Magia - Część III - Jesień
"Miłość otacza nas ze wszystkich stron i będzie trwać póki Słońce nie zgaśnie na Niebie"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{i}Zachęcam również do przeczytania Części pierwszej - Wiosna, oraz Części drugiej - Lato {/i}
{b} Część III
Jesień {/b}
Zawsze, gdy zapalam świecę, wypowiadam w myślach życzenie, wierząc, że niewielki złocisty płomyk poniesie moje myśli daleko stąd, gdzie ktoś bardzo mądry, wysłucha moich pragnień. Nie czynię tego zbyt często... Zaledwie kilka razy w roku, podczas szczególnych okazji. Nie lubię rzucać na wiatr swoich Marzeń... a poza tym, nie chcę również nimi zanudzać starego mędrca. Jest jednak taki dzień w roku, kiedy zawsze zapalam, chociaż jedną świecę. To pierwszy listopada... Święto zmarłych.
To właśnie w tym miesiącu liście zaczynają żółknąć i opadać z drzew. Ludzie stają się markotni i pochmurni. Uśmiech znika z ich twarzy, a w to miejsce pojawia się grymas smutku. Trochę mnie to dziwi... To tak, jakby ci ludzie, którzy są przecież doskonale wykształceni zapominali o tym, że już za parę miesięcy Wiosna obudzi się ze snu. Pełna radości będzie śpiewać, tańczyć oraz obdarowywać drzewa swoimi buziakami. Teraz nie ma to jednak dla nich żadnego znaczenia. Zapatrzeni w swoje smutki i problemy nie dostrzegają Magicznych darów Jesieni.
Właśnie w tym jesiennym miesiącu – listopadzie – zawsze wybieram się na cmentarz i zapalam świeczki na grobach moich bliskich. Wpatrując się w trzepoczący na delikatnym wietrze płomień, staram się przypomnieć sobie tych, którzy już odeszli, oraz to jak bardzo ich kocham.
Rozglądając się dookoła spostrzegam ludzi pogrążonych w smutku i żałobie. Zawsze uśmiecham się do nich serdecznie, aby dodać im radości i otuchy, lecz oni bardzo rzadko odpowiadają mi tym samym... Najczęściej po prostu odwracają wzrok zatapiając się jeszcze bardziej w swoich smutkach. Ostatecznie zawsze kończy się tak samo... i kieruję swój uśmiech w stronę czasem pochmurnego, a czasem przejrzystego nieba... Ono jeszcze nigdy mnie nie zawiodło i zawsze odwzajemniało mój uśmiech.
Będąc na cmentarzu, zawsze przypominam sobie pewne wspomnienie z mojej przeszłości. Miałem wtedy cztery lub pięć lat i ciągle jeszcze potrafiłem dostrzec swojego Anioła Stróża. Niestety… ludzie wraz z wiekiem, przestają dostrzegać emanację Miłości, z której Bóg utkał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil filoosof
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…