Wróć do katalogu

Zmierzch

Krótka refleksja nad istnieniem.

Marten, opublikowano , 4 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Otacza mnie zmierzch. Cała ta kraina jest zmierzchem, a zmierzch wieczny – krainą. Nie istnieje nic innego. Tylko on – zmierzch odwieczny, nieskończony, sam w sobie zamierzchły. Idealny...

Cienie, niebo bezbarw, mój cień, cień młota, cień dłuta w cieniach mego cienia dłoni. Jestem zmierzchem; ciężki młot, chłodna stal dłuta, są nim również. Kamienna płyta, wieńcząca nagrobny kurhan omszałych cieniem głazów – także. Wszystko jest zmierzchem, odpryski kamienia spod mych rąk

(...)

Wykuwam w płycie zmierzchu epitafium – własne. Wplatam w nie każdą moją myśl i każdy gest. Imiona wiernych jak śmierć przyjaciół, mroczne klątwy niedołężnych wrogów. Ciszę, w której unosi się zmierzchu kraina. W której, na równi z samym zmierzchem, skąpane są moje pierwsze i ostatnie uczucia, myśli, sny.

Wykuwam epitafium, cierpliwie i godnie, słowo po słowie. Tak było od dni mych zmierzchem okrytych początku, tak będzie po ich kres. Muszę w nim ująć wszystko, co mnie dotyczy – a więc i zmierzch, nieskończony zmierzch. Zmierzch niedotykalny, jak każda nieskończoność – a wszystkie one są ostatecznie zmierzchem.

Nie zdążę – w przeciwieństwie do zmierzchu, czas, dany mi na skończenie mego dzieła, nie jest nieograniczony. Lecz mimo to uparcie wykuwam słowo – po słowie. Grzbiet mój zgięty od wieków skamieniał, pozbawione czucia nogi wrosły w głazy i kamienie. Jestem posągiem, wieńczącym własny grób – grób, bo przecież leżę tam, na dole, przygnieciony zmaterializowanym w kamieniu zmierzchem. Gdybym odsunął nagrobną płytę, o brzegu pokrytym już milionami wykutych cieniem mej ręki zmierzchłej wersów (ileż jeszcze pozostało tej pustej, deprymującej przestrzeni! Ale i ona nie obejmie zmierzchu, bo doń należy, jest jego częścią, jego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych