Metemspychotyczne podróże van Yallit'iego
Świat mógłby stanąć na krawędzi zagłady, ale Yallit wymyka się służalczym Kopistom. Poddany zasadzie temporalizacji staje się wiecznym tułaczem narażonym na ostateczną klaustrację. W jakim kierunku zmierza świat? Co planuje Yallit?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Van Yallit wygodnie zasypiał w przepastnej przestrzeni bujanego fotela. Pragnął śnić, ale nie mógł. Wszystko działo się na jawie. W wiecznym teraz. Kiedy odczuwał zasychanie w gardle głośno pochrząkiwał. Jego mozolnie wymęczone szare komórki pamiętały każdą sekundę, przebyty metr, wypowiedziane słowa. Zapis trwał nieustannie. Burn van Yallit miał rozległe koneksje rodzinne. To pozwalało mu przebywać w jego paranoicznym świecie kiedy tylko chciał. W obliczu każdego leniwego poranka wpatrywał się w rodzinny herb. Herb był dziełem okazyjnym. Zdobył go Siemaszko Zdrowy broniąc jaśnie kanclerza w czasie niesłychanie morderczej bitwy. Przypłacił to częściową utratą zdrowia. Kopia czy też jakieś łaskawe ostrze topora sięgnęło trzewi Siemaszki i wydobyło wnętrzności jelitowe. Zobaczył to ocalały kanclerz i podarował sowicie włości oraz nadał godności przepisane prawem oraz herb. Burn patrzył z głębin fotela i zdawało mu się, że tamten świat nie tyle się nie skończył, nie tyle się powtarza, co nieustannie trwa, równolegle z jego światem. Długo nie mógł mieć zamkniętych powiek. Kiedy je zamykał widział tysiące kopistów piszących apokaliptyczne scenariusze. Ich umysły jakby bezwolnie starały się wyznaczyć koniec istniejącego świata. Burn natomiast go nie widział. Żył w prawdzie. Świat Burna to nie było nawet wieczne teraz, bo takich stanów nie można osiągnąć. Było o nieustanne trwanie, jakiś stan darowany mu, aby mógł coś dostrzec. Jeszcze nie wiedział co jaki to ma być rodzaj objawienia. Wiedział, że powinien zgodzić się na podróż. Długą
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil azrail
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…