwróciłem się powoli, nie chcąc wyczerpywać i tak już mocno nadwątlonych sił. Ian leżał na środku szlaku z nienaturalnie podkurczoną nogą. Jego twarz, przedtem poczerwieniała od wysiłku i nadużywania alkoholu była teraz trupio blada, zaś zaciśnięte szczęki wskazywały, że Ian czyni wielkie wysiłki, żeby nie krzyczeć. - Chyba złamałem nogę - powiedział po chwili, cedząc powoli słowa. - Pokaż - z zainteresowaniem podszedłem żwawym krokiem do leżącego Iana. Nigdy jeszcze nie widziałem prawdziwego złamania. Ian wyciągnął nóż i z jękiem rozciął swoją prawą nogawkę aż do kolana. Na wysokości połowy łydki rósł szybko monstrualnej wielkości krwiak, całkowicie deformując kończynę. Ian dotknął go palcem i krzyknął z bólu. Gdzieś w oddali zatrzepotał skrzydłami spłoszony ptak. - Zejdź ze szlaku - przypomniałem dla zasady, chociaż byłem pewny, że nikt już za nami nie idzie. Byliśmy ostatnimi, którzy tego dnia wybrali się na Orlą Perć. Mimo to przepisy wyraźnie zabraniały zatrzymywania się bezpośrednio na przejściu, co w konsekwencji wielokrotnie powodowało tworzenie się długich zatorów. Zdjąłem powoli plecak, czując odrętwiające obolałe mięście barków uderzenie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gogi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…