ZAMKNĘŁAM OKNO I TO BYŁ MÓJ TESTAMENT
zlepek obrazów
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Były cztery. Jedna czerwona, okrągła. Pulsowała na mojej dłoni, dawała mi znaki, krzyczała. Usłyszałabym jej złość, strach, radość, gdyby tylko miała usta. Wąskie i zaciśnięte. Druga maleńka, schowana za czerwoną. Biała, wydalająca z siebie opary szpitala. Niebieska, podłużna i trójkątna w czarno-białą kratkę. Czekały obok siebie, nie wiedząc o tej drugiej. Ja im nie powiem. Na pewno.
Wtedy już nic nie miało znaczenia. I tak wymieszają się w ściśniętym żołądku, rozpuszczą w kwasach, które zżerają też moje uczucia. Powoli, z wyraźną przyjemnością. Podniosłam dłoń do ust, zamknęłam oczy, odchyliłam do tyłu głowę. Już czas. Trzy, dwa…
- Dzień dobry.
Czy to muzyka? Krzyk, wspomnienie zza regału z książkami? Ostatnie spojrzenie na słońce, kiedy noc ma przynieść ukojenie? Kurz, maleńkie żyjątka spod paznokci. Wyprostowałam się. Tabletki zamknęłam w dłoni, może je ukryłam, może bałam się słów, które mogły wwiercać się między moje myśli. Takich dziur nie zdołałabym zacerować.
- Dzień dobry - odpowiedziałam, nie otwierając oczu. To i tak nie ma znaczenia, kiedy wszystko widzi się jak przereklamowane gówno w lśniącym opakowaniu, dzieło emtiwi.
- Jestem stamtąd i chciałbym przeprowadzić z panią wywiad, zamienić kilka drobnych słów, zadać kilka pytań. Kilka, nie więcej, jak sama pani widzi. Słyszy - słowa cienkie, lśniące i powolne. Ile minęło czasu, zanim dotarły do moich uszu?
- Kłaniam się nisko i proszę o herbatę. Z cukrem. Siedem i pół łyżki.
Za powiekami skrywałam niskiego, łysiejącego mężczyznę, który tak naprawdę był młody. Życie go chwyciło, połknęło i wypluło zanim zaczęło trawić. Mały żart Boga. boga. bożka. Miał garnitur w złoto-czarną kratkę, biały krawat i żółte trampki. Akwizytor zużytych patyczków do uszu. Franklin.
Usłyszałam ciche kroki, a potem skrzypienie wersalki. Mój gość wszedł do salonu, dziupli bez okien. Wzruszyłam ramionami. Co miałam do stracenia? Każda przerwa w tym psychodelicznym meczu bez sędziów była dobra. Wartościowa. Nieważne jak wynegocjowana. Odwróciłam się na pięcie i poczłapałam do kuchni. W stronę moich półprzymkniętych powiek wychylał się obraz migotliwego, niewyraźnego świata. Drżał w oczekiwaniu. Wszystko było takie świeże. Z saloniku dochodziło tylko chrapanie kota. Ciche, mrukliwe. Kot zawsze wiedział jak rozłożyć świat na łopatki. Zrobiłam herbatę, wygrzebałam z szafki kilogram cukru w papierowej torbie z wizerunkiem krowy i szurając zaniosłam ją akwizytorowi. Kubek stuknął o podłogę, kiedy stawiałam herbatę, a ja wyobrażałam sobie minę mojego gościa, kiedy dojdzie do niego, że wreszcie wie co w tym pokoju jest nie tak, co przekrzywia go lekko na prawą stronę, sprawiając, że musisz wykręcić szyję, by dojrzeć szczegóły. Brak stołu, ławy, krzesła. Brak. Tylko cienie. Uśmiechnęłam się na tę myśl. Jednym z najbardziej fascynujących rzeczy jest przyglądanie się reakcjom ludzi, ich zdumieniu pełzającemu po twarzy. Żałowałam, że mam zamknięte oczy.
- Dziękuję - powiedział spokojnie. Żadnego zdumienia, oburzenia, wytrzeszczonych oczu na trzynaście…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil koukounaries
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…